W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„W dżungli zdrowia” – recenzja

Opublikowano: 2014-06-25
Recenzja książki „W dżungli zdrowia”.
Nie samymi podróżami człowiek żyje, chciałoby się powidzieć po przeczytaniu książki pisarki i podróżniczki Beaty Pawlikowskiej pt. „W dżungli zdrowia”.

Beata Pawlikowska jest autorką wielu książek podróżniczych (np. „Blondynka na Czarnym Lądzie”, „Blondynka w zaginionych światach”, „Blondynka na Bali”) i poradników o podróży w głąb siebie (np. „W dźungli miłości”, W dżungli samotności”, „Teoria bezwzględności”). „W dżungli zdrowia” rozpoczyna kolejny cykl książek jej autorstwa, tym razem odnoszących się do zdrowia.

Książka ta jest zapisem podróży przez „dżunglę zdrowia”. Pawlikowska opisuje w niej, w specyficzny dla siebie – szczery aż do bólu – sposób, swoje przemyślenia na temat współczesnej cywilizacji, w szczególności skupiając się na przemyśle spożywczym. Dlaczego? Ponieważ, jak sama wspomina, po wielu latach zrozumiała jak on funkcjonuje i jakie szkody żywność kupowana w sklepach powodowała w jej organizmie. Dopiero niedawno zdała sobie sprawę, że hasłem przemysłu spożywczego powinno być „sprzedać dużo, wyprodukować najtaniej, bez żadnych wartości odżywczych”.

Pawlikowska pokazuje jak wiele szkodliwych dla organizmu substancji zawiera np. chleb kupiony w ulubionej piekarni, dżem z ulubionego spożywczaka, czy słodki pączek. Ile jest w nich składników, które mają oszukać nasze zmysły. Ile chemiczych związków, które mają produktom zapewnić ładny wygląd i odpowiedni smak. Jak wiele różnych substancji od tych poprawiających kolor po te zapewniające właściwy aromat (bo przecież nie same pomidory) zawiera „idealny” ketchup.

Autorka próbuje uświadomić czytelnikowi, że jest mnóstwo prawdy w hasłach typu: „jesteś tym, co jesz”. I to jedzenie powinno dostarczać naszemu organizmowi minerałów i witamin, a nie szkodliwych, stworzonych w laboratorium chemicznym związków.

Oczywiście Pawlikowska sama przyznaje, że nie jest ekspertem z dziedziny zdrowia i odżywiania, ale wszystko co wie, o czym pisze i będzie pisała w kolejnych książkach, wypróbowała na sobie i dowiedziała się tego sama. Zaczęła od czytania etykiet produktów, a potem poszukiwała w naukowych opracowaniach informacji o znajdujących sie na nich składnikach. Im więcej czytała, tym bardziej była przerażona i utwierdzona w przekonaniu, że masowo produkowana żywność jest niczym innym jak zwykłym kłamstwem. Oszukiwaniem konsumentów, np. że masło jest masłem, gdy w rzeczywistości zawiera go 63%.

Beata Pawlikowska w „W dżungli zdrowia” tłumaczy dlaczego nie je żywności przetworzonej, gotowych dań, mrożonek, produktów z proszku, ba, nawet jogurtów, czy soków z kartonu. Czemu odrzuciła fastfoody i dietetyczne produkty, nie dodaje do potraw mieszanek ziół, majonezu, itp. I przestała nawet żuć gumę do żucia. Mało tego, pisze dlaczego nie stosuje lekarstw i jest zdrowsza. Jak to się stało, że czuje się lepiej, lepiej wygląda i od bardzo dawna nie była chora.

Czy ktoś w to będzie wierzył, czy nie, najnowsza książka Pawlikowskiej nie jednemu i nie na jedno może otworzyć oczy. Wiele rzeczy w niej zawartych jest znane, ale przedstawione w takiej formie nabiera znaczenia. To nie jest książka medyczna, a poradnik jak jeść i co jeść, żeby czuć się lepiej.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Beata Pawlikowska, „W dżungli zdrowia”, Warszawa, Burda Książki, 2014




Społeczność
Reklama