Test ze śliny wykrywa raka w 90 sekund i kosztuje dolara? Viral o naukowcach z Ghany miesza kilka prawdziwych historii

Test ze śliny za 1 dolara, który wykrywa raka w 90 sekund? Viral z Ghany brzmi przełomowo, ale miesza kilka różnych badań. Sprawdzamy, co naprawdę udało się naukowcom.
W mediach społecznościowych krąży sensacyjna informacja, że naukowcy z Ghany opracowali test ze śliny, który za około 1 dolara potrafi wykryć raka w zaledwie 90 sekund. Gdyby taki test był już gotowy do powszechnego użycia, moglibyśmy mówić o prawdziwej rewolucji w diagnostyce. Problem w tym, że nie udało się znaleźć wiarygodnych badań ani komunikatów ghańskich uczelni potwierdzających dokładnie takie osiągnięcie.

Viral najprawdopodobniej łączy kilka prawdziwych odkryć w jedną, znacznie bardziej spektakularną historię.

Jedna próbka śliny, półtorej minuty oczekiwania i odpowiedź na pytanie, czy w organizmie rozwija się nowotwór.

Bez pobierania krwi.

Bez kosztownych badań.

Bez laboratorium.

A wszystko za równowartość około jednego dolara.

Brzmi jak technologia, która mogłaby całkowicie zmienić wczesne wykrywanie nowotworów, zwłaszcza w krajach o ograniczonym dostępie do diagnostyki.

Właśnie taka informacja zaczęła krążyć w internecie w odniesieniu do naukowców z Ghany.

Sprawdziliśmy, co wiadomo na ten temat.

Nie ma potwierdzenia testu „za dolara i w 90 sekund”

Na dzień 22 sierpnia 2026 roku nie znaleźliśmy publikacji naukowej ani oficjalnego komunikatu University of Ghana, Kwame Nkrumah University of Science and Technology czy ghańskich instytucji zdrowotnych, który potwierdzałby stworzenie testu ze śliny:

  • kosztującego około 1 dolara,

  • wykrywającego raka,

  • dającego wynik w 90 sekund.

To bardzo istotne, bo wiralowa grafika przedstawia informację tak, jakby gotowy produkt już istniał.

Tymczasem rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Jest ghański naukowiec, który stworzył niezwykle tani test na raka

I tutaj historia zaczyna robić się ciekawa.

Już w 2016 roku światowe media informowały o badaniach Abrahama Badu-Tawiaha, naukowca pochodzącego z Ghany i pracującego na Ohio State University w Stanach Zjednoczonych.

Jego zespół opracował niedrogie papierowe paski diagnostyczne, które mogły wykrywać określone biomarkery chorób.

Koszt pojedynczego prototypowego paska wynosił wówczas około 50 centów.

Technologia pozwalała wykrywać między innymi marker raka jajnika CA-125 oraz antygen CEA, którego podwyższony poziom może występować w niektórych nowotworach, w tym raku jelita grubego.

To brzmi bardzo podobnie do części informacji z virala.

Ale jest kilka zasadniczych różnic.

W oryginalnym teście potrzebna była krew, nie ślina

Pierwotna technologia Badu-Tawiaha wymagała naniesienia kropli krwi na niewielki papierowy pasek.

Próbkę można było następnie przesłać do miejsca posiadającego odpowiednią aparaturę.

Do odczytu potrzebny był bowiem spektrometr mas.

Nie był to więc test przypominający domowy test ciążowy, który po chwili pokazuje jedną lub dwie kreski.

Naukowcy chcieli dopiero w przyszłości zwiększyć czułość rozwiązania tak, aby można było wykorzystywać również ślinę lub mocz.

Już tutaj widać, jak z kilku zdań można stworzyć atrakcyjnego virala.

Tani test? Tak.

Naukowiec z Ghany? Tak.

Rak? Tak.

Ślina? Planowana.

Po połączeniu wszystkiego powstaje zupełnie nowa historia.

A co z 90 sekundami?

Takiego czasu nie podawano w opisach tej technologii jako momentu potrzebnego do uzyskania diagnozy nowotworu.

Co ciekawe, liczba 90 sekund rzeczywiście pojawia się w świecie testów wykonywanych ze śliny, ale w zupełnie innym kontekście.

Już wiele lat temu dostępne były testy ze śliny pozwalające w około 90 sekund wykrywać niektóre narkotyki. Nie były to jednak testy onkologiczne.

Możliwe więc, że wiralowa informacja jest zlepkiem parametrów pochodzących z różnych technologii.

Czy ślina w ogóle może zdradzić obecność nowotworu?

Tak.

I właśnie dlatego sam pomysł nie jest absurdalny.

Ślina zawiera ogromną liczbę cząsteczek mogących przekazywać informacje o tym, co dzieje się w organizmie.

Naukowcy analizują między innymi:

  • DNA,

  • RNA,

  • białka,

  • metabolity,

  • przeciwciała,

  • mikroorganizmy,

  • egzosomy.

Amerykański National Institute of Dental and Craniofacial Research wskazuje, że badania nad diagnostyką ze śliny obejmują również rozwój testów wykrywających nowotwory jamy ustnej oraz zmiany przedrakowe.

Istnieją już testy ze śliny osiągające bardzo dobre wyniki

Jednym z najlepiej przebadanych kierunków jest wykrywanie nowotworów jamy ustnej i gardła.

W badaniu opisanym w „Oral Oncology” przetestowano metodę wykorzystującą RNA pochodzące zarówno od człowieka, jak i mikroorganizmów obecnych w ślinie.

W grupie walidacyjnej test osiągnął:

  • 90 proc. czułości w wykrywaniu raka jamy ustnej,

  • 84,2 proc. czułości w przypadku nowotworów gardła,

  • 94 proc. swoistości.

To bardzo obiecujące rezultaty, ale nadal nie oznaczają stworzenia uniwersalnego testu wykrywającego „raka” jako jedną chorobę.

„Wykrywa raka” to bardzo problematyczne określenie

Rak piersi, jelita grubego, płuca, trzustki czy jamy ustnej to biologicznie bardzo różne choroby.

Nie istnieje jeden prosty marker obecny w identyczny sposób we wszystkich nowotworach.

Dlatego informacja, że urządzenie po prostu „wykrywa raka”, powinna od razu wzbudzić ostrożność.

Badania nad śliną pokazują jednak, że znajdujące się w niej biomarkery mogą pomagać również w identyfikowaniu nowotworów znajdujących się daleko od jamy ustnej.

Metaanaliza obejmująca ponad 11 tys. osób wykazała, że biomarkery ze śliny mają duży potencjał diagnostyczny również w przypadku niektórych nowotworów innych narządów. Jednocześnie autorzy podkreślali potrzebę dalszej walidacji takich metod.

Ghana rzeczywiście intensywnie rozwija diagnostykę nowotworową

To kolejny element, który sprawia, że viral brzmi wiarygodnie.

W Ghanie prowadzone są nowoczesne badania nad diagnostyką molekularną.

Naukowcy analizowali między innymi możliwość wykorzystania płynnej biopsji u kobiet z zaawansowanym rakiem piersi. W badaniu opublikowanym w 2024 roku wykrywano DNA nowotworowe znajdujące się we krwi ghańskich pacjentek.

KNUST prowadzi również badania nad nowymi metodami diagnostycznymi i terapiami nowotworów. W 2026 roku uczelnia informowała chociażby o wynikach badań nad ghańską rośliną leczniczą i jej potencjalnym wpływem na angiogenezę raka prostaty.

Nie znaleźliśmy jednak dowodu na istnienie urządzenia odpowiadającego dokładnie temu z internetowej grafiki.

