"Rzeźnik" – recenzja

Opublikowano: 2015-06-02
Recenzja książki "Rzeźnik".
Źródła zbrodni są różne, czasem sięgają głęboko w przeszłość i są jedynie zrozumiałe dla sprawców.

Dlaczego właśnie Frank Quinn zwrócił na siebie uwagę mordercy, którego media od razu "ochrzciły" mianem Rzeźnika? W swojej karierze nieraz miał do czynienia z przestępcami, ich tropieniem zajmował się przez lata i żaden nie wymknął mu się. Teraz jednak jest już w stanie spoczynku i swoją odznakę odwiesił na kołku, ale ktoś zdaje się mieć odmienne zdanie w tym temacie.

Schemat zbrodni zawsze jest taki sam, nawet najbardziej doświadczeni policjanci są nim zszokowani. Brutalny i bezlitosny, nie pozostawiający żadnych śladów po sobie, poza jednym - poćwiartowanym i wykrwawionym ciałem ofiary. Zabójca za każdym razem wyprzedza policję i znika w anonimowym nowojorskim tłumie. Dlaczego właśnie Quinna wybrał na swego przeciwnika? Może to jedynie przypadek? Chociaż Frank nie wierzy w zbiegi okoliczności, tak samo zresztą jak w zbrodnie doskonałe. Prędzej czy później musi zostać popełniony błąd, ale nie można czekać z założonymi rękoma. Analiza faktów oraz wszelkich poszlak nie daje jednoznacznych odpowiedzi z kim zespół Franka ma do czynienia. Jedno jest pewne, morderca ma swój cel, do którego dąży z pełną bezwzględnością. Swoista gra "w kotka i myszkę" zdaje się sprawiać przyjemność sprawcy, który umiejętnie jeszcze podsyca atmosferę strachu w mieście i podkreśla bezradność wymiaru sprawiedliwości.

Kto będzie następną ofiarą? W jaki sposób je wybiera? Może te pytania pozwolą w końcu dotrzeć do sprawcy? Nowy Jork daje schronienie dobrym i złym, w takiej ludzkiej ciżbie łatwo pozostać niezauważonym i jednocześnie obserwować tego, kogo się chce. Morderca dobrze zakamuflował się, a jednocześnie nie spuszcza oka ze swej "widowni". Swoje "przedstawienie" odgrywa w szczególności dla jednej osoby, to ona jest kluczem do niego i tego kim się stał.

Jeden niewielki ślad, prawie przeoczony, czyżby dzięki niemu nastąpił tak oczekiwany przełom? Frank Quinn sprawdza zawsze każdy detal, nawet taki, wydający się mało znaczący. Tym razem też podąża za swoją intuicją. Jednak czegoś nie zauważa, tuż obok niego właśnie rozgrywają się kolejne sceny spektaklu, jakiego jest jednym z widzów z pierwszego rzędu ...

Tytuł wydaje się wskazywać na treść, ale w przypadku "Rzeźnika" to jedynie połowiczna wskazówka co do fabuły. Kryminał Johna Lutza bywa brutalny, lecz autor nie epatuje nią, a umiejętnie wykorzystuje ją dla podkreślenia odpowiednich momentów. Czytelnicy z jednej strony mają wgląd w tok myślenia zabójcy, z drugiej strony w tropiących go detektywów, ale ten pierwszy cały czas pozostaje w cieniu. Lutz podsuwa wskazówki co do tożsamości mordercy, lecz czy są one właściwe? Może to jedynie gra z czytającymi? W tle rozwiązywania zagadki kryminalnej toczy się normalne życie metropolii, której mieszkańcy sądzą, że są bezpieczni i ich zagrożenie nie dotyczy aż do momentu kiedy jest już za późno ...

Rzeźnik” to historia w jakiej dobro i zło wydaje się być jasno określone, lecz pod maską bieli i czerni kryją się źródła tego, co miało wpływ na to, kim człowiek jest w teraźniejszości. Złowrogie cienie przeszłości sięgają daleko w przyszłość, szczególnie kiedy rodzą się w okresie, który powinien być synonimem niewinności.

Katarzyna Pessel
(katarzyna.pessel@dlalejdis.pl)

"Rzeźnik" John Lutz, wyd. Prószyński i S-ka, 2015




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat