W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Marzena M” - recenzja

Opublikowano: 2017-10-12
Recenzja książki „Marzena M”.
Marzena M. – Kim jest ta kobieta? Czy po czterdziestce można zacząć żyć i mieć udany seks?

Dobrze poukładana, zorganizowana i zadbana pani w średnim wieku kojarzy nam się głównie z nudnym, monotonnym i nieciekawym życiem. I tak jest z życiem Marzeny M., ale tylko do czasu… rozwodu. Tak rozwodu, ale spokojnie wszystko po kolei. Jako dobra, wierna i zapracowana żona, główna bohaterka nie podejrzewa męża o zdradę i tak jest w przypadku Marzeny do momentu, w którym znajduje koronkowe stringi w małżeńskim łóżku, rzekomo teściowej, co nadaje sytuacji nutkę niedowierzania i rozbawienia, bo gdzie starsza pani i koronkowe stringi.  Szminka na koszuli, pikantna korespondencja „gorącego ogiera” z wielbicielkami i wiele innych śladów po schadzkach Marka zostaje znalezionych przez kobietę. Ale przed złożeniem pozwu o rozwód, Marzena sama przeżywa niesamowitą i erotyczną przygodę z nowym kolegą z pracy, co przekonuje ją, że wcale nie musi tkwić w tym beznadziejnym związku. Ludwik pokazał Marzenie, że życie seksualne istnieje także po czterdziestce i może być piękne i spektakularne. Nie musi trwać u boku bezrobotnego Casanovy z nadwagą.

Agnieszka Jeż i Paulina Płatkowska pisząc Marzenę M wyświadczyły ogromną przysługę innym kobietom. Pokazały, że życie kobiety może wyglądać zupełnie inaczej niż początkowe życie Marzeny. Ta książka daje nam, kobietom, siłę i odwagę do zmian oraz świadomość, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze - od dobrej pracy i szanującej cię szefowej po udany i fantastyczny seks z kochankiem lub mężem. Bohaterka, którą wykreowały Jeż i Płatkowska, podobnie jak Judyta z filmu „Nigdy w życiu” postanawia postawić dom na działce pod miastem i zacząć nowe życie, które z ogromnym entuzjazmem popiera nastoletnia córka Marzeny.  Na początku nie jest łatwo, ale z pomocą bliskich i pomocnego sołtysa wszystko jest na dobrej drodze do sukcesu. Książka ta napawa nas ogromnym optymizmem i daje siłę, że nigdy nie jest za późno na to, żeby być szczęśliwym.  Powieść ta napisana jest lekkim piórem, czyta się ją szybko i przyjemnie a co więcej wywołuje uśmiech na twarzy. Warto czytać tego typu książki, ponieważ dają nam one nadzieję na lepsze jutro i trochę poprawiają samopoczucie i nastawienie do życia.

Duża doza humoru i przewrotna fabuła to przepis na udaną powieść. Autorki w tym przypadku spisały się na medal i z miłą chęcią przeczytam ich następne dzieła, które z pewnością będą jeszcze lepsze od Marzeny M.

Anna Biernacka
(anna.biernacka@dlalejdis.pl)

Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska, „Marzena M”, Warszawa, Wydawnictwo Edipresse Polska




Społeczność
Reklama