W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Drogie maleństwo” - recenzja

Opublikowano: 2014-07-16
Recenzja książki „Drogie maleństwo”.
Ile trzeba poświęcić i do czego się posunąć, by poczuć słodki smak macierzyństwa?

Claire i Ben z pozoru mają wszystko: piękny dom na przedmieściach, pracę i zarobki pozwalające na komfortowe życie. Rysą na idealnym wizerunku ich małżeństwa jest brak potomka. Para boryka się z bezpłodnością od kilku lat. Przeszli wszystkie możliwe kuracje, które nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Niespodziewanie przyjaciółka Bena, Romily, proponuje im zastępcze macierzyństwo. Sama jest samotną matką i nie chce mieć więcej dzieci, więc wydaje jej się, że będzie idealną surogatką. Czy na pewno? Ciąża to specyficzny stan, który wyzwala burzę skrajnie różnych emocji...

„Kres nadziei odczuwała tak samo, jak kres rozpaczy.”

Ben i Romily są wieloletnimi przyjaciółmi, którzy mają wspólne pasje, zainteresowania i mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Ben i Claire są szczęśliwym małżeństwem, rozumieją się w pół słowa, a zaufanie jest podstawą ich związku. Stosunki Romily i Claire są z kolei chłodne, obojętne. Nie mają wspólnych tematów i wydaje się, że nawet się nie lubią. Czy w tej sytuacji propozycja zastępczego macierzyństwa ma jakikolwiek sens? Ben i Claire tak bardzo pragną potomka, że tak naprawdę nie interesują ich motywy postępowania Romily, a te nie do końca są szczere. Kobieta ukrywa swoje prawdziwe uczucia do przyjaciela. Pod płaszczykiem spełnienia największego marzenia oczekuje zainteresowania, którego mężczyzna nie może jej dać.

Długo oczekiwana ciąża łączy i jednocześnie dzieli tych troje ludzi. Zostają oni postawieni przed wyborami, których konsekwencje są nie do przewidzenia, a rezultatem może być krzywda bliskiego człowieka. Czy miłość i przyjaźń może przetrwać takie obciążenie? Czy droga do szczęścia zawsze musi być wyboista? Czy macierzyństwo i ojcostwo warte są każdej ceny, nawet utraty szacunku do samego siebie?

Julie Cohen przedstawiła problem niepłodności i macierzyństwa zastępczego w sposób, który mocno oddziałuje na czytelnika. Postępowaniem Claire i Romily rządzą emocje, skrajności, w które łatwo wejść, a z postawami - utożsamić się. Trudno jest również zdecydować, której z kobiet kibicować w realizacji marzeń, gdyż obie muszą wiele poświęcić na drodze do szczęścia oraz naznaczyć ją hektolitrami łez i wyrzeczeń.

Drogie maleństwo” zmusza również do refleksji nad etyką w zakresie surogactwa. Macierzyństwo zastępcze to piękny i godny podziwu gest, ale tylko wtedy, gdy wywołane jest decyzjami dalekimi od komercji i przestępstwa. Niepłodność jest jedną z najpoważniejszych chorób naszych czasów, co często sprzyja niecnym praktykom, gdzie realizuje się myśl „jest popyt - będzie podaż”.

Drogie maleństwo” to powieść, która jest szeroko komentowana w sieci, co, nie ukrywam, wpłynęło na moje oczekiwania. Z pełną odpowiedzialnością przyznaję, że jestem usatysfakcjonowana lekturą. Julie Cohen zadbała nie tylko o fabułę pełną napięcia, moralnych dylematów, miłosnych rozterek, salomonowych wyborów, ale przede wszystkim urealniła postacie, które stały się bliskie mojemu sercu.

Aleksandra Jesiołowska
(aleksandra.jesiolowska@dlalejdis.pl)

Julie Cohen, „Drogie maleństwo”, Poznań, Wydawnictwo Filia, 2014




Społeczność
Reklama