Ten program okazał się hitem

Opublikowano: 2020-05-19
Dzięki producentom „Down the road. Zespół w trasie“ poznajemy kulisy powstawania programu.
Program „Down the Road. Zespół w trasie“ odnotował zaskakująco wysoką oglądalność na kanale TTV i właśnie trafił na antenę TVN, gdzie mogą go Państwo oglądać w każdy poniedziałek o 21:30.

Dzięki uprzejmości właścicieli firmy Wiernik Pro - producentów programu możemy dowiedzieć się, co przyczyniło się do tak dużej popularności formatu w Polsce.

Uczestnicy programu to bohaterowie, jakich nie oglądamy na co dzień w programach rozrywkowych. Realizacja reality show, z tak wyjątkową grupą - osobami z Zespołem Downa - była wielkim wyzwaniem i zarazem niepowtarzalnym doświadczeniem dla całej ekipy oraz dla samych bohaterów. Mimo wielu obaw i lęków ze strony zarówno producentów, realizatorów, jak też uczestników programu i ich rodzin, efekt końcowy przerósł wszelkie wyobrażenia. Czy w końcu doczekaliśmy się reality show, które niesie głębsze przesłanie? Oto kilka faktów o programie, których wcześniej nie znaliście.

Wielu chętnych do wzięcia udziału w programie
„Down the road. Zespół w trasie” to belgijski format dostosowany przez firmę Wiernik Pro do polskich realiów, ponieważ sytuacja osób z Zespołem Downa na zachodzie znacząco różni się od ich stylu życia w naszym kraju. Jak podkreśla dyrektor zarządzający domu produkcyjnego, o wyborze firmy poza wieloletnim doświadczeniem w produkcji programów podróżniczych mogło zadecydować ich podejście do ludzi z Zespołem Downa i fakt, że w żadnym momencie programu nie mieli oni na celu ukazania ich w złym świetle, a wizja ta zbiegła się z wizją szefowej stacji Lidii Kazen. Do współpracy przy pisaniu scenariusza i castingach zaproszono osoby, które mają dzieci z Zespołem Downa, a od członków ekipy prócz wysokich umiejętności zawodowych oczekiwano szczególnej wrażliwości i empatii, by zapewnić bohaterom programu najbardziej komfortowe warunki. Ekipa z wzajemnością pokochała uczestników i od pierwszego dnia służyła im wsparciem w każdej sytuacji, a ich kontakt nie zakończył się w momencie ukończenia nagrań do programu. Producenci na bieżąco śledzą losy swoich nowych przyjaciół.

Widzowie „Down the road. Zespół w trasie” są świadkami podróży osób, które w polskim społeczeństwie są zepchnięte na margines, każdego dnia spotykają się z wieloma ograniczeniami i mimo pełnoletności muszą mieszkać z rodzicami. Dlatego producenci „Down the road“ za cel postawili sobie pokazanie, że ludzie z ZD to osoby otwarte, które w niebanalny sposób oceniają otaczającą rzeczywistość. Do siebie i środowiska podchodzą z ogromną empatią, a w sytuacjach codziennych dla większości z nas,  bardzo dobrze sobie radzą. Joanna Wiernik podkreśla „realizując „Down the road. Zespół w trasie” chcieliśmy pokazać, jakimi wspaniałymi ludźmi mogą być osoby z ZD. W jak niezwykły sposób postrzegają świat, jakimi są idealistami, jakie mają genialne poczucie humoru. Chcieliśmy, by widzowie zrozumieli, że mają oni takie same potrzeby jak inni dorośli. Założenie rodziny czy posiadanie prawa jazdy, dla większości z nas to zwykłe sprawy. Dla naszych bohaterów to nieosiągalne marzenia. Ludzie z ZD bardzo potrzebują akceptacji, chcieliby żyć w społeczeństwie na takich samych zasadach, co reszta“. Do programu zaangażowano 6 pełnoletnich, wysokofunkcyjnych I charyzmatycznych osób spośród wielu chętnych z całej Polski.

