„Wczoraj” - recenzja

Opublikowano: 2018-08-10
Recenzja książki „Wczoraj”.
Czy w świecie mającym problem z pamięcią uda się dotrzeć do prawdy i rozwiązać zagadkę topielicy?

Claire i Mark Evans są małżeństwem z dwudziestoletnim stażem. On jest odnoszącym sukcesy pisarzem o politycznym ambicjach, ona spełnia się w roli gospodyni domowej, szczególną przyjemność czerpiąc z pielęgnacji ich ogromnego ogrodu. Wydaje się, że mają wszelkie powody, by być szczęśliwi, o ile tylko nie zapomną napisać o tym notki w swym elektronicznym pamiętniku. W świecie wykreowanym przez Felicię Yap zaburzone jest przejście pamięci krótkotrwałej w długotrwałą. Claire jako monoska jest w stanie zapamiętać tylko jeden dzień wstecz, Mark jako członek uprzywilejowanej klasy duosów otrzymał w genach zdolność zakodowania wydarzeń sprzed dwóch dni. Po upływie tego okresu wszystko, czego nie zdążą lub też nie będą chcieli zapisać w swoim iDiary (bardzo subtelna reklama Apple’a), po prostu znika. Możliwość wyboru faktów, jakie zechcą zachować na później, stworzy poważne ryzyko nadużyć, gdy rzeka wyrzuci na brzeg ciało kobiety w niejasny sposób powiązanej z panem Evansem.

Społeczeństwo podzielone według kryterium czasu i zgromadzonych w jego trakcie informacji, jakie nasz umysł jest w stanie przetworzyć, to dla wielu dość przybijająca wizja. Monosi nie zrobili przecież nic, za co powinni zostać ukarani uznaniem za obywateli drugiej kategorii, na dodatek wykonującymi gorzej opłacane zawody. Z drugiej strony warto sobie postawić pytanie, czy nasz świat jest w 100% pozbawiony niesprawiedliwości wywołanych wrodzonymi cechami? Czy nie byłoby to lepsze rozwiązanie dla ludzi, którzy przeszli w dzieciństwie traumę kładącą się cieniem na ich dalszym funkcjonowaniu, cierpią na uciążliwe i bolesne choroby fizyczne bądź psychiczne, czy chociażby „tylko” non stop narzekają, że każdy tydzień, miesiąc i rok wygląda tak samo? Czy nie byłoby przyjemnie móc pożegnać  raz na zawsze sytuacje, w których zrobiliśmy z siebie przysłowiowego głupka, a nasz mózg z uporem maniaka nie daje nam o nich zapomnieć dziesiątki lat później? Czy jednak da się żyć, nie znając do końca swej przeszłości?

Trudno jednoznacznie określić czy świat przedstawiony w „Wczoraj” jest utopią, antyutopią, czy dystopią, tym bardziej, że autorka nie wydaje się poświęcać temu zagadnieniu wystarczająco dużo miejsca. Szkoda, ponieważ w moim przypadku był to główny powód sięgnięcia po tę pozycję i nawet w okrojonej wersji jej największa zaleta. Położenie silniejszego nacisku na społeczne konsekwencje podziałów (stwierdzenie, że monosi są uważani za gorszych i mniej inteligentnych to za mało) zamiast skupienia się na coraz bardziej absurdalnej i pogrzebanej kompletnie w przedostatnim rozdziale intrydze, zdecydowanie wyszłoby książce Felicii Yap na korzyść. Na płaszczyźnie czysto kryminalnej rozwiązania fabularne są wyjątkowo przewidywalne i naprawdę męczące jest czekanie, aż bohaterowie dojdą do punktu, w którym czytający był 100 stron wcześniej. Na domiar złego czytelnik musi jeszcze znosić wynurzenia jednej z najbardziej wulgarnych i odrzucających postaci kobiecych, jakie kiedykolwiek spotkałam na kartach powieści.

Podsumowując, skłaniająca do przemyśleń, interesująca, jak i przerażająca wizja rzeczywistości, w której ludzie gromadzą wspomnienia w elektronicznych dziennikach, okazała się jedynym elementem ratującym „Wczoraj” w moich oczach.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

Felicia Yap, „Wczoraj”, Warszawa, Grupa Wydawnicza Foksal, 2018 r.




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat