W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Jutro będziemy szczęśliwi”- recenzja

Opublikowano: 2017-10-12
Recenzja książki „Jutro będziemy szczęśliwi”.
Kolejna historia miłosna urzekająca w swej prostocie. Magiczna opowieść, która przenosi do pięknych scenerii i cudownych zapachów palonego drewna w kominku i cynamonu z goździkami.

Romanse mają to do siebie, że wprawiają czytelnika w ciepły klimat. Ma się wtedy ochotę otulić ciepłym kocem, wziąć kubek gorącej herbaty z goździkiem i zacząć czytać. Historie miłosne mające szczęśliwe zakończenie są przeze mnie najbardziej lubiane. A jaka okaże się książka Ani Dąbrowskiej?

Sam tytuł książki bardzo mnie zaintrygował. Temat szczęścia jest chyba moim ulubionym i każda lektura mająca to słowo w tytule musi być moja. Z tego powodu książka trafiła w moje ręce. Poznajemy w niej  Zuzannę Majewską i Adama Janickiego - parę bezgranicznie w sobie zakochaną. Czujemy, że ta miłość jest szczera i prawdziwa. Ona nigdy nie miała się skończyć, miała trwać wiecznie. Coś się jednak stało, gdyż Adam zostawił Zuzię. Zniknął bez słowa i zostawił po sobie ogromny ból i pustkę w sercu dziewczyny. Mijały dni, miesiące, lata i nagle… mężczyzna pojawił się po trzech latach nieobecności. Co zrobi Zuzia i jak się zachowa w tej sytuacji? Czy będzie potrafiła zaufać na nowo miłości swojego życia i zacząć wszystko od nowa? A co na to Adam? Jakie ma wytłumaczenie na swoje nagłe zniknięcie z życia ukochanej? Mężczyźni przeważnie nie pamiętają pierwszego pocałunku ze swoją partnerką, ale ja byłem inny. Ja pamiętałem. Każde nasze wspomnienie odtwarzałem w myślach, nie dając sobie szansy, by zapomnieć o miłości, która nas łączyła. Słowa Adama wskazują na to, że naprawdę ją kochał i musiał mieć poważne powody, dla których zniknął. Jakie? Dowiecie się tego, czytając powieść obyczajową pani Dąbrowskiej.

Wydanie jest bardzo przyjemne dla oka i zawsze, kiedy mam takie książki w ręku, myślę o ciepłym kocu i gorącym kakao. Siadam i przenoszę się do świata bohaterów. Tutaj ich świat jest bardzo intrygujący i wprawiający chwilami w niepewność, a chwilami w zwątpienie. Takie książki bardzo lubię. Autorka uświadamia, że warto mieć marzenia, nawet takie mało realne, szalone. Prędzej, czy później one się spełnią. Wystarczy tylko bardzo chcieć i wierzyć. Lekturę polecam z czystym sumieniem na długie jesienne wieczory.

Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)

Anna Dąbrowska, „Jutro będziemy szczęśliwi”, Poznań, ZYSK i S- KA , 2017




Społeczność
Reklama