„Dziewczyna z Berlina” – recenzja

Recenzja książki „Dziewczyna z Berlina”.
Kiedy idealizm zostaje zdeptany przez sieć dziejów zła i obłudy.

„- On był taki stary , Vati. – głos jej drżał – A oni tak mocno go kopali (…)
- Przykro mi, że musiałaś być tego świadkiem.
- Dlaczego? – wyszeptała z bólem w głosie – Dlaczego oni to zrobili? Dlaczego tak bardzo nienawidzą Żydów? (…)
- Czasami ludzie muszą po prostu coś lub kogoś nienawidzić.”

Długo zastanawiałam się, od czego zacząć tę recenzję. Może od stwierdzenia, które powtarzam wielokrotnie, że nastała dziś istna moda na książki z II wojną światową w tle. „Nauczycielka z getta”, „Dziewczyna z Woli”, „Wojenna miłość”, „Córka generała” to tylko kilka pozycji z wielu ostatnio przeze mnie przeczytanych i zrecenzowanych powieści. „Dziewczyna z Berlina” jest nieco inna – być może dlatego, że nie została napisana przez Polkę, a cała akcja utworu również nie toczy się ani w obozie, ani w ogarniętej wojną Warszawie, ani gdzieś na emigracji.

Akcja „Dziewczyny z Berlina” biegnie dwutorowo. Zaczyna się w roku 1936, a więc kilka lat przed wojną, gdy naziści na dobre rozpanoszyli się u władzy. Bohaterką jest młodziutka Liesel Scholz, która wraz z ojcem, matką i bratem mieszka w jednej z berlińskich rezydencji. I chociaż niczego jej nie brakuje, a życie dziewczyny przypomina istną sielankę (służba, piękny pokoik na poddaszu, niekończące się fety i bale), to nie może pogodzić się z działaniami ówczesnych władz. Nie może znieść teatralnych wystąpień Hitlera, męczy ją uśmiechanie się w obecności Goebbelsa, dręczy propaganda oraz ideologia wpajana ludziom niemalże na każdym kroku. Jej ojciec, pracujący dla partii, prywatnie wyraża się o Hitlerze dość dwuznacznie, kpi z nazistowskiego nadęcia, ale też wielokrotnie przypomina swoim domownikom o konieczności zachowywania pozorów i wykonywaniu obowiązków. Jednak z czasem, co zauważa Liesel, coraz bardziej angażuje się w swoją pracę. Rozdziały z lat przedwojennych i wojennych, gdzie toczy się życie Liesel przeplatane są z rozdziałami z roku 1945 i 1946, gdzie poznajemy Sama Houghtona – młodego, amerykańskiego kapitana, który przybywa do Frankfurtu, aby odnaleźć nazistów i doprowadzić do ich procesów. Do pomocy zatrudnia tłumaczkę, niemiecką dziewczynę o imieniu Anna, która mimo wielkiego smutku, który ją otacza, bardzo sumiennie przykłada się do swojej pracy. Czy dziewczyna chce kogoś znaleźć? Jakie tajemnice skrywa?

Autorka doskonale oddała realia historyczne, fenomenalnie wręcz odwzorowała nastroje panujące w nazistowskich Niemczech. „W miarę jak zbliżały się Święta Bożego Narodzenia, w mieście zapanowała ponura atmosfera, gdyż wojenne braki zaczęły coraz bardziej dawać się we znaki. Choinki były rzadkością prezentów praktycznie nie dało się kupić, a na dodatek pojawiły się naciski na to, by obchodzić nie Boże Narodzenie, ale Julfest – święto germańskiej kultury, stworzone przez nazistów, ku czci, „poległych za ojczyznę”. Nawet kolędy zostały przerobione i teraz Cicha noc brzmiała: „Adolf Hitler najjaśniej lśni, głosi Niemiec chwałę i moc”. Nawet ten fragment doskonale obrazuje, jak bardzo naziści ingerowali w życie swoich rodaków; jak starali się indoktrynować ludzi, uprzykrzając nawet najradośniejsze w roku święta. Dylematy, które ma Liesel, mogą być tak naprawdę dylematami przed którymi stawał każdy Niemiec. Autorka powoli, ale dobitnie, poprzez swoje postaci pokazuje, jak naziści szybko zdobywali kontrolę niemalże absolutną nad całym społeczeństwem. Jak to możliwe, że nikt nie protestował? Dlaczego nikt nie umiał zapobiec temu szaleństwu? Z drugiej strony poznajemy też pytania, które zadawał sobie Sam Houghton, patrząc na zrujnowane wojną niemieckie miasto. Czy każdy Niemiec zasługuje na absolutne potępienie? Czy któremukolwiek z nich można zaufać?

Muszę powiedzieć, że powieść wywarła na mnie duże wrażenie i trafiła w moje czytelnicze „smaki”. Oczywiście nietrudno jest się domyślić, co łączy Liesel i Annę - bo można to dostrzec po przeczytaniu kilkunastu rozdziałów - jednak w żaden sposób nie ograbia nas to z radości czytania. Doceniam autorkę za trud, który wykonała pisząc powieść; za oddanie realiów historycznych, za tak „dogłębne” wcielenie się w postać młodej dziewczyny buntującej się nazistowskiej ideologii. Mam nadzieję jednak, że książka nie powstała w wyniku panującego trendu „wybielania” Niemców z tego, czego dokonali jako naród. Do władzy doszli naziści, którzy byli Niemcami (a nie jakimiś osobnym ludem). To naród niemiecki pozwolił stanąć nazistom na piedestale; pozwolił gnoić inne narody, mordować, rabować, tworzyć chorą ideologię. To naród aprobował kolejne, coraz bardziej agresywne kroki swoich przywódców. Nie powiedział stop. A ci, którzy mieli dylematy? Którzy się temu sprzeciwiali? Z pewnością tacy byli, nie wątpię; ale jak napisał kiedyś Bernard Shaw „to obojętność jest najgorszym grzechem wobec bliźnich”. Czy na pewno nic nie mogli zrobić?

Oczywiście dziś przed klawiaturą łatwo jest mi pisać; z pewnością istnieli Niemcy – tak ja dziś Rosjanie – którzy sprzeciwiali się tej karuzeli barbarzyństwa, chorym ideom głoszonym przez swoich rodaków; którzy z narażeniem życia, mimo wszystko, nieśli pomoc i dobre słowo. To chyba te postaci odzwierciedla postać Liesel. „Była niewinna. Była winna. Cierpiała. Była współwinna. Lecz nagle zdał sobie sprawę, być może wszyscy byli.”

Powieść budzi wiele emocji i z pewnością spodoba się miłośnikom historii z wojną w tle. Mimo dość infantylnej okładki (zauważyłam, że na każdej okładce książki z wojną w tle, umieszczona jest kobieta idąca tyłem) i tytułu jakich tysiące (książek wojennych o dziewczynach skądś tam jest od groma), powieść naprawdę warta jest przeczytania. Nie jest to gorący romans, emocjonujący i burzący krew w żyłach. Wątek romantyczny, choć obecny, nie gra tu pierwszych skrzypiec. Przede wszystkim to powieść o odwadze, nadziei, o podejmowaniu trudnych decyzji i ponoszeniu ich konsekwencji. To również powieść o tym jak być człowiekiem w nieludzkich czasach. Polecam!

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Kate Hewitt, „Dziewczyna z Berlina”, Filia, Poznań, 2022.




Społeczność

Newsletter

Reklama



 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat