Mylące pozory

Opublikowano: 2012-05-09
Recenzja książki "Wiśniowy jogurt".
Dominice Bel udało się w doskonałym stylu i z humorem przedstawić niezwykle istotne problemy, bez uderzania w zbyt ciężkie i poważne tony.

Jaki człowiek jest, każdy widzi, nie na darmo przecież liczy się pierwsze wrażenie. Trudno zatrzeć złą opinię, chociaż byłaby ona wynikiem bardzo powierzchownego i krótkiego kontaktu. Ludzie już tak mają, że raz wyrobionego zdania, nie lubią zmieniać, a czasem wystarczy drobiazg, by stworzyć sobie obraz kogoś, który niewiele ma wspólnego z prawdą.

Niedzielny poranek, zaczynający się od wybuchu, wróży, że dzień raczej do spokojnych nie będzie należał. Kiedy okazuje się, kto był ofiarą, niepokój ogarnia wszystkich. Zamach bombowy w spokojnej willowej dzielnicy, zamieszkanej przez znających się doskonale sąsiadów, raczej jest ostatnią wiadomością, jakiej można by się spodziewać. Ceniony i powszechnie szanowany profesor nie ginie od bomby, przynajmniej nie w Warszawie, a jednak coś takiego "przydarzyło" się Sylwestrowi Płoninowi i to jeszcze w dzień jego urodzin! Komu mogło zależeć, aby ten człowiek odszedł z tego świata i dlaczego wybrał tak niecodzienne narzędzie?

Siostra, równie uznany naukowiec, odnosząca sukcesy córka, syn, mający pójść w ślady sławnego ojca czy może doktorant i asystent ofiary w jednym? Kto z nich jest na liście podejrzanych? A może sąsiadka lub ktoś ze znajomych maczał w tym zamachu palce? Jest jeszcze pewien bezdomny z upodobaniem do ogrodnictwa, który okazuje się zupełnie kimś innym i nie jest on jedynym ukrywającym coś przed światem. Jak w takiej grupie znaleźć sprawcę, który najwidoczniej rozkręca się, bo bliski znajomy profesora również żegna się z życiem, a na tym jeszcze nie koniec ... Nikt nie jest do końca tym, na kogo wygląda. W pierwszym momencie, każdy ma drugą twarz i jak w takich warunkach prowadzić śledztwo? Wiśniowy jogurt. To on daje wskazówkę w dochodzeniu, dzięki niemu powoli zabójcza układanka zaczyna ukazywać swój prawdziwy obraz.

W "Wiśniowym jogurcie" nic nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy, a nawet drugi rzut oka. Każdy z bohaterów ma kilka twarzy i poznajemy je z perspektywy własnej, jak i opinii pozostałych osób. To, co wydawało się na początku niezaprzeczalnym faktem, wraz z rozwojem akcji ewoluuje, dając w efekcie niespodziewane zakończenie. Często skupiamy się na sprawach nieistotnych, a to co ważne pozostaje niezauważone. Czasem potrzeba jakieś iskry zapalnej, by w końcu spostrzec ważne szczegóły. Dominice Bel udało się w doskonałym stylu i z humorem przedstawić niezwykle istotne problemy, bez uderzania w zbyt ciężkie i  poważne tony. Zamiast dramatu sensacyjnego, czytelnik otrzymuje świetnie i lekko skonstruowaną historię, w której osią akcji jest kryminalno-obyczajowa opowieść.

Pierwsze wrażenia bywają mylne, drugie podobnie, czasem trzeba zdjąć z oczu klapki, by dotrzeć do sedna sprawy, mającej całkowicie inny obraz. Uprzedzenia i obiegowa opinia mogą być równe niesprawiedliwe jak ocenianie kogoś po pozorach, tych dobrych jak i negatywnych. "Wiśniowy jogurt" zaskakuje rozwojem fabuły. Gdy już wydaje się, że czytelnik już jest o krok od rozwiązania, okazuje się, że autorka przygotowała kolejną niespodziankę. Dużym plusem są również bohaterowie, panorama ludzkich charakterów, z ich wadami i przywarami idealnie krzyżującymi się z głównym wątkiem. W efekcie czytający otrzymują wciągającą lekturę ze zbyt szybko nadchodzącym końcem. Niestety, często to co dobre, szybko się kończy, ale przecież zawsze można jeszcze raz przeczytać książkę.

Katarzyna Pessel
(katarzyna.pessel@dlalejdis.pl)

Dominika Bel, "Wiśniowy jogurt", Replika 2012




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat