W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Moja wina, twoja wina” - recenzja

Opublikowano: 2017-11-14
Recenzja książki „Moja wina, twoja wina”.
Co by było gdyby...? Często zadawane pytanie przez ludzi, którzy nie są zadowoleni z obecnego efektu. A jakby coś zmienić? Czy los inaczej by się potoczył? Bohaterki książki zadają sobie te pytania.

Pewnego dnia trzy pary spotykają się przy grillu. Małżeństwo ze sporym stażem i dwójką dzieci, bezpłodna para oraz mężczyzna, który spotyka się ze striptizerką. Niby zwyczajna posiadówka przybiera nieoczekiwany obrót. Konsekwencje będą duże. Smutek, płacz, rozpady związków i stracone zaufanie. Czy można było tego uniknąć? Czy przebieg wydarzeń mógł być zupełnie inny? Przyjaźń Clemenite i Eriki ciągnie się od wielu lat, więc dlaczego nagle stają się dla siebie obce?

Jako fanka Wielkich kłamstewek (serialu) wiedziałam na pewno, że muszę sięgnąć po tą pozycję. Niestety nie czytałam wcześniej nic co wyszło spod pióra Liane Moriarty. Teraz wiem - chcę więcej! Autorka pisze w sposób narkotyczny – od powieści nie da się oderwać, a jej styl jest nietuzinkowy. Twórczyni wprowadza napięcie już na pierwszych stronach. Przez taki zabieg, chce się szybko wiedzieć, co się tak naprawdę stało.

Wielkim plusem powieści „Moja wina, twoja wina” jest jej nieprzewidywalność. Autorka opisuje bieżące wydarzenia przeplatane sytuacjami z pamiętnego grilla. Taki zabieg sprawia, że trzeba naprawdę porządnie się skupić, żeby nie pomylić żadnych faktów. Kolejny raz pokazuje jak przeszłość może wpłynąć na przyszłość. Stopniuje napięcie i zostawia wiele niewiadomych.

Postacie, które występują w lekturze, są skomplikowane. Mają wiele warstw i indywidualnych cech charakteru. Najlepiej można poznać relacje łączące Erikę z Clementine. Ich kontakty wydają się dziwne, ale nikt nie powinien tego oceniać, bo każda przyjaźń jest inna. One, jak i reszta bohaterów, przedstawieni są szczegółowo i można się poczuć, jakby się ich znało.

Autorka nie boi się ciężkich oraz niewygodnych tematów. Przedstawia je dosadnie; tak jakby krzyczała: „Zobacz, przecież to samo życie! Ludzie mają tak na co dzień!” Po prostu przenosi rzeczywistość do fikcyjnego świata książki.

W powieści jest dużo ważnych wątków. Wina i wyrzuty sumienia to chyba te najważniejsze. Bohaterowie odczuwają je w różny sposób. Szukają drogi jak sobie z nimi poradzić. Nie brakuje także przyciągania, zdrady oraz utraconych nadziei. Twórczyni skupia się na silnych relacjach międzyludzkich. Pokazuje jak się zmieniają pod wpływem różnych czynników. Zakończenie jest egzystencjalną petardą. Autorka rzuca parę kwestii do przemyślenia. Dosłownie zmusza czytelnika do zadumy nad własnym podejściem. Podoba mi się taki zabieg, ponieważ tworzy swoistą interakcję z Lian Moriarty. Najbardziej odczuwalne jest to podczas scen Eriki i Clementine. Pokazano jak ich przyjaźń ewoluowała, kiedy została wystawiona na różne sytuacje i jak one same się z tym czuły.

Polecam. Jest to dobra literatura współczesna, łącząca obyczajówkę z kryminałem, lekką sensacją i psychologicznym zarysem. Jestem pewna, że fani Wielkich kłamstewek, będą zachwyceni książką. Uważam, że jest to tytuł wart uwagi.

Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)

Liane Moriarty, Moja wina, twoja wina, Warszawa, Wydawnictwo Prószyński i S-ka,




Społeczność
Reklama