Niestety, baby blues to nie żadna fanaberia świeżo upieczonych mam, ale problem, który osiąga coraz większą skalę. Apatia, która wypiera radość z narodzin dziecka, powinna błyskawicznie zapalić w głowie czerwoną lampkę, że dzieje się z nami coś niedobrego. Szczególnie, jeśli taki nastrój staje się codziennym towarzyszem.
Co powinno budzić niepokój?
Jak pokonać baby blues?
Bycie mamą to, bez wątpienia, wyzwanie. Bez względu na to, czy zostajesz nią po raz pierwszy, drugi, czy kolejny. Mają prawo dopaść cię gorsze dni, zmęczenie. Bądź jednak czujna, bo jeśli takie momenty zaczynają dominować, to znak, że pora zwrócić się o pomoc. Na początek wystarczy, jeśli partner lub mąż zaangażuje się bardziej w pomoc przy maluchu. Pozwól mu wykąpać lub przewinąć dziecko. Pokaż, co i jak, a szybko zobaczysz korzyści płynące dla was wszystkich. Ty nieco odetchniesz, będziesz miała chwilę, by zająć się sobą. On poczuje się potrzebny i dumny. A dziecko od razu wyczuje spokój płynący od was obojga. Co ważne, nie izoluj się od znajomych. Tłumaczenia, że nie możesz pojawić się tu czy tam, bo masz małe dziecko, są kiepskie. Rusz się z domu. Na spacer, na zakupy, do kawiarni na plotki z koleżanką. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zabrała ze sobą malucha. A jeśli naprawdę nie masz ochoty na wyjście, zapraszaj przyjaciół do siebie. Rozmowa z zaufanymi ludźmi podziała niczym kojący balsam na twoje skołatane nerwy. Podziel się z bliskimi wątpliwościami, rozterkami. Masz prawo je mieć i masz prawo prosić o pomoc. Nie wstydź się tego. Szybko zobaczysz, że na twojej twarzy coraz częściej gości uśmiech. A szczęśliwa mama, to szczęśliwa dziecko. Pamiętaj o tym. Jeśli jednak powyższe sposoby przywrócenia ładu psychicznego nie przynoszą rezultatów, konieczna będzie wizyta u specjalisty. To ostatnia deska ratunku, by apatia nie przerodziła się w depresję.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Komentarze