Tani test z Ghany rzeczywiście istnieje, ale dotyczy przede wszystkim malarii

Badania zespołu Badu-Tawiaha są rozwijane do dziś.

W późniejszych eksperymentach papierowe urządzenia wykorzystano w terenie w Ghanie do diagnostyki malarii.

Testy wykorzystujące kroplę krwi i spektrometrię mas okazały się bardzo skuteczne w wykrywaniu infekcji również u osób bez objawów.

Technologia nadal jest rozwijana także w kierunku wykrywania innych chorób, w tym ryzyka raka jelita grubego.

To prawdziwe i niezwykle ciekawe osiągnięcie.

Nie jest jednak „testem ze śliny za dolara wykrywającym raka w 90 sekund”.

Dlaczego test za jednego dolara byłby tak wielką zmianą?

Wczesne wykrycie nowotworu bardzo często zwiększa szanse na skuteczne leczenie.

Problem polega na tym, że diagnostyka bywa droga i wymaga dostępu do wyspecjalizowanych placówek.

Dotyczy to szczególnie krajów o słabiej rozwiniętym systemie ochrony zdrowia.

Gdyby udało się stworzyć tani, jednorazowy test pozwalający z dużą dokładnością wykrywać sygnały rozwijającego się nowotworu, można byłoby prowadzić badania przesiewowe na zupełnie inną skalę.

Ślina jest przy tym wyjątkowo atrakcyjnym materiałem.

Nie trzeba wbijać igły.

Nie jest potrzebny wykwalifikowany personel do pobrania próbki.

Materiał można zebrać niemal wszędzie.

Dlatego naukowcy na całym świecie naprawdę próbują stworzyć właśnie takie rozwiązania.

Jeszcze w 2026 roku pojawiły się kolejne szybkie testy ze śliny

Podczas konferencji American Society of Clinical Oncology w 2026 roku przedstawiono kolejne badania nad przesiewowym wykrywaniem raka z wykorzystaniem śliny, spektroskopii i uczenia maszynowego.

Celem jest stworzenie szybkich i niedrogich testów typu point-of-care, czyli możliwych do wykonania blisko pacjenta.

To pokazuje, że kierunek opisany w viralu nie należy do science fiction.

Problem polega jedynie na tym, że internet przedstawia rozwijaną od lat dziedzinę nauki jako jeden gotowy wynalazek.

Czy viral jest prawdziwy?

Na podstawie dostępnych źródeł - nie w takiej formie.

Nie udało się potwierdzić, że ghańscy naukowcy stworzyli obecnie test ze śliny, który jednocześnie:

kosztuje około dolara, wykrywa raka i podaje wynik w 90 sekund.

Istnieją natomiast prawdziwe badania, które mogły zostać wykorzystane do skonstruowania tej historii.

Ghański naukowiec Abraham Badu-Tawiah opracował bardzo tanie papierowe testy umożliwiające wykrywanie określonych biomarkerów nowotworowych.

Koszt pojedynczego paska wynosił około 50 centów.

Pierwotnie używano jednak krwi, a nie śliny, a do analizy potrzebny był spektrometr mas. Naukowcy dopiero planowali rozwinięcie technologii w kierunku próbek śliny i moczu.

Fałszywy nagłówek, prawdziwa medyczna rewolucja

Paradoksalnie w tej historii najbardziej interesujące jest to, że naukowcy rzeczywiście są coraz bliżej stworzenia prostych testów ze śliny pomagających wykrywać nowotwory.

Nie istnieje jeszcze magiczne urządzenie, które za dolara i w półtorej minuty odpowie, czy człowiek ma raka.

Ale technologia, która kiedyś może umożliwić bardzo tanie i nieinwazyjne badania przesiewowe, naprawdę powstaje.

Viral wyprzedził więc naukę. Kierunek, który opisuje, jest jednak jak najbardziej prawdziwy.

PMP

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat