„Syndykat pająka” - recenzja

Opublikowano: 2014-08-04
Recenzja książki „Syndykat pająka”.
Śmierć rzadko jest prosta i nieskomplikowana, szczególnie gdy ofiarami są szanowany obywatel i piękna kobieta niebędąca jego żoną.

Dlaczego komuś zależało, by wyglądało to na zbrodnię w afekcie? Co faktycznie kryje się za tą sprawą?

Znany jubiler, luksusowa prostytutka, alkohol, a w końcowym efekcie dwa trupy. Na pierwszy rzut oka dowody wskazują na morderstwo i samobójstwo, pozostawione ślady potwierdzają śledczą teorię, nic nie świadczy przeciwko niej, wręcz przeciwnie. Jednak doświadczone oko w połączeniu z intuicją dostrzegają coś, co nie zgadza się w tym wszystkim. Pytanie tylko co? Jaki szczegół został pominięty? Julia Durant nie lubi, gdy jakiś element nie pasuje do kryminalnej układanki, a w tym przypadku właśnie tak jest. Nic nie znaczące detale w sumie dają odpowiedź potwierdzającą przypuszczenia pani komisarz, zamiast zbrodni jak z powieści, podwójne morderstwo. Andreas Wiesner i Irina Puszkina odegrali swoje role i zostali wykreśleni już z tej sztuki, pytanie tylko przez kogo? Żona ofiary nakreśla całkiem inny obraz niż ten widoczny na miejscu zabójstw, jest jeszcze pewno wydarzenie, jakie może, ale wcale nie musi, być związane z tym dramatem. Przypadek czy też starannie zaplanowana intryga? Śledztwo okazuje się mieć drugie dno, a jest nią sieć utkana przez mafię. Misterna pajęczyna oplotła niczego nieświadomą ofiarę, a Julia krok po kroku odsłania perfidną grę, która była i, co najważniejsze, nadal jest prowadzona. Kolejne odkrycia dociekliwej pani komisarz odsłaniają kulisy, jakich nawet ona się nie spodziewała: oszustwa, zbrodnie, przemyt, pranie brudnych pieniędzy, a to dopiero początek bardzo długiej listy. Jaką rolę odegrali Wiesner i Puszkina? Wiedzieli o wszystkim czy wprost przeciwnie – byli jedynie marionetkami? Prawda dla kogoś jest bardzo nie na rękę, nie zawaha się zabić, by nigdy nie wyszła na jaw. Durant wraz ze współpracownikami jest coraz bliżej odkrycia zbrodniczych powiązań, a im więcej dowodów i poszlak jest zgromadzonych, tym bardziej niewiarygodny obraz zarysowuje się przed oczyma śledczych. Czy policjantom wystarczy odwagi, by doprowadzić tę sprawę do końca? Ryzykują więcej niż do tej pory, ich przeciwnik jest potężny, ma wiele twarzy i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa...

Syndykat pająka” to kryminał z elementami political fiction i intrygującą fabułą, poprzez którą autor daje odczuć czytelnikowi, że niespodziewane zwroty akcji nie raz go zaskoczą. Podstawą książki Andreasa Franza jest prowadzone śledztwo w sprawie podwójnego morderstwa. To, co mogłoby wydawać się mało interesującą sprawą szybko przybiera całkiem inną postać. „Syndykat pająka” rozgrywa się w realnych warunkach i ma się wrażenie, iż kulisy są dość znajome. Mafia, świat polityki, powiązania wielkiej finansjery z szarą strefą, to wszystko nierzadko przecież gości na łamach gazet lub w telewizji, a jako wątki sensacyjnej historii okazują się ciekawymi częściami składowymi. „Syndykat pająka” to również pokazanie wad naszej rzeczywistości i iluzji tworzonej dla mas. Andreas Franz ograniczył akcję do kilku dni, prawie z reporterską dokładnością kolejne kroki bohaterów są odnotowane, co pozwala czytelnikowi być świadkiem wszystkich wydarzeń - oficjalnych, jak i tych zakulisowych, o których wiedzą tylko nieliczni. No i jest jeszcze zakończenie, w którym zbrodnia zostaje ukarana, lecz nie tak jak można by się spodziewać.

Katarzyna Pessel
(katarzyna.pessel@dlalejdis.pl)

Andreas Franz, „Syndykat pająka”, Warszawa, Świat Książki, 2014




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat