Czy możemy wcale nie chorować?

Opublikowano: 2020-06-25
Porady zdrowotne Mariusza Budrowskiego.
Ogłoszona kilka miesięcy temu pandemia uświadomiła nam wszystkim kruchość życia.

I choć świat próbuje wracać na dawne tory, to wciąż trwa dyskusja o zdrowiu, o tym, jak o siebie zadbać, co jeść, co zrobić, by wzmocnić swoją odporność i nie chorować. Wychodząc naprzeciw społecznym oczekiwaniom, proponujemy cykl zdrowotny promotora witariańskiego stylu życia Mariusza Budrowskiego „Odmładzamy się na surowo”, w którym będzie można znaleźć wiele zdrowotnych ciekawostek.

Można zaryzykować stwierdzenie, że tak dużo o zdrowiu, jak w obecnych czasach, już dawno się nie mówiło. I to jest niewątpliwa korzyść związana z pandemią –  u wielu osób pojawiła się refleksja, że może wreszcie czas się zbadać, zmniejszyć ilość spożywanego mięsa, pamiętać o higienie rąk. Pytanie o zdrowie stało się tym bardziej zasadne, że poczuliśmy stres, czy aby na pewno wszystko w porządku z tą naszą odpornością, czy nie jesteśmy w grupie zwiększonego ryzyka i za chwilę na coś nie zachorujemy? Czy nasz styl życia w ogóle nam służy? Jak to z nami będzie za kilka, kilkanaście lat, jeśli nadal będziemy bezrefleksyjnie wrzucać w siebie śmieciowe jedzenie? Te pytania stawialiśmy sobie oczywiście już wcześniej, ale teraz olśniło raptem wszystkich!

Rak, Hashimoto, nadwaga czy łuszczyca – to problemy cywilizacyjne dręczące ludzkość od wielu lat z coraz większą mocą… Gdybyśmy śledzili statystki w taki sposób jak ostatnio odnośnie koronawirusa – okazałoby się, że codziennie np. na raka umiera więcej osób niż na rzekome źródło współczesnej pandemii.  Zastanawiające, prawda?

Mariusz Budrowski, promotor zdrowego stylu życia, już wiele lat temu miał podobne dylematy. Gdy zdiagnozowano u niego początki raka prostaty, a u jego partnerki raka piersi, zamiast płakać czy oddać się pod opiekę lekarzy, postanowił działać na własną rękę. Chciał zaryzykować, tym bardziej, że popularne leczenie chemią wcale nie pomogło innym bliskim z jego rodziny. Zaczął czytać wszystko, co się da na temat choroby nowotworowej i sprawdzać, co zrobić, by poczuć się lepiej. Szukał odpowiedzi na pytanie, czy jest w ogóle jakiś sposób na to, by samodzielnie wyzdrowieć i potem żyć tak, by nie chorować wcale. Zgromadził więc ogromną wiedzę na ten temat, przeczytał setki artykułów i książek i… wprowadził kilka zmian w swoim życiu. Przede wszystkim zaczął stosować sokoterapię w diecie, oczyścił organizm z toksyn, zrezygnował z kilku produktów i trucizn, następnie z tradycyjnego odżywiania przeszedł na weganizm, a potem witarianizm.

Był to proces, który okazał się właściwą drogą, by osiągnąć to, do czego Mariusz dążył – nie dość, że wyzdrowiał, podobnie jak jego partnerka, to jeszcze przy okazji zrzucił kilkadziesiąt kilogramów. Na tym jednak nie poprzestał – zaczął dzielić się swoim doświadczeniem ze wszystkimi, którzy tego potrzebują. Jest to tym bardziej cenne, że w obecnych czasach, gdy chodzenie do lekarzy zostało utrudnione, coraz więcej osób poszukuje informacji o zdrowiu na własną rękę. Niewielu jednak ma czas i ochotę, by śledzić specjalistyczne artykuły o zdrowiu – szukają raczej materiałów podanych w prosty i zrozumiały sposób – takich jak blog „Odmładzanie na Surowo”, prowadzony przez Mariusza.

