"Wygrać Hollywood" – recenzja

Opublikowano: 2018-10-11
Recenzja książki "Wygrać Hollywood".
Kino jest amerykańską religią.

Kim są? Obiektami westchnień i zazdrości, za każdym razem z innego powodu. Są albo były piękne i bogate, miały swoistą władzę nad innymi, choć nie zawsze była to władza formalna. Ale przede wszystkim były idolkami, które w swoich filmach stworzyły niezapomniane kreacje. I, wbrew temu, co się o Hollywood myśli, nie zawsze były Amerykankami z urodzenia.

O kim mowa? O kobietach-aktorkach, gwiazdach, których czasem krótkie życie i dość uboga filmografia zapisały się na trwałe w historii światowej kinematografii. Całość podzielona została na cztery części, a bohaterki dobrane według wiodącego klucza. Książkę rozpoczynają kobiety-uwodzicielki. Będzie tu Brigitte Bardot, która będąc u szczytu kariery zdecyduje się na działalność społeczną. Kilka słów autorka poświęci Ricie Hayworth, która została zapamiętana głównie ze sceny zdejmowania rękawiczki w „Gildzie”. Kolekcję kobiecych podrywaczek uzupełnia Jane Fonda. Jest tu również polski akcent w postaci Poli Negri, która była niewątpliwie największą gwiazdą ery kina niemego.

Druga kategoria bohaterek to kobiety, które kojarzą się z melancholią. Tu miejsce znajdzie Bette Davis, która grała role mało sympatycznych kobiet, uwikłanych w dramatyczne historie, najlepiej znana dzięki przebojowi (jak najbardziej muzycznemu) o jej pięknych oczach. Będzie Ingrid Bergman, Szwedka, która u szczytu kariery poszła za głosem serca. Listę aktorek dramatycznych dopełni Audrey Hepburn, Brytyjka urodzona w Belgii, która chciała być tancerką i która zostanie zapamiętana jako ikona stylu i działaczka humanitarna.

Ale Hollywood to również tragedie. W tym kontekście czytelnik nieco inaczej patrzy na śmierć Sharon Tate zamordowanej przez bandę Charlesa Mansona, czy na śmierć Natalie Wood w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach. Jeśli mowa o tragediach, to musi być Marylin Monroe, która jest jednocześnie doskonałym przykładem na to, jak bardzo wytwórnie filmowe ingerowały w życie i zdrowie swoich gwiazd, faszerując je garściami tabletek na wszystko. Czasem pięknej aktorce marzyło się inne życie, przynajmniej chwilowo, z dala od hollywoodzkiego światka. Takie życie wybrała Grace Kelly, uznawana za królową ekranu, która chciała zostać księżną Monako, licząc, że wróci na ekrany kin.

Są też gwiazdy, które nadmiernie nie epatują swoim gwiazdorstwem. Taka jest Meryl Streep ze swoją umiejętnością wcielania się w praktycznie każdą osobę, czy Julia Roberts, która nieustannie wygrywa w rankingach na najpiękniejszą kobietę, a mimo to jest nadal niepewna swojej urody. Do tego grona zalicza się także Angelinę Jolie, która coraz częściej staje po drugiej stronie kamery i równie mocno angażuje się w różne akcje społeczne. Co je łączy? Nie mieszkają w Hollywood, do tego wspierają finansowo różne akcje społeczne. Streep i Jolie mają nawet klauzulę w kontrakcie, zgodnie z którą procentowo określona część ich wynagrodzenia jest przeznaczona na działania społeczne. Natomiast m.in. dzięki Julii Roberts kobiece gaże gwiazdorskie zrównano z męskimi.

Hollywood, podobnie jak filmy tam realizowane, jest bardzo zróżnicowany. Najlepiej świadczą o tym aktorki, których życie zawodowe i prywatne szczegółowo opisała Justyna Kobus. Czyta się ją jak niezły kryminał, choć czasem są tu elementy romansu czy krwawego horroru. Najczęściej jednak brakuje szczęśliwego zakończenia.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Justyna Kobus, "Wygrać Hollywood", Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2018




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat