“Moje szerokie tory” - recenzja

Opublikowano: 2018-02-26
Recenzja książki “Moje szerokie tory”.
Z książką “Moje szerokie tory” w połowie czytania musiałam się nią dzielić z moją mamą (!), a nie ma nic gorszego niż czekanie na możliwość dokończenia rozdziału, gdy ciekawość cię zżera od środka.

A taka właśnie ta historia była.

Anna Suszek przedstawia historię powrotu do przeszłości głównej bohaterki, która buduje na nowo swoje życie po śmierci męża. Najpierw powraca myślami do czasów studenckich, aby potem realnie próbować odnaleźć swoich przyjaciół sprzed lat. Jednak rysa czasu (minęło w końcu ponad 20 lat) stawia przed nią wiele pytań i wątpliwości. Bohaterka musi zmierzyć się ze zmianami, jakie nastąpiły. Nie tylko wśród otaczającego ją świata, ale również z przemianą swoich dawnych przyjaciół i siebie.

Sądzę, że właśnie dlatego ta książka nie tylko wciągnęła mnie, ale również moją mamę. Ja odkrywałam, jak żyło się w czasach studenckich w latach 70-tych XX wieku w ZSRR, a Mama z nostalgią przewracała strony. Ja ze zdziwieniem czytałam o braku tolerancji i nękaniu innych narodowości zza żelaznej bramy, mama z zadumą przytakiwała. W końcu ja z młodzieńczym zrywem skwitowałam, że “prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko”, a moja mama zakończyła rozmowę “porozmawiamy za 20 lat”. Anna Suszek, jak widać, napisała ponadczasową książkę dla pokoleń i mimo różnicy zdań i różnej perspektywy, wyłania się jeden wniosek. Wszystko przemija, a my musimy jedynie się zastanowić, jak jesteśmy na to przygotowani i czy jesteśmy gotowi ujrzeć te zmiany.

Moje szerokie tory” to trzy różne części, które łączy jedno - życie Anny. Jesteśmy z nią przez niemalże całe życie, poznając jej historię, znajomych i najpiękniejsze - “jej myśli”. Wydaje się, że książka (w szczególności druga część) to swoisty pamiętnik, w którym wspomina minione lata, dodatkowo nadając im znaczenie dla wydarzeń teraźniejszych. Pierwsza część to barwny opis studenckiego życia Anny w ZSRR, nie tylko codziennych obowiązków, ale i przede wszystkim nocnego życia studentów. To najbardziej barwna i wesoła część książki; kipi z niej entuzjazm i radość. Wydaje się, że to najpiękniejszy czas w życiu głównej bohaterki, i zapewne tak było, bo to czas młodości. Trzecia część to etap, kiedy “rzeczywistość przerasta wyobraźnię”. Anna odnajduje przyjaciół sprzed ćwierćwiecza i kontaktuje się z nimi. Jaki ma to wpływ na jej życie? Czy decyzja o odnowieniu kontaktów była słuszna?

Dla mojej mamy była to sentymentalna podróż do czasów młodości, dla mnie ciekawa historia. W nas obu zasiała jednak ziarnko niepewności, co do naszych przyjaźni. Ja zastanowiłam się głęboko, ile z moich obecnych przyjaźni jest naprawdę szczerych i wartościowych, ile z nich przetrwa, a ilu z nich za kilka lat nie będę pamiętać. Moja mama przypomniała sobie swoje studenckie znajomości, o których zapomniała, choć kiedyś były dla niej obiecującymi. Uwielbiam książki, które pozostawiają we mnie ślad i zmuszają nad zastanowieniem się nad ważnymi, niecodziennymi aspektami życia. “Moje szerokie tory” to właśnie jedna z tych powieści.

466 stron powrotu do przeszłości. Możliwość cofnięcia się do czasów szkolnych lub studenckich, z sentymentem, ale również refleksją, jak bardzo czas i doświadczenia życiowe nas zmieniają. Anna Suszek napisała fenomenalną książkę, która lekko podważa teorię, że najszczęśliwsze chwile to chwile młodości. Z perspektywy czasu okazuje się, że nie wszystkie decyzje podjęte w młodości, były dla nas dobre, a ich konsekwencje mogą nas zaskoczyć nawet po 25 latach.

Katarzyna Krawczyk
(katarzyna.krawczyk@dlalejdis.pl)

Anna Suszek „Moje szerokie tory”, Wydawnictwo: Psychoskok, Konin 2018




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat