W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Ostatni intruz” – recenzja

Opublikowano: 2017-11-12
Recenzja książki „Ostatni intruz”.
Jedni pisarze kryminałów wykazują się piekielną inteligencją; inni – perfekcyjnym stylem pisania. Tana French to champion w obydwu kategoriach.

Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością Tany French, czytając jej powieść „Lustrzane odbicie”, powiedziałam: „WOW!”. Chcę więcej. Chcę, aby ta kobieta nie przestawała pisać. Chcę poznać wszystkie jej powieści (które zresztą od razu kupiłam hurtem). Kiedy zobaczyłam, że spod jej pióra wyszedł  kolejny kryminał, już wiedziałam, że będę musiała zostać jego posiadaczką.

Uwielbiam jej styl; kocham intrygi, które z tak niesamowitą pieczołowitością snuje na kartach swoich książek. Od razu rozwieję wątpliwości kryminalnych maniaków, którzy szukają w tego typu literaturze ostrej jazdy bez hamulców i skoków adrenaliny – nie. Nie znajdziecie ich tutaj. Przy kryminałach Tany French nie zagryzam paznokci do krwi; nie drżę z niepewności; nie gorączkuję się z emocji. Przy jej powieściach powoli zanurzam się w głąb stworzonych postaci; z narastającym napięciem czekam na dalszy rozwój akcji; bez reszty daję się wciągnąć fabule.

Detektyw Antoinette Conway pracuje w dublińskim wydziale zabójstw. Jest inteligentna, niezwykle spostrzegawcza i przede wszystkim skuteczna. Niestety, w pracy o której marzyła, nie wszystko układa się tak, jakby tego chciała. Koledzy z wydziału uważają ją za pracownika gorszego sortu i z tego też powodu nie szczędzą jej złośliwości. Jedyną osobą, na którą może liczyć młoda detektyw, jest Steve Moran – jej partner.

Sprawa, nad którą pracuje dwójka detektywów, wygląda dość niepozornie. Atrakcyjna, młoda kobieta – Ashlinn Murray zostaje znaleziona martwa w swoim domu. Dziewczyna najwyraźniej na kogoś czekała. Stół został nakryty na romantyczną kolację dla dwojga. Cała sytuacja wygląda na nieporozumienie kochanków, które wymknęło się spod kontroli i jak twierdzą inni śledczy z wydziału zabójstw – jest proste jak drut. Jednak detektyw Conway od samego początku coś w tej układance nie pasuje. Wydaje się jej, że gdzieś już widziała zamordowaną dziewczynę. Dodatkowo ma wrażenie, że przydzielony do tej sprawy detektyw Breslin celowo przeszkadza w prowadzeniu śledztwa…

Powieść to petarda i doskonałe kompendium wiedzy na temat manipulacyjnych gierek prowadzonych przez policję. Autorka dużo miejsca poświęciła bohaterom, ich odczuciom, kolejnym krokom prowadzącym do rozwiązania sprawy. Może się wydawać, że akcja jest prowadzona bardzo mozolnie, ale to właśnie w tym zabiegu tkwi cały potencjał powieści. W miarę upływu czasu (i stron) kolejne znaki zapytania znikają, a prawda zostaje uwolniona przez zdeterminowaną parę detektywów z pęt kłamstw i oszczerstw.
Polecam z całego serca.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Tana French, „Ostatni intruz”, wyd. Albatros, Warszawa, 2017 r.




Społeczność
Reklama