Zamrażają guzy bez otwierania ciała. Nowa technologia w Australii brzmi jak science fiction, ale naprawdę działa

W Australii lekarze zamrażają wybrane guzy bez klasycznej operacji. Krioablacja pod kontrolą MRI pozwala precyzyjnie niszczyć chorą tkankę przez niewielkie wkłucie. Jak działa ta metoda?
Zamiast rozległej operacji - cienka sonda wprowadzona przez skórę. Zamiast wycinania guza - zamrożenie go do temperatury, która niszczy chore komórki. W australijskim Liverpool Hospital lekarze wykorzystują obrazowanie MRI do niezwykle precyzyjnej krioablacji nowotworów. Internet mówi o „zamrażaniu guzów bez otwierania ciała”. To nie jest fikcja, choć warto doprecyzować, na czym naprawdę polega ta metoda.

Wyobraź sobie, że lekarz widzi guz na ekranie rezonansu magnetycznego, wprowadza do niego cienką sondę, a następnie stopniowo zamraża chorą tkankę. Na monitorze można obserwować powstającą wokół końcówki sondy kulę lodową i kontrolować, czy obejmuje cały obszar wymagający leczenia.

Bez dużego cięcia chirurgicznego. Bez klasycznego otwierania operowanego obszaru. W niektórych przypadkach także bez wielodniowego pobytu w szpitalu.

Tak właśnie działa krioablacja pod kontrolą rezonansu magnetycznego, stosowana obecnie w Liverpool Hospital w Sydney.

Guz zamienia się w „kulę lodu”

Sama krioablacja nie jest nowym wynalazkiem. To znana w medycynie metoda niszczenia nieprawidłowej tkanki za pomocą bardzo niskiej temperatury.

Do guza wprowadzana jest specjalna cienka sonda. Następnie wykorzystuje się czynnik chłodzący, aby gwałtownie obniżyć temperaturę tkanki i doprowadzić do zniszczenia komórek.

Wokół końcówki sondy tworzy się charakterystyczna „ice ball”, czyli kula lodowa, obejmująca leczony obszar.

Największą zmianą w australijskim szpitalu nie jest więc samo odkrycie zamrażania guzów, lecz połączenie tej techniki z bardzo zaawansowanym obrazowaniem.

Lekarz widzi, co dzieje się podczas zabiegu

Liverpool Hospital uruchomił specjalistyczny kompleks radiologii interwencyjnej IR-MACS. To pierwsza w Australii tego rodzaju pracownia łącząca w jednym miejscu rezonans magnetyczny, tomografię komputerową i angiografię.

Dzięki temu lekarze mogą wykonywać skomplikowane, małoinwazyjne procedury pod bardzo dokładną kontrolą obrazu, bez konieczności przemieszczania pacjenta pomiędzy urządzeniami.

Co szczególnie ważne w leczeniu guzów, MRI pozwala kontrolować proces ablacji praktycznie w czasie rzeczywistym i bardzo dokładnie oceniać obszar poddawany terapii.

„Bez otwierania ciała” nie oznacza jednak bez żadnej ingerencji

Nagłówki krążące w mediach społecznościowych mogą sugerować, że lekarz przykłada urządzenie do skóry, naciska przycisk i guz zostaje zamrożony bez naruszenia ciała.

Tak to nie wygląda.

Krioablacja jest procedurą małoinwazyjną, ponieważ przez skórę trzeba wprowadzić specjalną igłę lub sondę bezpośrednio do leczonej zmiany.

Nie wykonuje się jednak dużego cięcia charakterystycznego dla klasycznej operacji. Właśnie dlatego u odpowiednio dobranych pacjentów zabieg może oznaczać mniejsze obciążenie organizmu i szybszy powrót do codzienności. Australijski serwis Healthdirect opisuje ablację jako procedurę wykorzystującą niewielkie nacięcia lub wkłucia zamiast rozległego dostępu chirurgicznego.

64-letnia pacjentka cierpiała przez niewielki guz kręgosłupa

Jedną z historii, które sprawiły, że o australijskiej technologii zrobiło się głośno, jest przypadek 64-letniej Josephine Cordiny.

Kobieta cierpiała z powodu silnego bólu wywoływanego przez zaledwie 9-milimetrowy guz w obrębie kręgosłupa. Jak relacjonowała australijska telewizja 9News, ból utrudniał jej siedzenie, leżenie, a nawet sen.

Klasyczna operacja mogłaby wymagać bardziej rozległej ingerencji w kręgosłup.

Pacjentka zdecydowała się na leczenie z wykorzystaniem krioablacji pod kontrolą MRI.

Według jej relacji już następnego dnia ból ustąpił, a ona mogła wrócić do normalnego funkcjonowania.

To spektakularny przykład, ale oczywiście nie oznacza, że każdy guz i każdy nowotwór można w ten sposób usunąć.

