W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


SkillHill na warszawskiej Pradze zaprasza miłośników Escape Roomów

Opublikowano: 2017-11-28
SkillHill - Escape Roomów na warszawskiej Pradze.
Chcesz poczuć się jak w korporacji albo kryjówce hobbita – zabierz przyjaciół i przyjdź do SkillHill.

Warszawski rynek rozrywek jest bardzo mocno rozwinięty. Szczególnie w materii Escape Roomów. Dlatego twórcom SkillHill otwarcie takiej działalności początkowo wydawało się pomysłem absurdalnym. Odwiedzając jednak istniejące już inne tego typu pokoje jako klienci zauważyli oni swoistą dychotomię tworzącą lukę idealnie nadającą się do zagospodarowania przez SkillHill.

Mianowicie tzw. „pierwsza fala” warszawskich Escape Roomów przyniosła wnioski, że z jednej strony występują pokoje niskobudżetowe - z których wrażenie nawet całkiem ciekawych zagadek było drastycznie tłumione przez bardzo ubogi i zazwyczaj niedopracowany wystrój, z drugiej zaś strony pojawiły się pokoje o wręcz bajkowym wystroju i wymyślnej fabule, ale w nich z kolei zagadki były zazwyczaj na tyle trywialne, że wręcz zniesmaczały klientów ukierunkowanych na rozrywkę umysłową.

Dlatego właściciele SkillHill budując swoje pokoje starali się postawić na oryginalność zagadek, dyskretny acz bardzo dopracowany wystrój, ale przede wszystkim starali się pamiętać o tym, że podstawowa idea tego typu zabawy to umożliwienie uczestnikom gry. Zmierzenia się z własnymi zdolnościami logicznego myślenia oraz szybkiej analizy faktów, co docenili goście odwiedzający Escape Room przy ulicy Jagiellońskiej. Twórcy SkillHill zgodnie deklarują, że na pewno nie zamierzają spocząć na laurach i ciągle doskonalą swoje dotychczasowe rozwiązania, jak również pracują nad nowymi pokojami. W ich obecnej ofercie mamy bardzo zróżnicowane pokoje, dzięki czemu każdy znajdzie tu coś dla siebie.

„Kryjówka Hobbita” to pokój o baśniowym wystroju, przeznaczony głównie dla grup początkujących oraz grup z dziećmi. Stąd też zagadki mimo swojej nieliniowości są raczej łatwe do rozwiązania dzięki przemyślanemu systemowi wskazówek zaszytych w samym pokoju. Niemniej jednak nie raz już zdarzyło się, że nawet bardziej zaawansowane grupy nie były w stanie uwarzyć magicznej mikstury i przebudzić bóstwa zaklętego w kamieniu, co jest celem zabawy w tym pokoju.

Z kolei „Lokator” to sztandarowy pokój SkillHill, bowiem głównym bohaterem jego fabuły jest szaleniec dążący do zagłady ludzkości przed czym uczestnicy zabawy muszą tę ludzkość uchronić. Przy czym nie jest to zadanie łatwe, bo zagadki są tu naprawdę szalone i zwariowane. Dokładnie tak jak cała ekipa: właściciel i pracownicy SkillHill. Szalone pomysły, ciężka praca i słuchanie klientów – to ich atuty. A wracając do Pana Teofila, czyli tytułowego „Lokatora” to twórcy są z tego pokoju niezwykle dumni, bo udało się w nim umieścić taką liczbę unikalnych zagadek, żeby nawet sześcioosobowe grupy nie znalazły miejsca na nudę. Twórcy zapewniają, że lubią patrzeć jak goście zmagają się z zagadkami w tym pokoju, zdecydowali się także zaproponować uczestnikom aż 90 minut zabawy, nie podnosząc ceny w stosunku do pozostałych jednogodzinnych pokoi.

Z kolei „Korporacja” to pokój trudny, ceniony głównie przez koneserów rozrywek umysłowych, ale żeby nie było tak poważnie, to w tym pokoju zdecydowano się wprowadzić trochę luzu poprzez wplecenie w osnowę fabuły wątku humorystycznego, co spotyka się z bardzo wysoką oceną gości. W tym pokoju również zagadki ewoluowały w stronę bardziej wysublimowanych rozwiązań włączając w to efekty wizualne i dźwiękowe. I tutaj się na chwilę zatrzymamy, gdyż właśnie w tym pokoju postanowiłyśmy spędzić sobotnie popołudnie. Tak, tak. Sobota, dzień wolny od pracy, a my w… korporacji. Myszkowałyśmy tam niczym rasowe korposzczury i trzeba nam przyznać, że byłyśmy w tym całkiem niezłe. Pokój swoim wystrojem przypomina klasyczne biuro, w którym każdy z nas zapewne spędza mniej lub więcej czasu. Mnogość zagadek i logicznych łamigłówek spowodowała, że nie było czasu praktycznie na głębsze zastanawianie się, trzeba było działać, bo czas uciekał, a ekran z zegarem tylko o tym przypominał. Bardzo ciekawym rozwiązaniem – a jeszcze mało spotykanym – było to, że kontakt z moderatorami gry miałyśmy za pomocą krótkofalówki. To zdecydowanie lepszy sposób, szczególnie jeśli mamy do czynienia np. z kilkoma pomieszczeniami, a standardowy ekran na którym są podpowiedzi mieści się tylko w jednym z nich. Dlatego bardzo duży plus za inną formę komunikacji. Niektóre zagadki były bardziej skomplikowane, a inne mniej. W pokoju „Korporacja” na pewno należy wykazać się sporą spostrzegawczością i każdy element może okazać się częścią gry. Dlatego nasza wskazówka: dobrze przyjrzyjcie się wszystkim zakamarkom w pokoju. Przyda się też troszkę logicznego myślenia – jak to zwykle w tego typu pokojach. Zabierzecie ze sobą większą grupę przyjaciół czy znajomych, bo we trójkę może być trudno. Nam niestety nie udało się pokonać korporacji, zabrakło nam dosłownie 5-7 minut. Moderatorzy gry są bardzo pomocni, a przy tym podpowiadają w taki sposób, aby nie zepsuć zabawy – tutaj bardzo duża pochwała. Niekiedy w Escape Roomach pracownicy podają na tzw. tacy gotowe kody czy rozwiązania. Tutaj na szczęście jest zupełnie inaczej. Mimo, że nie udało nam się wykonać wszystkich zadań w pokoju „Korporacja” to sobotnie popołudnie zaliczamy do bardzo udanych. Spędziłyśmy bardzo miło czas, a przy tym poćwiczyłyśmy szare komórki.

Co możemy jeszcze dodać? Każdy kto odwiedza SkillHill ma do dyspozycji relatywnie dużą powierzchnię, a dodając do tego pokaźny hol oraz współpracujące z Escape Roomem restaurację i cukiernię mieszczące się tuż pod nimi, macie wręcz wymarzone możliwości dla obsługiwania różnego rodzaju imprez okolicznościowych takich jak choćby urodziny czy integracyjne imprezy firmowe. Klienci wspaniale wykorzystują ten potencjał, stąd twórcy SkillHill nabrali już sporego doświadczenia w obsłudze różnego rodzaju eventów.

To co udało nam się zbudować, zostało zbudowane całkowicie ich siłami z pomocą bliskich i przyjaciół - dlatego tym bardziej twórcy SkillHill są zadowoleni z efektu jaki dali swoim gościom. Zapewniają, że dla nich to dopiero początek. Widzą, że przed Escape Roomami dopiero otwiera się prawdziwa przyszłość i zamierzają być jej forpocztą. Już teraz przygotowywany jest kolejny pokój w dotychczasowej lokalizacji, którego fabuły, z oczywistych powodów, nie mogą jeszcze zdradzić. Tylko z nazwy będzie „pokojem”, bo jeśli chodzi o fakty to trafniej byłoby go nazwać przestrzenią gwarantującą świetną rozrywkę, w której czas będzie mijał naprawdę bardzo, bardzo szybko. Jeżeli na osi czasu Escape Roomów można powiedzieć, że kłódki to przeszłość, elektronika to teraźniejszość, to ich najnowszy pokój będzie przyszłością, oczywiście pod względem rozwiązań technicznych, bo fabularnie to zmierzają w troszkę innym kierunku. Jak zapewniają twórcy SkillHill celem tego pokoju będzie to, aby goście po ukończonej zabawie, mieli w oczach to coś, co mają pięciolatkowie po pokazie dobrego iluzjonisty! A co ważne: poza lokalizacją przy ulicy Jagiellońskiej w Warszawie przymierzają się także do uruchomienia kolejnej lokalizacji. Trzymamy zatem kciuki!

SkillHill, Warszawa, Jagiellońska 56/6a, tel 532 071 568, e-mail: biuro@skillhill.pl

Joanna Sieg (joanna.sieg@dlalejdis.pl)
Joanna Ulanowicz (joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)

Fot. SkillHill




Społeczność
Reklama