"Zanim odfrunę" Hanna Kowalewska

Opublikowano: 2018-09-14
Nowość wydawnicza "Zanim odfrunę" Hanna Kowalewska.
Granica miłości i nienawiści bywa jak brzeg morza, zaskakująco zmienna… Nowa powieść Hanny Kowalewskiej z bestsellerowej serii o Jantarni

W nadmorskim miasteczku po sezonie niejedno może się zdarzyć. Plotki rozprzestrzeniają się tak szybko, jak pędzi zimowy wiatr, i każda zmienia się w sensację.
Matka i córka. Po pierwszej zostały obrazy, trochę niepokojących opowieści i rzeczy w dużym, dawno nieużywanym domu. Druga pierwszej nie pamięta, ale postanawia odtworzyć łączące je więzi i zrozumieć, co stało się w przeszłości. Nie jest to łatwe, ponieważ dwadzieścia lat temu bliscy Inki postanowili ukryć przed nią przeszłość i zamknąć na zawsze dom, w którym mieszkała z matką. Teraz Inka może wreszcie go otworzyć i zgłębić zagrzebane pod kurzem tajemnice. Ktoś jednak był tam pierwszy i zabrał najcenniejszą rzecz, bez której prawda już zawsze będzie niepełna. 
Czy Inka ją odzyska?
Czy poradzi sobie z niechęcią miasteczka i ludzi, którym staje na drodze?
Czy wygra z człowiekiem, który chce mieć monopol nie tylko na prawdę, ale i na Inkę?
Zanim odfrunę to powieść wielowątkowa. W wędrówkach po tajemnicach Ince towarzyszą postacie znane z Tam, gdzie nie sięga już cień i zupełnie nowe. Mamy tu kaszubskie rody; galerię nietuzinkowych kobiet; barwną grupę młodych, żyjących według własnych zasad; piękny wątek stuletniej Weroniki, walczącej o swoje zwierzęta, mimo że drzwi na drugą stronę już się uchyliły i czuje przeciąg wieczności. Metafizyka przeplata się z życiem, dramatom towarzyszy humor. Do tego gęsta sieć uczuć – zapomnianych, niechcianych, niebezpiecznych, aktualnych, niespodziewanych…
Znakomite dialogi, wciągająca fabuła i emocje nie mniejsze niż w pierwszym tomie serii.
Tam, gdzie nie sięga już cień

Wzruszająca, zaskakująca, doprawdy rewelacyjna lektura o miłości i różnych jej odcieniach. Każdy kocha na swój własny sposób, nie zawsze zwyczajny, prosty, idealny. Jeden zachłannie, z wielką namiętnością, drugi bez wzajemności… Jestem szalenie ciekawa, co znalazła Inka za zamkniętymi drzwiami... Może powstanie ciąg dalszy? Chciałabym!
asymaka.blogspot.com

Nie znam drugiej pisarki, która tak operowałaby językiem powieści. Każde słowo, każde zdanie jest dopieszczone w każdym calu.
ksiazki-sardegny.blogspot.com

Hanna Kowalewska właściwie każdą swoją książką udowadnia, że określenie „proza kobieca” nie musi oznaczać banalnej treści i nieudolnej formy.
bernadettadarska.blog.onet.pl

Jest to książka z rodzaju tych, które mają swój klimat. Sprawia to przede wszystkim przepiękny język i styl, jakim posługuje się Hanna Kowalewska. Jej powieści zawsze wywołują w czytelniku pewne uczucie nostalgii.
Granice.pl

Hanna Kowalewska – poetka i powieściopisarka. Ma w swoim dorobku także dramaty, słuchowiska i scenariusze filmowe. Autorka bestsellerowej serii o Zawrociu (Tego lata, w Zawrociu, Góra śpiących węży, Maska Arlekina, Inna wersja życia, Przelot bocianów, Cztery rzęsy nietoperza). Jej pierwszy tom (wydany także w przekładzie niemieckim i włoskim) zdobył główną nagrodę w konkursie na powieść polską ogłoszonym przez wydawnictwa Zysk i S-ka oraz „Świat Książki” w 1997 roku. Inna powieść Autorki pt. Julita i huśtawki została uznana za Książkę Roku przez „Magazyn Literacki Książki”. Hanna Kowalewska wydała również kilka tomików wierszy, zbiór opowiadań i dwie powieści dla młodzieży. Czytelnicy cenią jej książki zwłaszcza za piękny i wysmakowany  styl oraz poetycki klimat.
Prywatnie pisarka jest miłośniczką warszawskiego osiedla Kamionek. Odpoczywa, fotografując i malując.

Ruchy pędzla — maźnięcia, muśnięcia, wygładzanie… Jest w tym coś z miłosnych rytuałów. Dotyk delikatny jak nóżką ważki. Jednym włoskiem. Tak przynajmniej tworzę twój portrecik. Akwarelka. Jesteś moją małą akwarelką. Śpisz, a ja cię maluję. Każdą rzęskę. Każdy włosek. Każdy pieg. Maluję cię w mojej duszy. To najtrwalszy materiał. Niezniszczalny. Nawet jeśli o wszystkim zapomnę po drugiej stronie, to o tobie jednej na pewno nie.
Inka odwróciła karteluszek i patrzyła na namalowane na nim dziecko. Była to śpiąca na łóżku czterolatka, zarumieniona, z ustami lekko rozchylonymi, trochę przekręcona na bok, podparta opaloną piąstką i białymi poduszkami. Dziewczynka w zielonej piżamce, nie wiedząca, że kiedy śpi sobie tak słodko, wszystko wokół bezpowrotnie się rozpada i zmienia. Nie sposób było na to spokojnie patrzeć, gdy się wiedziało, co było dalej.
Jednak nie tylko z tego powodu Inka patrzyła na dziewczynkę ze ściśniętym gardłem. Była nią i nie była. Gdyby mogła sobie przypomnieć chociaż jeden sen tej małej! Albo jakiś kadr z tamtego czasu. Nic. Ani jednej dawnej myśli, ani skrawka cienia majaczącego z tej strony, gdzie musiała siedzieć matka, ani kwanta ciepła. Jakby ta mała z obrazka nigdy nie istniała. I jakby nie istniała kobieta, która wykaligrafowała te zdania dużymi, wyraźnymi literami, łatwymi do przeczytania nawet dla dziecka.
Hanna Kowalewska Zanim odfrunę.

premiera 31 października




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat