W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Kalesony Sokratesa” – recenzja

Opublikowano: 2017-05-17
Recenzja książki „Kalesony Sokratesa”.
Książka przedstawiciela młodego pokolenia – ucznia gimnazjum. Świeża i ciekawa.

Autorem jest młody człowiek, jeszcze gimnazjalista, urodzony już w XXI wieku. W wolnym czasie recenzuje książki i jest felietonistą. Powieść napisana przez niego jest wyjątkowa – jest to lektura skierowana do młodego czytelnika i napisana przez młodą osobę. Jakub Łukaszewicz porusza codzienne tematy swoich rówieśników, takie jak kontakty z innymi ludźmi, uczucia czy zainteresowania, między innymi muzyczne. Wydaje się, że taka pozycja ma dużą szansę na sukces, chociażby dlatego, że jej autor jest dobrze obeznany ze specyfiką grupy, dla której tworzy – ponieważ sam jest jej członkiem.

Od samego początku zachwyca forma tej książki – autor zdecydował się na opisanie historii w formie bloga. Może wydawać się dziwne to, że czytelnik zapoznaje się z „wydrukowanymi” wpisami z bloga. Jednak ta świeża formuła zachęca do czytania i jest przecież bliska większości z nas – kto nie czytał wirtualnych pamiętników innych osób (a część z nas sama je prowadziła bądź nadal prowadzi). Ten internetowy styl szybko wciąga i ułatwia czytanie.

Maciek – główny bohater – to gimnazjalista uczęszczający do ostatniej klasy. Jest nowy w szkole – niedawno z mamą przeprowadzili się do małego miasteczka. Czytelnik wspólnie z chłopakiem wchodzi w nowe środowisko, co dla osoby w okresie dojrzewania, nierzadko związanym z różnymi kompleksami i brakiem wiary w siebie, nie jest proste. Dla starszych osób będzie to niejako powrót do szkolnej ławy i przypomnienie sobie własnych historii, rozterek, ale też miłych wspomnień, natomiast dla rówieśników Jakuba Łukaszewicza możliwość porównania swojego życia z kimś podobnym.

Maćka czytelnik poznaje przed samym rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego. Jak można przewidywać nie jest to dla niego prosty czas, bo pełen rozmyślania, jak to będzie. Zastanawiania się, czy pozna w nowej szkole fajnych znajomych, czy będzie lubiany w klasie i czy szybko się zaaklimatyzuje. Na tym etapie chłopak jeszcze nie wie, że się zakocha i nawiąże znajomość z całkiem nietypową jednostką. A co jeszcze go spotka? Zachęcam do przeczytania tej świeżej i interesującej powieści, która na wiosenno-letnie wieczory jest po prostu idealna.

Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)

Jakub Łaszkiewicz, „Kalesony Sokratesa”, Novae Res, Gdynia, 2017.




Społeczność
Reklama