„Masz na imię Camille” – recenzja

Opublikowano: 2017-10-13
Recenzja książki „Masz na imię Camille”.
Opowieść o kobiecie, sile, determinacji, pasji i jej dramacie. Kontrastu nadaje piękny i wspaniały Paryż oraz artyści skąpani w oparach absyntu.

Świat przedstawiony w książce pod tytułem „Masz na imię Camille” jest namacalny. Można poczuć zapach, dotkać faktury, poczuć miękkość i doświadczyć szorstkiego uczucia ciepłej sierści. W tym momencie wolno odwrócić się z obrzydzenia albo zrozumieć i z ciekawością zajrzeć na następną stronę. Pewnego zimowego dnia mała Camille ze łzami w oczach patrzyła na śmierć. Czuła zapach sierści i potu majestatycznego zwierzęcia z pięknym porożem, uwięzionego w pułapce bez wyjścia. Tak zaczyna się książka. Agnieszka Stabro podjęła wyzwanie. Nie tylko opisała historię wielkiej rzeźbiarki, ale również zajrzała głęboko w jej duszę. Opowiedziała życie Camille Clauder – jej samej. Ta wyjątkowa rozmowa porusza do głębi, chociaż pełna jest domysłów i niepewności.

Camille urodziła się w skromnej rodzinie. Była bardzo związana z młodszym bratem. Paul Claudel został znanym poetą i dyplomatą. Camille już w dzieciństwie postanowiła, że zostanie rzeźbiarką. Po ukończeniu nauki zaczęła rzeźbić w pracowni Rodina, gdzie zatrudniła się jako asystentka. Mieli na siebie duży wpływ artystyczny, ale też zakochali się w sobie. Ich romans trwał siedem lat. Był bardzo burzliwy, pełen wzlotów i upadków, tajemnic i niespełnionych obietnic. Dziewczyna bardzo chciała się z nim związać, ale Rodin nigdy nie opuścił żony. Nie mógł również zrezygnować z pięknego paryskiego życia, pełnego blasku i sławy. Camille zaszła w ciążę. Strata dziecka doprowadziła ja do depresji. Romans z Rodinem się skończył – wniósł do jej życia wiele szczęścia i jednocześnie niedoli. Camille zaczęła sięgać po alkohol, a w napadach furii niszczyła swoje prace. Los nie był dla niej łaskawy. Nieszczęśliwa miłość, niedożywienie, choroby, przemęczenie, a przede wszystkim ignorancja wobec jej dzieł zapowiadały zbliżający się upadek wielkiej kobiety, wielkiego talentu, wielkiego geniuszu. Przeciwko niej sprzeciwił się cały świat, a ona pragnęła tylko (lub aż) wolności. Nigdy się nie poddała, nawet wtedy, gdy została skazana na trzydzieści lat samotności.

Biografie bohaterów książki łączą się z historią,  uwzględniają wydarzenia, które porządkują rzeczywistość dnia codziennego. Są od siebie zależne, wynikają jedno z drugiego. Niemym bohaterem jest tutaj Paryż, miasto pełne sprzeczności. Panorama paryskiej codzienności została przedstawiona dzięki pięknym, barwnym opisom. Sprawiają one, że mam przed oczami przełom wieków, kawiarniane stoliki i artystów rozprawiających o sztuce i życiu. Wszystkie dramatyczne zdarzenia, o których czytelnik dowiaduje się stopniowo, miały miejsce wiele lat temu. Agnieszka Stabro dała swoim czytelnikom nową, specyficzną jakość. Książka „Masz na imię Camille” jest niepowtarzalna i na długo pozostawia ślad w świadomości czytającego.

Patrycja Zajkowska
(patrycja.zajkowska@dlalejdis.pl)

Agnieszka Stabro, „Masz na imię Camille” Kraków, Wydawnictwo MG, 2017




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat