W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Martwy błękit”- recenzja

Opublikowano: 2017-11-11
Recenzja książki „Martwy błękit”.
Marek Krajewski już dawno temu udowodnił jak wielki potencjał skrywają w sobie retro kryminały. Marcin Wroński to potwierdził.

Czy Krzysztof Bochus i stworzony przez niego gdański radca kryminalny Abell dołączą do zacnego grona nazwisk wartych zapamiętania?

Martwy błękit” jest drugim tomem z cyklu, w którym tajemnice morderstw rozwiązuje Christian Abell. Tym razem przyjdzie mu się zmierzyć z zagadkowym samobójstwem zamożnego Żyda, Saula Rottenberga, którego śmierć jest zaledwie początkiem całej serii wydarzeń, mogących sprowadzić niebezpieczeństwo nawet na funkcjonariusza policji kryminalnej.

Wkrótce okazuje się, że zmarły miał niegdyś wspaniałą kolekcję sztuki, z której po kradzieży pozostał zaledwie jeden obraz. Powstaje zatem pytanie: Czy ma być on wskazówką do odnalezienia pozostałych dzieł sztuki? Właściciel kolekcji nie zgłosił jej kradzieży, co każe się zastanawiać nad sposobem jej zniknięcia. Dodatkowo, na jaw wychodzi, że Saul miał licznych wrogów, z których każdy mógł życzyć mu śmierci zbierającej swoje krwawe żniwo wśród kolejnych członków rodziny Rottenbergów…

Całość wydarzeń rozgrywa się w roku 1933, przez co powieść nabiera dodatkowo złowrogiego wyrazu. Christian nie pała szczególną radością z powodu dojścia Hitlera do władzy, co rzecz jasna odbija się na jego karierze, a także stawia pod znakiem zapytania dalsze losy dociekliwego, lecz niepokornego radcy. Z kolei samo śledztwo nie toczy się gładko; na naszego bohatera co i rusz ktoś organizuje zamach, powodując mnożenie kolejnych pytań.

Już w „Czarnym manuskrypcie” autor udowodnił, że potrafi tworzyć wciągającą fabułę, rzetelnie osadzoną w realiach epoki; nienaginającą faktów, ale także niebędącą nudnym wykładem z historii. Nie inaczej jest w drugim tomie cyklu, gdzie doskonale oddany klimat dwudziestolecia międzywojennego zgrabnie łączy się ze wciągającą intrygą kryminalną.

Sporym plusem książki jest również postać głównego bohatera - niezłomnego w trwaniu przy swoich zasadach smakosza o twardym, a wręcz stalowym kręgosłupie moralnym. Abell jest naprawdę miłą odmianą po kiepsko prowadzącym się Mocku, którego poczynaniom przyglądamy się z prawdziwą sympatią. Ciekawie poprowadzona i opowiedziana przemawiającym do wyobraźni językiem opowieść jest bardzo dobrą kontynuacją, sprawiającą, że oczekiwanie na kolejny tom może stać się prawdziwym wyzwaniem.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Krzysztof Bochus, Martwy błękit, Muza, Warszawa 2017




Społeczność
Reklama