„Mroczni ludzie” – recenzja

Opublikowano: 2019-03-15
Recenzja książki „Mroczni ludzie”.
Niels Oxen po raz drugi.

Bardzo często bywa tak, że gdy chcemy uniknąć kłopotów i na wszelki wypadek pozostajemy w cieniu, to okazuje się, że działa jakaś magiczna siła, która te problemy przyciąga. A im bardziej od nich uciekamy, tym bardziej do nas lgną.

Niels Oxen – czterdziestoletni weteran wojenny pragnie tylko upragnionego spokoju. W sylwestrową noc trafia na wyspę, na której zamierza spędzić noc. Wtedy też, przerabiając rumuńskich rzezimieszków na miazgę, ratuje życie starszemu rybakowi, który w podzięce za ocalenie daje Oxenowi schronienie i pracę. Mężczyznę cieszy taki obrót spraw, gdyż wyspa znajduje się na uboczu, a ostatnie czego potrzebuje to jakiekolwiek zainteresowanie. Wie on doskonale, że tytułowi mroczni ludzie chcą go dopaść i zabrać to, co do nich należy.

W tym samym czasie, gdy Niels Oxen chowa się na wyspie, zawodowa partnerka  - Margrethe Franck – szuka go, ciągnąc za sobą ogon i ściągając na bohatera wielkie niebezpieczeństwo. Od tej pory Oxen będzie musiał walczyć na śmierć i życie z dużo silniejszym przeciwnikiem. Czy z tej opresji uda mu się wyjść cało?

„Mroczni ludzie” są pierwszym utworem Jensena, z którym się zetknęłam. Nie czytałam poprzedniej części trylogii – „Zanim zawisły psy” – i to był błąd. Druga część w dużej mierze składa się z nawiązań do poprzednich wydarzeń, bohaterów, problemów. Powodowało to na tyle duży dyskomfort, że przerwałam czytanie drugiej części, wypożyczyłam i przeczytałam pierwszą, a następnie znów wróciłam do drugiej.

Bogiem a prawdą – do przeczytania powieści nakłonił mnie blurb na okładce. „Czytaj i drżyj”  - napisał wydawca. Przeczytałam pierwsze zdanie: „Księżyc wisiał na niebie wielki i jasny, na jego tle, na krawędzi trwał nieruchomo szczur – tłusty i dumny”. I rzeczywiście – zadrżałam, a w trakcie lektury drżałam jeszcze wielokrotnie. Bo „Mroczni ludzie” to kawał dobrej kryminalnej literatury. Akcja nie zwalnia tempa do końca, bohaterowie – ani dobrzy, ani źli – nie są jednolici, a wszystko to skąpane jest w atmosferze tajemnicy, która momentami wręcz „dusi” czytelnika (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu).

Powieść jest naprawdę godna polecenia, jednak przed sięgnięciem po nią, trzeba zapoznać się z pierwszym tomem. Jej największym atutem jest zdecydowanie sam Niels Oxen – postać zdecydowanie nietuzinkowa, barwna, która naprawdę stwarza autorowi duże pole do działań. Ciekawa jestem, jakiego Oxena poznam w trzecim tomie trylogii, który albo już się ukazał, albo ma się ukazać niedługo.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Jens Henrik Jensen, „Mroczni ludzie”, Editio, Gliwice, 2019 r.




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat