„Atlas szczęścia” – recenzja

Opublikowano: 2019-01-09
Recenzja książki „Atlas szczęścia”.
Każdy z nas dąży do osiągnięcia szczęścia. Definicji tego słowa jest tyle, ilu ludzi na świecie.

Czym ono zatem jest? Dla jednego będzie to duża rodzina, dla drugiego nieograniczone bogactwo, a dla jeszcze innego nieustanne podróże.

Hellen Russell w swojej książce „Atlas szczęścia” zabiera nas w podróż po 33 państwach świata, by pokazać czym dla mieszkańców poszczególnych krajów jest szczęście. Przeniesiemy się między innymi do: Australii, Brazylii, Hiszpanii, Butanu, Danii, Syrii czy Kostaryki. Dzięki takiej podróży odkryjemy sekrety szczęścia z różnych zakątków świata i przekonamy się, jak dzięki nim można zmienić swoją codzienność.

Każdy kraj, każda kultura posiada w sobie piękne i cenne walory. Każda z nich posiada unikatowe wartości, możemy czerpać z nich same pozytywy i wiele się nauczyć. Jeśli kiedykolwiek pogubiliśmy się w życiu, warto sprawdzić, jak w takiej sytuacji radzą sobie Chińczycy. Według nich trzeba odnaleźć swoje xingf, czyli cel, który nada naszym działaniom głębszy sens. Zbyt wiele spraw znajduje się na twojej głowie? Z pomocą przyjdą Włosi oraz opanowana przez nich do perfekcji sztuka słodkiego nicnierobienia, czyli dolce far niente. Jeśli czujemy nostalgię w związku z jakimś minionym wydarzeniem z przeszłości  albo tęsknimy za kimś bliskim - tak jak Brazylijczycy - pozwólmy sobie na saudade. Określenie to oznacza poczucie tęsknoty i melancholii za minionym szczęściem lub szczęściem, na które liczyliśmy. Biorąc przykład z Hiszpanów, od czasu do czasu urządźmy sobie tapeo – nieformalne spotkanie z przyjaciółmi i chodzenie po barach, żeby napić się drinka i coś przegryźć. Dla mieszkańców tego kraju to uświęcona tradycja oraz synonim szczęścia.

Wszystkie kraje skandynawskie znalazły się w „Atlasie szczęścia” Hellen Russell. Znaczy to tyle, że mieszkańcy Danii, Finlandii, Norwegii, Islandii czy Szwecji należą do jednych z najszczęśliwszych narodów na naszej planecie. Jednak dla obywateli tych krajów szczęście ma różne definicje. I tak dla Islandczyków najważniejsze jest betta reddast, czyli przeświadczenie, że wszystko się jakoś ułoży i na pewno doda wiary we własne możliwości. Duńczycy wyznają zasadę arbejdsglaede, co dosłownie oznacza szczęście w pracy. Finowie są miłośnikami uprawiania relaksu z kalsarikannit, czyli siedzenia i picia alkoholu bez zamiaru wychodzenia z domu. Natomiast Szwedzi lubują się w amultronstalle, czyli chowaniu się przed światem w ulubionym miejscu, w którym zapomina się o wszelkich problemach. Z kolei Norwegowie odnajdują szczęście w friluftsliv, czyli życiu na świeżym powietrzu i spędzaniu czasu w odległych miejscach.

Co ciekawe, w podróży Hellen Russell nie znalazły się żadne kraje Europy południowo-wschodniej. No cóż, wiele nam jeszcze brakuje w porównaniu z Hiszpanami czy Skandynawami. Dlatego dobrze, że powstała taka książka jak „Atlas szczęścia”, dzięki której możemy znaleźć sposób na odnalezienie szczęścia, biorąc przykład z innych narodów. A gdy już zdobędziemy teoretyczną wiedzę na ten temat, zawsze możemy wyruszyć w prawdziwą podróż po wybranych krajach i na własnej skórze zobaczyć, jak to szczęście wygląda w praktyce.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

Hellen Russell, „Atlas szczęścia”, Wydawnictwo Insygnis, 2018




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat