„Porwana przez Jokera – początek” - recenzja

Opublikowano: 2019-07-11
Recenzja książki „Porwana przez Jokera – początek”.
Porwanie o nieco innym znaczeniu

Opowieść o tej książce należy rozpocząć od tego, że nie powstawała ona w tradycyjny sposób. W pewnym serwisie młoda, zdolna dziewczyna udostępniała kolejne fragmenty, które pisała na bieżąco. To właśnie publikowane na bieżąco treści stanowiły bazę do napisania książki, skierowanej do młodych odbiorców. Tu warto wspomnieć, że fanziny są bardzo popularne wśród nastoletnich czytelników, co w zasadzie przeczy tezie, że młodzież nie chce czytać. Chce, ale treści wiarygodne i łatwe w odbiorze.

Czy zatem „Porwana przez Jokera” taka właśnie jest? Już po kilku pierwszych akapitach można się zorientować, że historię pisał ktoś, kto ma przed sobą jeszcze wiele rzeczy do napisania. Z perspektywy czytelnika skróciłabym niektóre zdania czy zadbała o redakcję tekstu, ale są to zasadniczo drobiazgi, które nie zakłócają normalnego odbioru lektury. Sam pomysł na opowiadanie, które zamieniło się w powieść, jest dość oryginalny: oto bowiem osiemnastolatkę porywa niewiele od niej starszy młody mafioso, który sam decyduje o tym, co aktualnie będzie stanowić jego rozrywkę. Dziewczyna nie do końca wie, dlaczego trafia do zamkniętego świata zorganizowanej przestępczości, choć docierają do niej strzępy jakichś informacji. Wie jedno: żywa tego przybytku nie opuści, więc pozostaje jej albo przystosowanie się i przystanie na obowiązujące tutaj reguły, albo mniej lub bardziej świadome rozstanie się z życiem. Wybór wydaje się dość oczywisty.

W tym świecie obowiązują różne ustalone zasady, ale jest też miejsce na wzajemną fascynację, może miłość czy na rodzaj chorej przyjaźni. Chora, bowiem dziewczyna w niektórych sytuacjach wykazuje się cechami osób cierpiących na syndrom sztokholmski, nie do końca oskarża porywacza, gdyż szuka wyjaśnienia dla jego zachowań w... sobie. Gdyby nie otoczka, a więc gdyby nie porwanie i przemoc, z jaką obcują bohaterowie, historia byłaby ciekawą opowieścią o przyjaźni, która powoli zamienia się w miłość lub co najmniej wzajemne przywiązanie.

Właściwie nie mogę zbyt wiele napisać o treści, bowiem najmniejsza wzmianka może być potraktowana jako zdradzanie fabuły. Sama historia jest wciągająca, choć autorka chciałaby powiedzieć więcej, nie pozostawiając zbyt dużego pola dla czytelnika. Bohaterowie nakreśleni są w sposób wiarygodny, a bliżej nieokreślona przestrzeń, w której rozgrywa się akcja, jest wyjątkowo realna i prawdziwa. Moim zdaniem jest to lektura głównie dla młodych kobiet poszukujących nieco awanturniczych bohaterek, z którymi mogą się utożsamiać. Mimo to stanowi odświeżające doświadczenie literackie, że można pisać inaczej, stawiając na fabułę, w której będzie i trochę dramatu, i kryminału, a może gdzieś się przewinie jakaś odrobina romantyzmu.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Queen Cara, „Porwana przez Jokera – początek”




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat
gggasd