Samotność pośród ludzi

Opublikowano: 2012-12-31
Recenzja książki "Translacja".
"Translacja" nie zaczyna się od efektownej strzelaniny albo skomplikowanego dochodzenia, ale od pierwszych stron czytelnik wie, że ma przed sobą kryminalną historię.

Niezwyczajną, nietuzinkową, różniącą się od innych.

Przypadkowo spotkany człowiek, wyświadczona przysługa, nic nie znaczący incydent w zwykłej rutynie. Zbieg okoliczności i dobry uczynek, a potem już nic nie jest takie jak do tej pory. Dzień powrotu Cathy do domu rozmyłby się pewnie w porannym bólu głowy i kacu, nie będącym niczym nowym, ani tym bardziej zaskoczeniem. Jednak pobudka w obcym miejscu i ze świadomością o wydarzeniach ostatnich godzin okazały się jedynie preludium niezbyt przyjemnego dnia. Włamanie do samochodu, włamanie do mieszkania, i kradzież ograniczona tylko i wyłącznie do komputerów jest dość dziwnym splotem okoliczności. Dla policji strata sprzętu nie jest zbyt dotkliwa, szanse odzyskania są niewielkie, lecz dla ich właścicielki to poważna sprawa. Skradzione urządzenia zawierały jej pracę, a ta jest dla niej czymś najistotniejszym w życiu, ona utrzymuje ją na powierzchni egzystencji.

Cathy to nie pracoholiczka, lecz to co dla innych jest tylko synonimem pieniędzy, dla niej stanowi całkiem inny symbol. Jej pracą są słowa, oddanie ich sensu w innym języku, tak by zamysł autora nie zginął, nie został zastąpiony czym innym, to nie zwykłe tłumaczenia, lecz coś o wiele trudniejszego. W pracy Cathy jest profesjonalistką, po prostu żyje nią, ona zagłusza wspomnienia i pozwala nie myśleć o tym co będzie, jeżeli jej nie ma środkiem zastępczym staje się alkohol. Jednak nawet on nie do końca wymaże uczucia, jakie odczuwała kiedyś mała dziewczynka, może to albo zwykły ludzki odruch pomogły zagubionemu nastolatkowi. Coś sprawia, że nie zapomina o nim, po raz drugi spotyka się z nim i znowu pomaga.

Dominik przypomina jej kogoś, nie łatwo jest się zmierzyć z własnym dzieciństwem, chociaż wydawało się, że Cathy robi to dzień w dzień. Jednak tej kobiety przeszłość to jedno, a jej tymczasowego podopiecznego także nie pozostaje bez wpływu na ostatnie wydarzenia. Kiedy wszystko wydaje się zmierzać ku zaplanowanemu końcowi okazuje się, że dopiero wszystko przed kobietą, pytanie tylko czy ucieknie od tego zobowiązania w świat jaki do tej pory znała najlepiej czy wyjdzie ze swej codziennej klatki? Kim jest nastolatek i dlaczego zniknął? Wydaje się, że nikt tak do końca nie zna Dominika, nie dziwi to Cathy, ona wie najlepiej jak to jest, gdy żyje się w więzieniu jakim jest własne ciało i umysł. Ale może to pomóc w odnalezieniu zaginionego? Komuś zależy, by poszukiwania były nieskuteczne, a działającym na własną rękę daje się wyraźne ostrzeżenie, by trzymali się z daleka od nie swoich spraw. Ale Cathy nie daje za wygraną, może z poczucia winy, a może z całkiem innych pobudek, krok za krokiem stawia na swoim i odsłania to, co długo znajdywało się w ukryciu. Jedno pytanie nadal jednak pozostaje ze znakiem zapytania - co stało się z Dominikiem Winterspoonem?

Joanna Holson napisała nietypową historię kryminalną, która zaczyna się może mało spektakularnie i bez przysłowiowego trzęsienia ziemi, lecz jak okazuje się i bez tego daje sobie świetnie radę. Chociaż brak na pierwszy rzut oka w "Translacji" typowych elementów kryminału noir - pozbawionego złudzeń prywatnego detektywa w stylu Raymonda Chandlera, zadymionego biura czy też intrygującej femme fatale, to podczas czytania, towarzyszyła mi atmosfera jak najbardziej tego rodzaju. Dodatkowym smaczkiem jest także klimat sensacji jak w skandynawskich powieściach sensacyjnych, może sprawia to fakt, iż część akcji osadzona jest w islandzkiej scenerii, a może splecenie wątków osobisto-obyczajowych z kryminalnymi. Jednak najważniejsi są bohaterowie i fabuła, to na nich opiera się cała opowieść, a nie są oni jednoznaczni i łatwi do rozszyfrowania. Szybko ich ocenić jest łatwo, lecz równie prędko można się przekonać, że kryją w sobie więcej, niż można, by było przypuszczać na początku. Czytelnicy w książce Joanny Holson odnajdą opowieść, której warto dać szansę, gdyż może zaskoczyć wielokrotnie.

Katarzyna Pessel
(katarzyna.pessel@dlalejdis.pl)

Joanna Holson, "Translacja", Videograf 2012




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat