"Pierwszy dotyk ognia" - recenzja

Opublikowano: 2014-10-16
Recezja książki "Pierwszy dotyk ognia".
Wampiry są wszędzie, królują w książkach, filmach, serialach, prasie. Najsłynniejszy oczywiście to Dracula, ale jego postać wraz pobratymcami wydaje się już co najmniej lekko zużyta.

Ile bowiem można czytać o krwiopijcach lub ich oglądać? A może pytanie powinno brzmieć jak wykorzystać znanego i oklepanego bohatera tak, by wzbudzić zainteresowanie? Wydaje się, że Jeaniene Frost pomysł ma i to na więcej niż jedną historię.

Vlad Tepesh to legenda, powiedzieć, że żyjąca, nie byłoby ani kłamstwem ani prawdą. Zna go cały świat, ale pod nazwiskiem Dracula. Tak, ten od wampirów, krwi i jeszcze paru elementów składowych, jak na przykład ogromnego okrucieństwa i równie wielkiego ego. To jednak tylko image stworzony wpierw przez Brama Stokera, później przez jemu mniej lub bardziej podobnych. Rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana i ... znacznie ciekawsza. Przekonuje się o tym Leila, wcale nie przez przypadek, ale kiedy śmierć zagląda Ci w oczy zrobisz wszystko, nawet wezwiesz na pomoc mit. Zresztą ten konkretny okazuje się nad wyraz prawdziwy i pomocny. Ale to dopiero początek znajomości oraz poznawania tajemnic dostępnych dla nielicznych i sięgających swymi korzeniami daleko w przeszłość. Jednak najważniejsza jest przyszłość, a ta może zaistnieć dzięki teraźniejszości. Leila dzięki niecodziennym zdolnościom potrafi pomóc potężnemu wampirowi, cena jaką zapłaci za to jest wysoka, lecz kto potrafiłby odmówić legendzie? Jest jeszcze jeden haczyk w tej sytuacji - broń okazuje się obosieczna, niezwykłe zdolności stanowią jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo, ich posiadaczka wydaje się być jedynie zabawką w rękach nieśmiertelnych. Chociaż czy na pewno? Leila nie jest zwykłym człowiekiem, a jej wrogowie będą musieli zmierzyć się z niezwykłą siłą i to nie tylko emocji.

Kobieta po przejściach, facet z przeszłością, mit odświeżony, kilka zagadek i w efekcie czytelnik otrzymuje opowieść z rodzaju paranormalnych. Rzeczywistość i legenda przeplatają się, do tego uczucie wcale nie niemożliwe oraz akcja, gdzie krew wcale nie jest rzadkością, a raczej często barwi tło. Jeaniene Frost już nie pierwszy raz sięgnęła po dobrze znaną receptę, która już wiele razy okazała się przepisem na sukces. "Pierwszy dotyk ognia" to początek cyklu, skierowanego, nie ma co ukrywać, do czytelniczek, ale nie oznacza to, iż z góry jej książka skazana jest na podejrzenie o niezbyt dobrą jakość i do zapomnienia od razu po przeczytaniu. Owszem autorka korzysta z popularnego pomysłu, lecz umie go "sprzedać" w ciekawy sposób, dodać bohaterom interesujących cech oraz intrygującego kolorytu. Oczywiście nie odkrywa wszystkich kart, w końcu to dopiero pierwsza część cyklu, lecz co nieco czytający mogą się domyślić. Jednak schematy da się przełamać, a literatura popularna wcale nie oznacza tandety. "Pierwszy dotyk ognia" to lektura dla wszystkich, którzy lubią humor, sensację, przygodę i wątek uczuć oraz paranormalne motywy. Kolejne tomy zapowiadają się ciekawie, co najmniej na tyle, by przynajmniej chcieć po nie sięgnąć i przekonać się, jak rozwinęła się historia, wydająca się dość przewidywalna lecz mająca wiele w zanadrzu.

Katarzyna Pessel
(katarzyna.pessel@dlalejdis.pl)

"Pierwszy dotyk ognia" Jeaniene Frost, Papierowy Księżyc, 2014




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat