A potem codzienność

Opublikowano: 2013-01-14
Recenzja książki "Stokrotki w deszczu".
Większość bajek kończy się słowami "I żyli długo i szczęśliwie" oraz kropką na końcu zdania.

W temacie jednak co było potem bajkopisarze milczą, a szkoda, bo po baśni przychodzi proza, ani nie taka jak myślą optymiści, ani taka jak uważają ich oponenci - pesymiści ...

Ona czyli żona, córka, synowa oraz on vel mąż, syn i zięć, małżeństwo młode stażem, zakochane w sobie i z tysiącem problemów, bohaterowie książkiStokrotki w deszczu”. Codzienność nie jest różowa, ale ma za to wiele innych barw, niektóre z nich są bardzo przyjemne, inne nie zawsze przypadają do gustu, jednak ciężko przymknąć na nie oko, a co dopiero oczy. Teściowa, koszmarna znajoma i bezrobocie, to wcale nie potencjalne punkty zapalne, lecz "pojęcia", z którymi trzeba się nauczyć żyć, a "oswojone" tylko od czasu do czasu dają się we znaki. Bohaterka nie poddaje się im, bo i dlaczego miałaby?

Problemy są i owszem, lecz przecież wszystko jeszcze przed nimi, z naciskiem na "wszystko". Życie toczy się w ustalonym rytmie, z małymi szaleństwami oczywiście, aż do momentu gdy w gościnę zawita Michał. Okazuje się, że to nie wizyta zwyczajna, a raczej pobyt z noclegiem i to nie jednorazowym, a na tym nie koniec jeszcze. Osiągnięta krucha stabilizacja trochę zaczyna się chwiać w posadach, a to dopiero początek, nie zawsze gość w dom to bóg w dom. Ale przecież to tymczasowe rozwiązanie, zresztą tyle innych spraw na głowie mają młodzi małżonkowie, życie nie stoi w miejscu tylko idzie do przodu. Jednego ona i on mogą być pewni - siebie i tego, co ich łączy, nie wszyscy przecież mają tyle szczęścia. Skąd więc tajemnice i czarne chmury nad związkiem bohaterów?

"Stokrotki w deszczu" to opowieść ukazana z punktu widzenia głównej bohaterki. Z jej perspektywy czytelnik poznaje osoby z jej otoczenia oraz to, co się dzieje wokół niej. Autorka przedstawia historię nie od momentu zakochania się dwojga ludzi, ale od tego, co przychodzi o wiele później. Anna Gratkowska nie ukazuje różowej wizji, ale taką jak najbardziej z kategorii codziennych i ... robi to z dużym wyczuciem, bez oderwania od rzeczywistości, za to z odpowiednią dawką humoru i dobrze uchwyconymi detalami znanymi większości.

Czasem książki oferują oderwanie od tego, co wiadome aż za dobrze, lecz czasem wprost przeciwnie. Książka "Stokrotki w deszczu" należy do drugiej grupy i nie traci na tym nic, a raczej zyskuje. Baśnie, bajki, legendy przenoszą nas w świat fantazji i dobrze, bo taka jest ich rola, jednak warto również sięgać po motywy oparte o zwykłe realia. Nie wydają się one aż tak atrakcyjne, ale jest w nich wielki potencjał, a Anna Gratkowska umiała go wykorzystać.

Katarzyna Pessel
(katarzyna.pessel@dlalejdis.pl)

Anna Gratkowska, "Stokrotki w deszczu", Replika 2012




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat