W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


Singielka w krainie par

Opublikowano: 2017-06-15
Jak być szczęśliwą singielki, gdy wokoło są same pary.
Jesteś sama, a większość twoich znajomych ma już swoją „drugą połowę”? W twoim towarzystwie zdecydowanie przeważają małżeństwa i pary? Zostałaś ostatnim „wolnym duchem” w swojej paczce?

Z jednej strony cieszysz się szczęściem swoich przyjaciół, ale z drugiej strony, spotykając się z nimi zaczynasz się czuć odrobinę jak odmieniec?

To częsty problem singielek: że pomimo sympatii do znajomych par, zaczynają czuć się coraz bardziej niezręcznie, kiedy na wszystkich imprezach, wszyscy wokół mają przy sobie kogoś bliskiego a one jedne- nie.

Jest to trochę wstydliwa i drażliwa kwestia. Nie wypada przecież przyznawać się do tego, że człowiek wstydzi się swojej samotności. Żadna z nas nie chce być odbierana jako biedna, żałosna kobieta, nad którą należy się litować!

Czy singielki rzeczywiście mają powody żeby czuć się „inne” w towarzystwie samych par, czy ich dyskomfort psychiczny wynika z przewrażliwienia na własnym punkcie?

To zależy. Jeżeli na spotkaniach towarzyskich, większość znajomych jest skoncentrowana głównie na swoim partnerze, osoba samotna może i ma prawo, czuć się na takich spotkaniach źle. Należy wtedy w subtelny sposób dawać do zrozumienia, że zachowanie, wpatrzonych wyłącznie w siebie par, jest niegrzeczne. Jeżeli nie zrozumieją one aluzji (albo nie będą chciały jej zrozumieć), może lepiej ograniczyć tego typu spotkania do minimum i poszukać innych znajomych? Takich, których świat nie zaczyna się i nie kończy na partnerze?

Jeżeli natomiast całe towarzystwo bawi się, rozmawia i tańczy wspólnie, nikogo nie pomijając i nie izolując- wtedy singielka nie powinna narzekać na to, że jest jedyną „pojedynczą” osobą w grupie znajomych.

Powinna za to zastanowić się: dlaczego właściwie jej to przeszkadza? Czy dlatego, że boi się, że jest postrzegana jako „dziwna”, lub „gorsza”? Czy może dlatego, że w głębi duszy, zazdrości swoim znajomym udanych związków, bo też chciałaby się szczęśliwie zakochać? Czy „problem” tkwi w presji społecznej, w stereotypach, czy w jej niespełnionych pragnieniach? Tylko szczere przemyślenie i przeanalizowanie tych kwestii może uzdrowić sytuację i sprawić, że dyskomfort podczas spotkań towarzyskich zniknie.

Katarzyna Lewcun
(katarzyna.lewcun@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com




Społeczność
Reklama