W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Niezła jazda” – recenzja

Opublikowano: 2017-04-19
Recenzja książki „Niezła jazda”.
Kto lubi szybką jazdę? Myślę, że znajdą się fani adrenaliny i dla nich tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych…

Gdzie zabiera nas autor tej książki? Do świata, w którym nie ma tematów tabu. Poznajemy ludzi, którzy nie wiodą życia pod linijkę. Nie są przystosowani ani społecznie, ani mentalnie do miejsca, w którym się znajdują. Każdy ma swoją dość burzliwą przeszłość. Nie dbając absolutnie o jakieś większe uznanie wśród społeczeństwa.

Głównym bohaterem jest tutaj Terry Lawson. Taksówkarz, największy kobieciarz, diler i gwiazdor filmów porno. Pomimo swoich doświadczeń i wykonywanych zawodów jest niezwykle przyzwoitym człowiekiem. Będzie miał za zadanie odkrycie zagadki zaginięcia Jinty Magdalen, a także musi chronić jej kochanka i Małego Jonty’ego przed pójściem do więzienia. O co w tym wszystkim chodzi? Pozostawiam to Wam do rozgryzienia podczas czytania lektury.

Książka sama w sobie jest dość odważnie napisana. Jest świetną komedią. Chwilami wręcz sprośną i wulgarną. Oj tak, wulgaryzmów tutaj z pewnością nie brakuje. Czasem są tak wymowne, że nie miałam ochoty czytać dalej, ale jakoś wciągnęłam się w całą tą akcję i historię bohaterów, że bardzo chciałam dobrnąć do końca i przymykałam oko na pewne słowa wypowiadane przez autora. „Z babami to nigdy nie wiadomo, stary. Ale uważaj, masz po swojej stronie sławę i fortunę, a to lepsze afrodyzjaki niż worek koki, jeśli kumasz, o co mi biega. Ronnie nie mówi nic, ale podejrzewam, że ma nie większego niż pięć cali. Góra.”

Autor zadbał o to, by czytelnik nie nudził się. Zabiera nas na naprawdę jazdę bez trzymanki i to dosłownie. Chwilami będzie bawić czytelnika do łez. Czasem sypnie piaskiem w oczy i wzruszy maksymalnie, a czasem postawi go w sytuacji, gdzie nie będzie wiedział co myśleć. Uczucia są tutaj przemieszane. Każdy znajdzie coś dla siebie. Kto jednak zacznie to czytać może być pewny, że nie oderwie się tak łatwo od „Słodkiego Terry’ego Lawsona”.

Lubię tego typu lektury. Przenoszą mnie to zupełnie innego świata. Innego i trochę intrygującego. Mogę ją śmiało polecić tym, którzy lubią historie bez tematów tabu. Żeby nie było jednak za słodko to mały minus za przesadną ilość wulgaryzmów ze strony bohaterów. Być może jestem przewrażliwiona, ale… zawsze to zwroty, których ja sama nie używam i być może dlatego były tak „bolące” dla mojego oka.

„Zapnijcie więc pasy, bo ta droga z całą pewnością będzie dość wyboista!”

Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)

Irvine Welsh, „Niezła jazda”, Warszawa, Burda książki, 2017




Społeczność
Reklama