W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Ostatnie srebrniki” – recenzja

Opublikowano: 2017-11-13
Recenzja książki „Ostatnie srebrniki”.
Autor „Ostatnich srebrników” miał nas po mistrzowsku poprowadzić nas przez zaułki historii, ale czy te obietnice zostały spełnione?

Autor książki - Tadeusz Biedzki - to podróżnik i przedsiębiorca, autor powieści historyczo-sensacyjnych oraz książek podróżniczych. Powieść „Ostatnie srebrniki” opowiada historię małżeństwa, które podczas swojej podróży kupuje w Turcji starą szkatułkę. Niedługo później niemal stają się świadkami makabrycznej zbrodni dokonanej na księdzu w Barcelonie. Wplątani w splot dziwnych wydarzeń próbują zrozumieć historię i odkryć tajemnice szkatuły oraz Zakonu Piłata i Judasza. Próba rozwiązania tych zagadek okaże się śmiertelnie niebezpieczna. Powieść toczy się zarówno w czasach współczesnych jak i historycznych – 33 roku naszej ery.

Bardzo lubię kryminały, nawet te proste i nie wyróżniające się specjalnie na tle literackim, jednak jeśli książka jest najzwyczajniej w świecie nudna, to nic jej nie pomoże. Choć styl jest poprawny, a fabuła dość spójna, to jest to po prostu za mało. Narracja nudziła mnie; miałam wrażenie, że powieść napisał nastolatek – zwłaszcza jeśli chodzi o fragmenty rozgrywające się we współczesności. Choć te historyczne trochę się bronią, to te współczesne są nudne jak flaki z olejem. Sylwetki postaci są płaskie, ledwie naszkicowane. Cała powieść wydaje się mocno niedopieszczona, jakby książka była napisana z przymusu.

Ciężko było mi przebrnąć przez powieść i niestety nie czytałam jej z przyjemnością. Czekałam na jakiś zaskakujący twist, moment kulminacyjny czy porywającą zmianę nurtu akcji. Jednak na próżno tego szukać w powieści „Ostatnie srebrniki”. Jeśli czytelnik spodziewa się interesującego kryminału, może poczuć się solidnie rozczarowany; mimo że fragmenty historyczne są dość intrygujące. Kolejne strony powieści wydają się coraz bardziej nudne. W pewnym momencie straciłam całkiem zainteresowanie głównym wątkiem powieści.

Ostatnie srebrniki” to książka niezbyt interesująca, nie wzbudzająca większego zainteresowania. Fabuła powieści bardzo mnie rozczarowała. Niewątpliwie nie tego spodziewałam się po tej książce. Obietnice wydawcy kuszą z okładki, porównując tę powieść do wielkich autorów takich jak Dan Brown czy Umberto Eco, dlatego oczekiwałam czegoś dużo bardziej ciekawego.

Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)

Tadeusz Biedzki, „Ostatnie srebrniki”, Pelplin, 2017, Bernardinum




Społeczność
Reklama