To może być alternatywa dla operacji, ale nie dla każdego

Krioablacja znajduje zastosowanie tylko w określonych sytuacjach.

Znaczenie mają między innymi:

  • rodzaj nowotworu,

  • wielkość guza,

  • jego lokalizacja,

  • odległość od ważnych naczyń, nerwów i narządów,

  • ogólny stan pacjenta,

  • możliwość bezpiecznego dotarcia sondą do zmiany.

Przykładowo Cancer Australia wymienia krioterapię jako jedną z metod ablacji stosowanych przy wybranych guzach wątroby, a przy nowotworach nerki jako sposób niszczenia tkanki nowotworowej bez klasycznego chirurgicznego usuwania guza.

Interventional Radiology Society of Australasia wskazuje natomiast, że w przypadku wybranych niewielkich guzów nerki krioablacja może stanowić skuteczną, małoinwazyjną alternatywę dla operacji.

Dlaczego MRI może robić tak wielką różnicę?

Podczas niszczenia guza kluczowa jest precyzja.

Lekarze chcą zniszczyć chorą tkankę, jednocześnie oszczędzając znajdujące się obok zdrowe struktury.

Rezonans magnetyczny pozwala dokładnie obserwować zarówno guz, jak i obszar zamrażania. Dzięki temu specjalista może kontrolować, dokąd sięga tworzona „kula lodowa”.

Ma to szczególne znaczenie w miejscach, gdzie kilka milimetrów może decydować o bezpieczeństwie nerwu, naczynia krwionośnego czy sąsiedniego narządu.

Szef radiologii interwencyjnej Liverpool Hospital dr Glen Schlaphoff podkreśla, że możliwość wykonywania ablacji guzów w czasie rzeczywistym pod kontrolą MRI pozwala osiągać nowy poziom precyzji terapii.

Pacjent może wrócić do domu nawet tego samego dnia

Jedną z największych potencjalnych zalet zabiegów małoinwazyjnych jest krótszy czas rekonwalescencji.

W klasycznej operacji trzeba czasami wykonać rozległe cięcie, dotrzeć do narządu, usunąć guz, a następnie zszyć tkanki. Sam proces gojenia może trwać tygodniami.

Przy krioablacji dostęp do zmiany uzyskuje się za pomocą sondy wprowadzanej przez skórę.

9News informował, że pacjenci poddawani takim zabiegom w Liverpool Hospital mogą w odpowiednio dobranych przypadkach opuścić szpital jeszcze tego samego dnia.

Nie oznacza to oczywiście, że metoda jest całkowicie pozbawiona ryzyka. Jak każda procedura medyczna może wiązać się z powikłaniami, a o jej zastosowaniu powinien decydować zespół lekarzy po dokładnej ocenie pacjenta.

Czy Australia właśnie wynalazła leczenie raka przez zamrażanie?

Nie.

I to najważniejsze sprostowanie do wiralowej informacji.

Krioablacja istnieje od lat i jest stosowana także poza Australią.

Nowością i dużym osiągnięciem Liverpool Hospital jest przede wszystkim zaawansowana infrastruktura umożliwiająca łączenie różnych metod obrazowania i wykonywanie bardzo precyzyjnych zabiegów radiologii interwencyjnej w jednej sali.

Australijskie władze określają IR-MACS jako pierwszą w kraju wielofunkcyjną pracownię radiologii interwencyjnej integrującą MRI, tomografię i angiografię.

Dlatego zdanie „Australia opracowała technologię, która pozwala zamrażać guzy bez otwierania ciała” jest efektowne, ale upraszcza rzeczywistość.

Bardziej precyzyjnie należałoby powiedzieć:

Australijski szpital wykorzystuje zaawansowaną krioablację pod kontrolą obrazowania, dzięki której wybrane guzy można niszczyć poprzez zamrażanie bez wykonywania klasycznej otwartej operacji.

I nawet bez internetowego podkręcania historii brzmi to jak ogromny krok w kierunku mniej obciążającego leczenia.

Czy tak będzie wyglądać przyszłość onkologii?

Chirurgia prawdopodobnie jeszcze długo pozostanie jednym z fundamentów leczenia nowotworów. Nie każdy guz można zniszczyć za pomocą sondy i nie każdego pacjenta można zakwalifikować do ablacji.

Jednocześnie rozwój radiologii interwencyjnej pokazuje, że leczenie coraz częściej może odbywać się od środka, przez niewielkie wkłucie, z niezwykłą precyzją i pod kontrolą zaawansowanego obrazowania.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu opis zabiegu, podczas którego lekarz obserwuje guz na ekranie i zamraża go znajdującą się wewnątrz ciała igłą, mógł brzmieć jak fragment filmu science fiction.

Dziś takie procedury naprawdę wykonywane są w szpitalach.

I być może najbardziej niezwykłe jest właśnie to, że przyszłość medycyny dzieje się już teraz.

PMP

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat