W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„T2 Trainspotting” – recenzja

Opublikowano: 2017-03-18
Recenzja książki „T2 Trainspotting”.
„T2 Trainspotting” (angielski tytuł „Porno”) Irvine’a Welsha to kontynuacja pierwszej części „Trainspotting”.

Na koniec powieści jeden z bohaterów Mark zwany Rentonem („Czynszem”) okradł swoich kolegów i uciekł z kilkunastu tysiącami funtów. Pieniądze pochodziły z przekrętu narkotykowego, w którym wszyscy brali udział. W „T2 Trainspotting” akcja rozgrywa się osiem lat później. Głównym bohaterem książki jest Simon czyli Sick Boy („Chory”). Decyduje się na przejęcie od ciotki niewielkiego pubu w swoim rodzinnym mieście. Wizję na sukces posiada i stara się też zrobić z siebie szanownego biznesmena. Wprawdzie pokątnie handluje prochami i trawą, ale i tak największym strzałem w dziesiątkę w karierze ma być wyprodukowanie filmu porno. Zatrudnia do tego kilkoro znajomych i liczy na wielki sukces. Przy okazji dowiadujemy się także co słychać u innych bohaterów znanych z pierwszej części. Murphy czyli Spud pisze książkę o historii Leith. Franco Begbie, największy świr z całej paczki wychodzi wreszcie z więzienia. Jest wściekły ponieważ przez całą odsiadkę ktoś podsyłał gejowskie pornosy. Kiedy dowiaduje się, że Mark Renton żyje i nawet spłacił jedną z części długu innemu ze znajomych dostaje kolejnego szału. To Simon mówi mu o tym ale jednocześnie ukrywa swoje powody by oszukiwać Franka, a także Marka, z którym ostatecznie (i trochę dzięki przypadkowi) nawiązuje kontakt. Film porno Simona staje się więc ostatecznie także powodem do kolejnych spotkań po latach.

Książka jest napisana stylem charakterystycznym także dla pierwszej części „Trainspotting”. Jeśli weźmie się pod uwagę, że bohaterowie reprezentują częściowo klasę robotniczą oraz częściowo średnią to czasem zaskakuje ich poziom intelektu i słownictwa. Jednocześnie powieść jest pełna przekleństw prostackiego języka. To świat, w którym ćpanie, rżnięcie i chlanie jest absolutną normą codzienności. Kobiety są obecne w tej historii i chociaż w zasadzie feminizm jest postrzegany jako nieograniczona chęć grania w amatorskim pornolu to i tak najczęściej są traktowane przedmiotowo. Raczej jako obiekt do „ryćkania” i szukający wyłącznie kandydatów z hajsem oraz eleganckim ubiorem. Niektóre sceny są naprawdę dosadne i nie ma mowy o metaforach. Po prostu jak jest ohydnie to tak jest i to też jest normą. W gruncie rzeczy patrząc na Simona i jego znajomych można się zastanawiać czy są nadal prawdziwymi przyjaciółmi. Chyba bardziej znajomymi związanymi węzłami tego samego pubu lub ideą kręceniem filmu dla dorosłych. „T2 Trainspotting” to książka dla wielbicieli języka i twórczości Welsha. Także dla fanów wielobarwnego i mocnego światka, w którym dominują alkohol, dragi i silni faceci. Z całą pewnością jest to także trochę obraz „pubowego” pejzażu brytyjskiego i skupionych wokół niej ludzi. Na ile jednak prawdziwy, czytelnik musi chyba odpowiedzieć sobie sam. Warto też wspomnieć o nieocenionym wkładzie w polski przekład tłumacza Jarosława Rybskiego który musiał wykazać się nie lada znajomością angielskich dialektów czyli w tym przypadku szkockiego i edynburskiego.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Irvine Welsh „T2 Trainspotting” wyd. Burda Publishing Polska 2017




Społeczność
Reklama