„Lukrecja" - recenzja

Opublikowano: 2019-10-07
Recenzja książki „Lukrecja".
Niektóre książki i ich bohaterowie stają się kultowi. Czy Lukrecja ma szansę znaleźć się w tym gronie?

Anne Goscinny, córka słynnego René Goscinnego, postanowiła postawić pierwsze kroki literackie. Tak wykreowana została Lulu – mała dziewczynka - a właściwie już nastolatka, która razem z czytelnikami przeżywa pierwsze zauroczenia i na swój sposób rozwiązuje codzienne problemy.

Rodzina Lukrecji nie jest wcale taka zwyczajna. Jej rodzice są po rozwodzie. Mama jest adwokatem, a tata to prawdziwy artysta i wieczny „niebieski ptak”. Babcia Scarlett – wielbicielka „Przeminęło z wiatrem” to karciany gigant. Poker i inne gry nie mają przed nią tajemnic, a do tego całkiem niezła z niej swatka i przyjaciółka. Obecny mąż mamy Lulu to Grzegorz – kontroler lotów i ogólnie fajny gość. Tę wesołą gromadę uzupełnia przyrodni brat Wiktor. Ten kilkulatek  to prawdziwy pogromca potworów i zombie. Oczywiście walczy z nimi jedynie w wirtualnym świecie. Przyznacie, że taka rodzina jest gwarancją na to, że życie Lulu nie może być nudne. Jeżeli dodamy do tego trzy najlepsze przyjaciółki – Alinę, Karolinę i Paulinę, to uzyskamy świetną radosną i wspierającą się ekipę.

Anne Goscinny przedstawia nam tytułową bohaterkę na przestrzeni dziesięciu rozdziałów. Kolejne rozdziały stanowią odrębną historię i przygodę. Każda opowieść sprawia, że czytelnik lepiej poznaje Lukrecję. Zaznajamiamy się z jej marzeniami, rozterkami, wątpliwościami. W tej książce dzieciaki znajdą odrobinę swojej codzienności, podszytej lekkim humorem. Zobaczymy efekty eksperymentu z fasolą, poznamy Madonnę i przekonamy się, dlaczego warto zabierać rodziców na wycieczki. Gwarantuję, że podczas lektury kilka razy uśmiechniemy się do siebie.

Lukrecja ma swój niepowtarzalny wdzięk, ale to jednak nie Mikołajek i wydaje mi się, że książki o jej przygodach nie zyskają miana kultowych. Czyta się przyjemnie, a bohaterowie potrafią wzbudzić sympatię czytelnika. Ja bardzo polubiłam tę zwariowaną rodzinę i przyjemnie było spędzić z nimi kilka wieczorów. Ilustracje dopełniły całości i wspomogły wyobraźnię. „Lukrecja” to idealna lektura przed spaniem. Czy sięgnę po kolejną część? Na pewno! Mam nadzieję, że Anne Goscinny nie pokazała nam jeszcze wszystkich swoich możliwości i talentów.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Anne Goscinny, „Lukrecja", Kraków, Wydawnictwo Znak Emotikon, Kraków, 2019




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat
gggasd