„Młoda krew” – recenzja


„Młoda krew” – recenzja

Opublikowano: 2018-06-10
Recenzja książki „Młoda krew”.
Cała Polska zaczytuje się w Mrozie, Puzyńskiej czy Bondzie. Jak to możliwe, że tak niewiele słychać o Wojciechu Wójciku?!

Młoda krew” to druga powieść Wojciecha Wójcika, którą miałam okazję przeczytać. Pierwsza – „Garść popiołu” – zaintrygowała mnie, ponieważ głównym bohaterem był nauczyciel, a cała akcja toczyła się w szkole. Jako nauczycielka nie mam zbyt wielu okazji poczytać o przedstawicielach swojej profesji, dlatego bez większego namysłu sięgnęłam po książkę i nie powiem, byłam pozytywnie zaskoczona.

Kiedy w lawinie nowości dostrzegłam kolejną pozycję tego autora, postanowiłam ją przeczytać. Powiem tak – „Młoda krew” okazała się nie tylko potwierdzeniem ogromnego talentu pisarza, ale także – jego zdolności do manipulowania czytelnikiem. Powieść mogę zaliczyć do tych, których raczej nie odkłada się  na półkę, nie poznawszy wcześniej zakończenia, wbijającego w ziemię zresztą.

Głównym bohaterem jest Michał Wagner, który w wieku czterech lat wyjechał z Polski do USA razem z mamą i siostrą. O ojcu wie tyle, że był – matka przez te wszystkie lata nieszczególnie kwapiła się, aby opowiadać synowi o szczegółach ich związku. Michał jest świetnym policjantem, ale marzy o czymś więcej… o karierze w wywiadzie wojskowym. Pierwsze zadanie rozczarowuje ambitnego bohatera. Ma on bowiem wyjechać do Polski, aby rozwiązać zagadkę enigmatycznego agenta o pseudonimie „Joseph”, który sprzedawał Rosjanom amerykańskie tajemnice wojskowe.

Bardzo szybko okazuje się, że misja jest wyjątkowo niebezpieczna. Trup ściele się gęsto, a sam Michał bardzo szybko przekonuje się, że na jego życie również ktoś ma chrapkę. Robi się naprawdę gorąco. Na szczęście bohater ma obok siebie pomocników – seksowną, inteligentną Agnes oraz rozważnego i doświadczonego Artura.

Młoda krew” jest jedną z tych powieści, którą czyta się „na raz” (podobnie jak je się śledziki z Lisnera). Akcja toczy się w odpowiednim tempie – w bardziej elektryzujących momentach przyspiesza, w innych – zwalnia, by pozwolić czytelnikowi na przeanalizowanie sytuacji, na zatopienie się w fabule. Ta z kolei jest naprawdę przemyślnie skonstruowana i dopracowana w każdym szczególe. Nic nie dzieje się przypadkowo, nic nie pojawia się w powieści bez przyczyny.

Książkę mogę z czystym sercem polecić fanom kryminałów, zagadek, powieści sensacyjnych i thrillerów. Mam też nadzieję, że nazwisko Wojciecha Wójcika głośniej wybrzmi na polskim rynku wydawniczym, gdyż jego pisarstwo dobrze rokuje; wydaje się być powiewem świeżości w zatęchłym pokoju banalnych opowiastek.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Wojciech Wójcik, „Młoda krew”, wyd. Zysk i S-ka, Poznań, 2018 r.




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat