W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Słońce umiera i tańczy” - recenzja

Opublikowano: 2017-07-17
Recenzja książki „Słońce umiera i tańczy”.
Życie bywa zaskakujące, a miłość przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie…

O twórczości Pani Ewy dość dużo czytałam. Zagłębiałam się w opiniach na temat jej wcześniejszych książek, których nie miałam okazji przeczytać i wreszcie zabrałam się do jej najnowszej książki „Słońce umiera i tańczy”. Poświęciłam tej pozycji kilka wieczorów i jestem bardzo zadowolona, że swój czas poświęciłam właśnie tej lekturze.

Już na początku poznajemy Jagodę - główną bohaterkę książki. Młoda dziewczyna, malarka, zostaje sama po tym, jak jej rodzice wyjeżdżają za ocean. Utrzymuje się z malarstwa i czuje, że zaczyna się usamodzielniać. Jest bardzo pozytywną postacią. Rozważną, ale i bardzo zakręconą, pozytywnie zakręconą. Pewnego dnia na jej drodze staje pewien mężczyzna - uliczny grajek. Para zakochuje się w sobie. Życie Jagody od tej chwili zmienia się nie do poznania. Mogłoby się wydawać, że muzyk i malarka są duetem idealnym, ale czy rzeczywiście tak jest? Co stanie się za sprawą nowego towarzysza życia? Ten związek to niesamowita mieszanka wybuchowa. Tykająca bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć. Jak potoczą się losy zakochanych? Przeczytajcie książkę Ewy Cielesz, a dowiecie się wszystkiego.

Opinie w Internecie na temat tej książki są dość podzielone. Bardzo dużo osób porównuje ją do wcześniejszych dzieł autorki, ale uważam, że jest to niesprawiedliwe. Ta książka ma w sobie coś, co sprawia, że czyta się ją z przyjemnością. Lekkie pióro Pani Ewy jest niesamowite.

Książka jest naprawdę godna polecenia. Zawsze ceniłam dzieła, które dają czytelnikowi dużą dawkę emocji, czasem nawet tych skrajnych. Bardzo chciałabym przeczytać kolejne tomy tej historii i poznać dalsze losy bohaterów. Książka powędrowała już do mojej mamy. Mam nadzieję, że jej tak samo przypadnie do gustu.

Monika Pawlak
(monika.pawlak@dlalejdis.pl)

Ewa Cielesz, „Słońce umiera i tańczy”, Axis Mundi , 2017




Społeczność
Reklama