„Luśka” – recenzja

Opublikowano: 2019-07-11
Recenzja książki „Luśka”.
O czym może rozmyślać kobieta w ciąży, leżąca na szpitalnym łóżku? O swoich nienarodzonych dzieciach, o rodzinie, o przyszłości?

Główna bohaterka książki Doroty Krawczyk zatapia się jednak we wspomnieniach ze swojej młodości, kiedy z pewnością nie można jej było nazwać przykładną córką i uczennicą.

Na książkę Doroty Krawczyk pod tytułem „Luśka” oczekiwałam z wielkimi nadziejami na świetną literacką przygodę. Chociaż powieść zbiera wiele pochlebnych recenzji, to ja trochę się nią rozczarowałam. Po przeczytaniu opisu oczekiwałam publikacji, która rozbawi mnie do łez i skutecznie odciągnie mnie od codziennych problemów, pozwalając skupić się na perypetiach głównej bohaterki. Niestety w moim przypadku skończyło się raczej na lekturze „dla zasady”. Będąc gdzieś w połowie, miałam jeszcze nadzieję na jakąś puentę, mocne zakończenie, jednak i tutaj musiałam obejść się smakiem. Wprawdzie nie włożyłabym tej książki na półkę z napisem „wielkie niewypały”, bo z pewnością reprezentuje sobą dużą wartość literacką, jednak do mnie ona nie trafiła.

Luśka to typowa dziewczyna ze zdecydowanie nietypowym usposobieniem. Można byłoby ją nazwać chłopczycą – często zaglądała do kieliszka, zawsze była klasową łobuziarą i przysparzała swoim rodzicom setki powodów do zmartwień. Dla niej dzień bez przygód był dniem straconym. W jej życiowym słowniku „przygodą” było każde zdarzenie łamiące ogólnie przyjęte zasady i reguły postępowania. Wszędzie jej było pełno, a jeśli w jej rodzinnej miejscowości działo się coś złego, to można było być prawie pewnym, że jednym z uczestników była właśnie Luśka. Mimo swojej przekornej natury główna bohaterka marzy o miłości, cieple i czułości, których tak bardzo brakuje jej w życiu.

W książce Doroty Krawczyk synonimem świetnej zabawy są litry alkoholu, łobuzerskie występki, brak szacunku do innych i uczestnictwo w akcjach, które nierzadko stwarzają niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia. Rozumiem, że wielu przedstawicielom młodego pokolenia takie zachowanie imponuje i z pewnością odnajdą przyjemność w lekturze książki. Martwi mnie jednak to, że tak naprawdę powieść nie niesie za sobą żadnego pozytywnego przekazu – dla mnie perypetie bohaterki, dumnej ze swoich wyskoków i zachowania, z pewnością nim nie są. Szkoda, bo widać, że autorka ma wielki talent literacki. Podkreślam jednak, że moja ocena publikacji jest subiektywna i tak jak już wcześniej wspomniałam, książka znalazła wielu sympatyków wśród odbiorców.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Dorota Krawczyk, „Luśka”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2019




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat