Urlop tacierzyński po czesku

Opublikowano: 2012-03-27
Recenzja książki „Podróże konika morskiego”.
Ta ciepła i zabawna opowieść to żonglerka stereotypami damsko-męskimi.

„Czasami czuję rozpierającą radość i dumę, że zajmuję się Pepinem, mam ochotę wziąć w ramiona cały świat. A potem nadchodzą dni, kiedy czuję na nogach chrzęst łańcuchów, Pepino jest ogromniastą kulą, która przygniata mnie do ziemi. Wszystko co robię, jest absurdem, prowadzi znikąd donikąd”.

Jak podaje dziennik „Metro” z 14. marca 2012 roku, tylko ponad 17 tys. ojców na 413 tys. urodzonych dzieci skorzystało w 2010 roku z urlopu tacierzyńskiego. U nas to nie tylko rzadkość, ale także nowość, jednak Petr Šabach, czołowy humorysta czeski, zakosztował go już w latach 80. Opowiadał o tym na spotkaniu we wrocławskiej  księgarni Tajne komplety w maju ubiegłego roku, stąd też wiadomo, że książka „Przygody konika morskiego” to powieść oparta na osobistych zmaganiach autora ze swoim dzieckiem.

Ten sam dziennik przytacza słowa dr hab. Joanny Mizielińskiej, socjolożki SWPS, opowiadającej że „urlop ojcowski jest postrzegany jako niemęski, a często według pracownika i pracodawcy to urlop niepoważny”. Jednak bohater książki wcale się tym na początku nie przejmuje i ochoczo przystaje na propozycję żony, która pragnie kontynuować karierę naukową. Przecież zostać w domu z trzyletnim brzdącem to rzekomo żadna filozofia. Nawet w duchu powtarza sobie, że to będzie bardzo przyjemny czas, leniwy, spokojny, istna sielanka. Czy rzeczywiście?

Ta ciepła i zabawna (jak przystało zarówno na Šabacha, jak i na czeską literaturę) opowieść to żonglerka stereotypami damsko-męskimi (podobnie jak było to ukazane w poprzedniej książce autora – „Gówno się pali”). Te pełne politowania spojrzenie spotkanego kolegi. Kieszonkowe od żony na wolny wieczór w knajpie. Zajęcie przez nią jego miejsca w łóżku, symbolicznie ubliżające jego męskiemu ego, strącające go z piedestału głowy rodziny. I samotność wśród kobiet na placu zabaw (która mimo to nie zawsze jest dokuczająca…). „Przeraża mnie tylko, jak bardzo podobny do drugiego jest każdy kolejny dzień” – zwierza się bohater. Jednak pomimo tego, że czasem zdarzają się małe wpadki przy zajmowaniu się Pepinem, okazuje się, że bohater zaczyna odkrywać uroki ojcostwa, przebywając ze swoim synem ponad rok. I wróżby z własnego stolca (ach, ten czeski humor!) , okazują się z czasem coraz przychylniejsze…

dlaLejdis.pl
(redakcja@dlalejdis.pl)

Petr Šabach, „Podróże konika morskiego”, Wydawnictwo Afera, Wrocław 2012




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat