Wywiad z Klaudią Morawą

Opublikowano: 2019-02-04
Wywiad z Klaudią Morawą, autorką książki "Pułapka życia".
Pielęgniarka. Miłośniczka gum Mamba, która ma słabość do zawrotnej prędkości na swojej hulajnodze. Tajemnicza i całkiem szalona dziewczyna uwikłana w konflikt z własnym introwertyzmem.

Autorka mocnego debiutu pt. "Pułapka życia", rozwalającego twoją wewnętrzną konfigurację emocjonalną. I to właśnie o książce, niekoniecznie tylko dla kobiet, mimo że głównymi bohaterkami są kobiety - policjantki, będziemy rozmawiać, bo stworzenie dobrej powieści nie jest proste, dlatego też będzie o zwątpieniu, nadziei, pierwszych krokach na rynku wydawniczym i procesie tworzenia.

SKD: Pamiętam, że kiedyś przez przypadek znalazłam Twoje konto na Instagramie  - #zascenazycia i przepadłam - tajemnicza atmosfera, lekkość pióra, ciekawe spostrzeżenia i trudne tematy. Wyobraziłam sobie starszą pielęgniarkę, która spogląda na świat z nad parawanu zbudowanego z bólu doświadczenia życiowego. Ale to nie do końca prawda… Kim jest zatem Klaudia Morawa?
KM: Starsza pielęgniarka… Dokładnie takie same słowa usłyszałam w wydawnictwie [Studio Suite 77]. Myślę, że jest trochę w tym prawdy, ponieważ będąc starostą na studiach usłyszałam, już po ukończeniu studiów, że koleżanki bały się do mnie podejść bo wyglądam groźnie. Ze mną jest tak jak z cebulą, trzeba obierać, a każdy listek odkrywa coś innego. Wyglądam na poważną i groźną, ale miewam szalone pomysły i ironiczno-sarkastyczne poczucie humoru. Na pewno relacje z pacjentami, obcowanie ze śmiercią mają bardzo duży wpływ na to kim jestem i jak postrzegam świat. Pamiętam pierwszy dyżur na nowym stanowisku. Dziesięć minut do końca dyżuru. I w pewnym momencie przez głośniki szpitalne słyszymy: "code blue". Rozpoczyna się walka. Walka o być albo nie być. Walka o wyrwanie ciała i duszy z bezpowrotnej podróży. Walka o życie. O życie, które niekoniecznie doceniamy. O chwile, które są przed nami. Chwile, które nie doceniamy, bo będą tylko  zwykłymi codziennymi chwilami. Walka o to, aby "kocham" popłynęło z ust pacjenta. Tym razem życie wygrało. Dlatego też jestem osobą, która docenia potęgę chwili i docenia zdrowie.

SKD: Skąd pomysł na książkę? Jak zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem?
KM: Moja przygoda z pisaniem zaczęła się podczas pisania pracy licencjackiej. Oczywiście przez wiele tygodni byłam zła, że muszę napisać coś  długiego, ale miałam wspaniałą promotor, która nie pozwalała mi nigdy zwątpić w to, co robię. Później był artykuł naukowy. Następnie praca magisterska. I kolejny artykuł naukowy. I to właśnie on, uświadomił mi, że lubię pisać. Nigdy nie myślałam, że napiszę książkę. Przez wiele tygodni śniła mi się historia Jennifer i Nikki. Nie mogłam się opętać od tych myśli i pewnego wieczoru będąc po dyżurze, zaczęłam pisać. Napisałam dwadzieścia stron. Oczywiście później wszystko zmieniłam. Ale tak się zaczęła moja przygoda. I byłam w szoku. Nikki zagarnęła ciemną stronę życia, a Jennifer dodała blasku codzienności.

SKD: O czym jest "Pułapka życia"?
KM: Dla mnie to historia o życiu.  O codzienności. Jest walka z problemami i słabościami. Jest walka o równość. To jest o ukrywaniu swojego życia z powodu strachu przed dyskryminacją. To ból po stracie. To strach przed śmiercią ukochanego. To siła miłości. To druga i kolejna szansa. To też bezsilność i depresja. Ale także wiara w drugiego człowieka. To morze łez, sensacji i trochę seksu na pocieszenie. To trochę fikcji, ale również znaczna dawka rzeczywistości. Ale najważniejsze… To apel o szacunek. O tolerancyjne spojrzenie. O niekrzywdzące zachowanie. To apel o równe traktowanie odmienności, która już nie jest odmiennością. To prośba o zaakceptowanie wyborów innych. To prośba o normalne życie dla osób nieheteronormatywnych.

SKD: Czemu dwie orientacje seksualne? Podgrzanie atmosfery, sentyment czy uświadomienie społeczeństwa?
KM: Uświadomienie społeczeństwa. Moja praca licencjacka, a także magisterska, były związane z osobami nieheteronormatywnymi. Przeczytałam wiele artykułów naukowych, publikacji i gdy zobaczyłam, że w jednym z sondaży pojawiła się informacja, że według społeczeństwa homoseksualna pielęgniarka/pielęgniarz nie powinni pracować na bloku operacyjnym, poruszyło mnie. A zarazem zaciekawiło. W badaniach, które przeprowadziłam respondenci również napisali, że blok operacyjny to nie jest miejsce dla homoseksualnego pracownika. A swoją wypowiedź umotywowali strachem przed byciem molestowanym seksualnie podczas trwania zabiegu operacyjnego. Ta wypowiedź pokazała, jak bardzo stereotypy są zakorzenione w polskim społeczeństwie.

SKD: Będzie kontynuacja? Bo wiem, że dużo czytelników się pyta.
KM: Nie wiem, ale mogę zdradzić, że książka ma otwarte zakończenie. A ja pełno pomysłów.

SKD: Twój pisarski niezbędnik w trakcie tworzenia…Słyszałam, że podczas pisania "Pułapki życia" zjadłaś niemożliwą ilość gum Mamba.
KM: To prawda. Nie jestem wymagająca. Guma Mamba i jedna zapętlona piosenka.

SKD: Czemu trudno być pisarzem?
KM: Myślę, że nie jest trudno być pisarzem. Aktualnie są takie możliwości, że każdy może wydać książkę, jeżeli ma tylko takie marzenia lub potrzeby. Problemem jest czy książka i autor zostaną rozpoznani. Jestem zdania, że każdy ma prawo spełniać swoje marzenia, nawet te o byciu pisarzem. A jeżeli mówimy o byciu pisarzem i utrzymywaniu się tylko z pisania, to jest trudno na polskim rynku. Kiedyś przeczytałam, że w ciągu dnia w Polsce wydawanych jest 66 książek. A więc trzeba mieć szczęście, aby zostać odkrytym.

SKD: Największe rozczarowanie związane z książką?
KM: Nie ma. Natomiast jest niedosyt. Wiem, że mogłabym lepiej rozbudować kilka wątków. Ale wiem także, że napisałam „Pułapkę życia” wkładając całe swoje serce oraz umiejętności.

SKD: Największa radość …
KM: Kiedy moja osoba spowoduje uśmiech u innych i to, że książka się podoba oraz kiedy wygrywam z własnymi słabościami. Proces wydawania książki był jazdą bez trzymanki. Była złość, były łzy. Ale też powodował duży uśmiech na twarzy. I wiele radości. I dla takich chwil warto podążać za marzeniami. I zdecydowanie chcę to powtórzyć.

SKD: Podobno każdy pisarz jest trochę szalony. A Twój najbardziej szalony pomysł?
KM: Nie miewam ekstremalnych pomysłów i hobby, ale uwielbiam podróżować. Miałam jechać na kilka dni do Kazimierza Dolnego. Dojechałam, obejrzałam miasto. I stwierdziłam, że potrzebuję piasku i szumu morza. Wsiadłam w samochód i siedem godzin później byłam w Sopocie. Była zima -  godzina dwudziesta trzecia, a ja siedziałam na plaży  i cieszyłam się jak dziecko, bo wokół mnie było pełno piasku.

SKD: O czym chciałabyś zapomnieć?
KM: Przede wszystkim o roku 2018, który był najgorszy w moim życiu. Pół roku cierpienia, bólu i łóżka. Szpitali, konsultacji i badań. Później operacja, z której nie chciałam się wybudzić. Trzy razy zmieniałam pracę. Trochę zawirowań z książką.  Dodatkowo chciałabym wymazać kilka wspomnień. Widoków. Ale teraz, kiedy spotyka mnie coś przykrego, to traktuję to jako kolejną lekcję. Oswajam się z nią i staram się wyciągnąć wnioski. Wspomnienia będą zawsze z nami. Na pierwszy plan wysuwają się te negatywne, ale zawsze próbuję znaleźć coś pozytywnego w danej sytuacji. Na przykład książka została wydana, co jest dla mnie dużym sukcesem, mimo tych wszystkich przeciwności.

SKD: Dlaczego zawędrowałaś aż zza ocean?
KM: Lubię zmiany życiowe. A także zbierać nowe doświadczenie. Niewątpliwie przeprowadzka do innego kraju jest elementem układanki życiowej.

SKD: Twoje największe marzenie…
KM: Marzeń się nie powinno zdradzać bo podobno przynosi to pecha, ale najważniejszą kwestią w moim życiu jest zdrowie moje i moich bliskich.

SKD: Co Ty uważasz o swojej książce?
KM: Książka jest napisana jak scenariusz filmu sensacyjno-obyczajowego. Uważam, że nie jest genialna, ale także nie jest kiepska. Dla mnie jest wyjątkowa. Jest w niej krew, pościgi, miłość, przyjaźń oraz porwanie. A także jeszcze więcej tajemnic ukrytych w ogonkach.

SKD: Jakie masz plany pisarskie?
KM: Pisać. Pisać. I jeszcze raz pisać. To życie pisze najlepsze scenariusze, więc pozostaje czekać z niecierpliwością.

SKD: Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.
KM: Również dziękuję i pozdrawiam z bardzo mroźnego Chicago.

Rozmawiała
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)

Fot. Archiwum własne




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat
gggasd