Wypowiedzi Mariusza Budrowskiego na tematy związane ze zdrowiem śledzi blisko pół miliona osób na Youtubie i Facebooku, a do jego inicjatyw przyłączają się dziesiątki tysięcy uczestników, którzy dzięki Mariuszowi uwierzyli, że warto zmienić styl odżywiania, by wiele problemów ze zdrowiem odeszło w zapomnienie. Podczas trwającego od kilkunastu tygodni wyzwania „Moje 90 dni” Mariusz Budrowski codziennie dzieli się z grupą uczestników swoim doświadczeniem, przepisami witariańskich potraw, odpowiada na setki pytań, ćwiczy z grupą, zaraża swoim entuzjazmem i energią, motywuje. Odpowiadając na zapotrzebowanie odbiorców i obserwując bieżące wydarzenia, codziennie nagrywa filmy i pisze artykuły na tematy, które odpowiadają na najbardziej nurtujące kwestie zdrowotne.

Nie jestem lekarzem, zawsze to zastrzegam – mówi Mariusz. Wiele osób szuka jednak rozwiązań swoich problemów w internecie i mój blog powstał właśnie dla nich. Chcę pomóc tym, którzy tego potrzebują, którzy, tak jak ja kiedyś, borykają się z problemami, być może nie widzą dla siebie już ratunku. Pomagam zarówno tym, którzy chcą zrzucić zbędne kilogramy i tym, którzy nie mają już dla siebie nadziei, którzy chcą coś zmienić w swoim życiu, by sprawdzić wszelkie możliwości wyjścia z jakiejś uporczywej dolegliwości. 

Zakres wiedzy Mariusza Budrowskiego, jeśli chodzi o zdrowie, jest olbrzymi, co udowadnia niemalże codziennie w swoich filmach i wpisach na stronie internetowej. W krótkiej i jasnej formule wyjaśnia, jak działa nasz organizm, przypomina podstawowe fakty związane z biologią człowieka, odkrywa sekretne właściwości warzyw i owoców, wyjaśnia przeróżne kwestie zdrowotne od możliwości na poprawę wzroku po sposoby na pozbycie się łuszczycy, czy związek wyglądu stóp z działaniem naszej wątroby. Jest solidnym kompendium wiedzy o zdrowiu i odżywianiu, porządkującym wiele faktów z zlewających nas informacji na te tematy.

Każda rzecz, o której piszę i mówię na moim kanale bazuje na rzetelnej wiedzy, którą czerpię z opracowań medycznych. Wiele faktów sprawdziłem również na własnej skórze, o czym zawsze otwarcie wspominam. I właśnie tym tłumaczę coraz większe zainteresowanie moimi działaniami – ludzie po prostu szukają kogoś wiarygodnego, kto będzie mówił do nich normalnym, niespecjalistycznym językiem i po prostu wyjaśni im kilka rzeczy.

Mariusz nie unika kontrowersyjnych tematów, czym wzbudza w mediach społecznościowych emocje. Nie wszystkim się to podoba, zdarza się hejt i ostre dyskusje zwolenników i przeciwników Mariusza. Temat zdrowia jest jednak wywoływany na tablicę – i o to właśnie Mariuszowi chodzi. Ja po prostu nie boję się wyrażać swojego zdania – wyjaśnia. W końcu tak jak każdy mam prawo do własnych opinii na sprawy, które dzieją się na moich oczach. Jedyne, co może mnie wyróżniać, to fakt, że mówię głośno, co myślę i mój przekaz trafia do setek tysięcy ludzi. No i się dzieje – jedni są za, inni przeciw – a ja się cieszę, że wywołuję dyskusję, bo zaczynamy wreszcie się budzić i częściej myśleć o swoim zdrowiu.

Fot. Face It!
Informacja prasowa




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat