W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Marysieńka Sobieska” - recenzja

Opublikowano: 2017-12-07
Recenzja książki „Marysieńka Sobieska”.
Ponadczasowa historia miłości Celadona i Astrei, jak zwykli mawiać o sobie Marysieńka i Sobieski.

To historia, o której napisano wszystko: na tle wielkiej miłości, wojna, polityczne intrygi i przepych, ale także zazdrość i niepewność.

Już w pierwszym rozdziale „Zamiast przedmowy” sam Żeleński-Boy charakteryzuje rodzaj „biografii”- powieść psychologiczna, podszyta romansem rycerskim i intrygą polityczną w wielkim stylu na tle uroczego baroku. Już samo wydanie nawiązuje do bogactwa epoki. A w środku, specyficzne poczucie humoru Boya, nawet żartobliwe wyjaśnianie miłosnego szyfru zawartego w listach. Należy pamiętać, że nastawienie autora do postaci Marysieńki i jej wpływu na króla a w końcu na losy polityczne jest nieco jednoznaczne - Żeleński-Boy uważał ją za słabość Sobieskiego i podkreślał wielki wpływ „Francuzeczki” na decyzje króla. Oprócz osobistych przekonań książka zawiera szczegółowe studium listów, najpierw znajomych, później zakochanych i w końcu małżeństwa Sobieskich. Żeleński-Boy doskonale rozwiązuje treści pisane szyfrem, nie tylko sławne pomarańcze jako określenie miłości, ale także i inne ciekawostki. Listy pokazują zupełnie inne oblicze Jana - nie jako wojaka, ale romantyka-Celadona, który przeżywa wielką tęsknotę za żoną. Nie można pominąć tła historycznego: wojen i dążenia do objęcia korony. Ale tak naprawdę tło historyczne, wielka polityka i miłość to tylko dodatek do niejednoznacznej postaci Marysieńki, która „przykuła do siebie wspaniałego człowieka, najlepszego w kraju; urzekła go tak, że mogła go zostawiać samego na rok i dłużej bez obawy przelotnej nawet rywalki”.

Historia Marii Kazimiery d'Arquien zaczyna się od przyjazdu do Polski w niejasnych okolicznościach, które niewiele mówią o jej pochodzeniu. Wychowanie dworskie umożliwiło jej zawarcie dość korzystnego małżeństwa z Zamoyskim, jednak samo życie okazało się inne niż pielęgnowane marzenia o wielkiej miłości. Wtedy pojawia się nietypowa „przyjaźń” z Sobieskim, która nieco łagodzi rozczarowanie małżeństwem. W Marysieńce Sobieskiej znajdziemy wszystkie fakty: okoliczności śmierci Zamoyskiego, kulisy schadzki Celadona i Astrei i w końcu, być może wymuszony, potajemny ślub.

Żeleński-Boy to tłumacz niepokorny, nie unika wstydliwych faktów, nawet stara się je rozwinąć-”posadziła go {Sobieskiego} na tronie i usiadła mu tam na kolanach”. Jej historia biegnie przez dzielenie trudów życia z hetmanem, przez lata wspólnego królowania aż po samotny kres.

Żeleński-Boy nie unika także tematu poronień i chorób wenerycznych Marysieńki. Autor skutecznie stara się przedstawić fakty, odbrązowić - jednocześnie bajdurzy na swój oryginalny, żartobliwy, nawet czasami uszczypliwy sposób. Unika budowania pomników, nawet wyszukuje drobne słabostki podparte cytatami z korespondencji Sobieskich. Nie jest to tylko bajka o miłości, ale opowieść o kobiecie, która kierowana dumą, pychą i miłością jest w stanie uczynić więcej niż sobie wymarzyła. A wszystko opowiedziane w żartobliwym tonie Żeleśkiego-Boya. Polecam.

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Tadeusz Żeleński-Boy, Marysieńka Sobieska, 2017, Wydawnictwo MG, Kraków.




Społeczność
Reklama