„Róża i ludzie miasta” – recenzja

Opublikowano: 2019-08-27
Recenzja książki „Róża i ludzie miasta”.
Tak wiele razy słyszeliśmy, że powinniśmy odnaleźć siebie, zrozumieć dokładnie to, kim jesteśmy i jacy jesteśmy, by na koniec tej wędrówki do swojego wnętrza odszukać też własne szczęście.

To jednak tylko teoria. Jak taka pogoń za własnym „ja” wygląda w praktyce?

Powieść „Róża i ludzie miasta” autorstwa Marty Lewandowskiej - Mróz to dla mnie osobiście jedna z tych książek, które chwytają za serce i pozostawiają po sobie trwały ślad. Na początku lektury byłam przekonana, że będzie to kolejna (bądź co bądź wyjątkowa) książka, którą przeczytam z zaciekawieniem, ale która po wylądowaniu na półce za jakiś czas wyparuje z mojej pamięci, wypierana przez inne, podobne powieści. Nic bardziej mylnego. Tym razem historia opowiadana przez autorkę wdarła się do najtajniejszych głębi mojego serca, poruszając jego najczulsze struny. Taka publikacja nie może odejść w zapomnienie. W końcu trudno wyrzucić (nawet zupełnie nieświadomie i bezwiednie) ze swojej głowy to, w czym po części odnajdujemy samych siebie.

Róża nie miała łatwego życia. Trudne relacje z matką, nieszczęśliwe związki, uczucie zagubienia i niezrozumienia przez innych. Jej ostatni partner pożegnał ją właśnie bolesnym uderzeniem w twarz, skutecznie pozbawiając ją resztek sił do walki o własne szczęście. Podczas kolejnej trudnej wizyty u swojej rodzicielki, kiedy to powiadomiła matkę o zakończeniu związku z Romanem, nie spodziewała się otrzymać pomocy czy zrozumienia, jednak (jak się później okazało) uzyskała pomoc cenniejszą niż słowa pocieszenia czy poklepanie po ramieniu. Róża odebrała od mamy list napisany przez jej ciotkę. Ten skrawek papieru stał się dla niej początkiem niesamowitej podróży do samej siebie, która pozwoli jej wreszcie zrozumieć, kim jest i dlaczego tak trudno funkcjonować jej w otaczającym ją świecie.

Marta Lewandowska-Mróz w swojej powieści zaprasza czytelników w podróż po własnym sercu. Towarzysząc głównej bohaterce w jej poszukiwaniach sensu życia, sami też mamy okazję wyruszyć w drogę do swojego wnętrza i swojego „ja”, tłumionego przez lata i niezrozumianego. Książka „Róża i ludzie miasta” nie daje odpowiedzi na nurtujące nas pytania, ale pomaga je stawiać tak, by wreszcie odnaleźć brakujące elementy naszej układanki. Polecam Wam ją z całego serca i z niecierpliwością czekam już na kolejną.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Marta Lewandowska-Mróz, „Róża i ludzie miasta”, Oficynka 2019




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat