W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Kobieca moc” - recenzja

Opublikowano: 2018-04-15
Recenzja książki „Kobieca moc”.
Kobieca moc – czym tak właściwie jest, jak ją odnaleźć? Czy ma ją w sobie każda z nas, czy trzeba ją w sobie rozbudzić?

Na te pytania miałam nadzieję odpowiedzieć sobie sięgając po najnowszą książkę Agnieszki Przybysz zatytułowaną „Kobieca moc”. Agnieszka przedstawia się jako polska pionierka coachingu, praktyk biznesu, która pomaga kobietom odnosić sukcesy nie tylko na gruncie zawodowym, ale i prywatnym. Jest autorką wielu programów szkoleniowych i coachingowych oraz kilku książek.

Szczerze mówiąc, jestem nieco zawiedziona „Kobiecą mocą”. Reklamowana jest ona jako „najważniejsza książka, którą przeczytasz w życiu”. Pozycja podobno „odkrywa, jak odzyskać, aktywować i wzmocnić kobiecą moc, byś miała życie, które pokochasz”. Tymczasem czytając kolejne rozdziały (choć były one ładnie tytułowane np. jak budować  zdrowe poczucie własnej wartości czy jak prosić, o to, czego chcesz, i otrzymywać to z większą łatwością), miałam wrażeniem, że brakuje w nich ciekawej, merytorycznej treści.

Książka przepełniona jest historiami osób, którym coaching autorki pomógł. Opisywane są w niej ich życiowe, biznesowe czy odnoszące się do sfery prywatnej sytuacje, a następnie postępy, które dzięki Agnieszce osoby uczyniły. Wszystkie po kilku sesjach coachingowych nagle odnajdowały bratnią duszę, rozwiązywały swoje problemy, dostawały telefon z propozycją lepiej płatnej pracy itp. Ale w żadnej z tych historii nie ma słowa o tym, jakie narzędzia, które przekazała im Agnieszka im to umożliwiły czy przybliżyły ich do osiągnięcia konkretnych celów.

Autorka w książce stawia więcej pytań niż daje odpowiedzi. Za to w każdym rozdziale reklamuje swoją stronę internetową, tworzone przez siebie kursy i szkolenia. Niemal co kilka stron odnosi się do swoich poprzednich książek, nie mówiąc tak na dobrą sprawę, o czym były.

Z przykrością stwierdzam, że książka, która według mnie miała potencjał, stała się narzędziem marketingowym autorki. Pisze tak, jakby chciała powiedzieć czytelnikowi: „ja coś wiem, ale Ci nie powiem, póki nie kupisz moich poprzednich książek, nie pójdziesz na moje seminarium itp.” Taki rodzaj promowania siebie bardzo mi się nie podoba i ciekawa jestem czy pani Przybysz znajdzie grono odbiorców.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Agnieszka Przybysz, Kobieca moc, Wydawnictwo Nowa Proza, Warszawa 2018




Społeczność
Reklama