Spontaniczność przede wszystkim
Realizacja programu różniła się od produkcji innych programów rozrywkowych, ponieważ uczestnicy od samego początku byli po prostu sobą - niezwykle naturalni, autentyczni, ekspresyjni i otwarci. Już pierwszego dnia podróży busem opowiadali o swoich doświadczeniach i marzeniach. Bohaterowie programu razem z prowadzącym Przemkiem Kossakowskim i ekipą realizatorów odbyli dwutygodniową podróż po Europie. Szesnaście dni niesamowitych przygód, w zupełnie nowych dla uczestników programu warunkach, przyniosło wiele śmiechu, zabawy, a także wiele wzruszeń. Każda sytuacja była dla nich ogromną atrakcją. Niezależnie, czy był to lot helikopterem nad Dolomitami, sprzątanie busa, którym się poruszali, czy zajęcia na torze Formuły 1, czerpali przyjemność z każdego, nawet najdrobniejszego doświadczenia. Natomiast realizatorzy wielokrotnie stawali przed nieoczekiwanymi wyzwaniami, ponieważ osób z ZD nie da się reżyserować według ustalonego scenariusza. Niezliczona ilość wspaniałych, chwytających za serce i jak się później okazało, kluczowych dla danego odcinka scen działa się w zupełnie nieprzewidywalnych momentach. Przykładem tego jest m.in. ujmująca rozmowa między Michałem, a Krzysztofem o miłości, przyjaźni i zazdrości. Realizatorzy musieli być czujni przez cały czas, ponieważ dzięki temu uwieczniono kilka sytuacji, których producenci nie planowali , a które wzięły się z potrzeby bohaterów np. Ola od początku wyjazdu prosiła o przejażdżkę na koniu. We Włoszech producenci postanowili wyjść naprzeciw jej prośbom i naprędce zorganizowali stadninę, która zgodziła się na filmowanie. Okazało się, że wyszła z tego bardzo piękna, wzruszająca scena o przełamywaniu lęków.

Bezpośredniość, brak zahamowań w mówieniu o sobie zrobiły na całej ekipie wielkie wrażenie, a niezwykła szczerość i uczuciowość osób z Zespołem Downa podbiły serca każdego, kto spotkał ich na swojej drodze. Widać to szczególnie w odcinku kręconym w Weronie, gdzie uczestnicy zostali bardzo ciepło przyjęci przez Włochów, którzy razem z nimi tańczyli do samego rana. W tym odcinku jeden z bohaterów wyznaje, że to jest dla niego prawdziwa wolność - kiedy czuje, że ludzie go akceptują i nie wytykają palcami. Bohaterowie mówią, że „Down the road” było dla nich przygodą życia. Nie tylko dlatego, że zwiedzili kilka europejskich krajów, lecieli helikopterem czy płynęli jachtem. Najcenniejsze są dla nich przyjaźnie, jakie nawiązały się podczas wyjazdu. Poza tym, jak twierdzą, poprzez udział w programie poczuli się zauważeni, docenieni, zyskali poczucie własnej wartości. Dowiedzieli się o sobie, że potrafią więcej niż myśleli. A to przekłada się na ich dzisiejsze życie: Dominika znalazła pracę, Michał, który pragnął miłości dostaje wiele telefonów od kobiet, które są pod wrażeniem jego wrażliwości, a Krzysztof odkrył nową pasję, gotowanie i zamierza ją dalej rozwijać.

Setki wiadomości do stacji i łzy wzruszenia
Na początku wspólnej drogi rodzice uczestników programu byli pełni obaw. Nie mieli pewności, jak ich dzieci sobie poradzą w ciagu tak długiej, często pierwszej w życiu, rozłąki I jak zostaną odebrane przez widzów. W ich pokonaniu starali się pomóc producenci z firmy Wiernik Pro, którzy poza tym, że przedstawili im warunki realizacji programu i jego ważną misję, stworzyli swoim podopiecznym najlepsze z możliwych warunków do poznania siebie I otaczającego świata z niecodziennej perspektyw.

„Down the road” spotkało się z wielkim zainteresowaniem i ciepłym odbiorem, czego potwierdzeniem jest wysoka oglądalność i setki wiadomości napływających do stacji. Widzowie dziękują za wzruszenia, jakich doświadczyli oglądając przygody bohaterów programu. Dzięki temu wiele osób pokonało uprzedzenia, jakie miało wobec osób z ZD. Dopiero teraz tak naprawdę widać, jak bardzo ten projekt był potrzebny. Pojawiło się wiele opinii, że w zalewie plastikowych, niewiarygodnych programów o niczym,  „Down the road. Zespół w trasie” to najlepszy reality show w historii polskiej telewizji.

Program emitowany w telewizji TTV niespodziewanie zdobył tak dużą popularność i podbił słupki oglądalności, że dzięki temu, już od 11 maja cała Polska może oglądać go na kanale TVN.

Fot. Wiernik Pro
Informacja prasowa




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat