„Moja kuzynka Rachela” - recenzja

Opublikowano: 2018-04-15
Recenzja książki „Moja kuzynka Rachela”.
Autorki „Ptaków” i „Rebeki” nie trzeba chyba przedstawiać nikomu.

Fascynująca, pełna dwuznaczności i narastającego poczucia zagrożenia proza, to znak firmowy pisarki, której kolejna książka doczekała się polskiego wydania.

Moja kuzynka…” rozpoczyna się mocnym akcentem: główny bohater rozpoczyna swoją spowiedź, zaczynając ją w cieniu wspomnienia z dzieciństwa o skazańcu powieszonym za morderstwo… Filip, bo tak na imię ma narrator, opowiada nam historię kobiety fatalnej, tytułowej kuzynki Racheli, wdowy po swoim przybranym ojcu. Śmierć tego, niezwykle bliskiego sercu Filipa, człowieka nie nastraja naszego bohatera zbyt pozytywnie do wdowy, zwłaszcza że poprzedzają ją tajemnicze, pełne zagadkowych słów listy wysyłane z dalekiej Florencji.

Młody dziedzic fortuny podejrzewa swoją daleką kuzynkę o najgorsze, do momentu, gdy rzeczona wdowa nie zjawia się w jego posiadłości… Spowita w czerń tajemnicza dama zjawiając się na progu majątku, zapoczątkowuje lawinę niespodziewanych wydarzeń, zmieniając raz na zawsze życie Filipa.

Daphne du Maurier prowadzi nieśpiesznie swoją opowieść o namiętności, zdradzie i miłości, która nie może skończyć się dobrze, tworząc niepowtarzalny klimat pełen tajemnicy, dziwnych przeczuć, a także zbliżającego się nieustępliwie nieszczęścia. Nie ma tutaj nagłych fajerwerków fabularnych, szybkich zwrotów akcji, czy też oczywistych rozwiązań. Jest za to piękna historia miłosna, fascynujący trójkąt uczuciowy i świetnie odmalowane realia XIX wiecznej Kornwalii.

Siłą powieści są znakomicie skonstruowani bohaterowie - wielowymiarowi, targani namiętnościami, zmieniającymi gwałtownie ich życie. Doskonale wypada sama Rachela, niejednoznaczna do ostatniej strony, rzucająca swój czar nie tylko na bohaterów, ale także na czytelnika. Nie inaczej jest z Filipem - znakomicie odmalowanym młodym, impulsywnym człowiekiem, łatwo podążającym za swoim instynktem, niebaczącym przy tym na nic. Spotkanie tej dwójki musiało skończyć się źle…

Doskonale budowane napięcie prowadzi do otwartego zakończenia zostawiającego czytelnika z wieloma pytaniami i wątpliwościami, których pisarka nie rozwiewa, każąc nam samym odpowiedzieć sobie na pytanie o winie czy też niewinności Racheli.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Daphne du Maurier, „Moja kuzynka Rachela”, Albatros, Warszawa 2018




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat