W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Behawiorysta” – recenzja

Opublikowano: 2016-11-07
Recenzja książki „Behawiorysta”.
„Ludzie głupieją hurtowo, a mądrzeją detalicznie”

Gdyby ktoś kiedykolwiek mnie skrzywdził i nie został ukarany, a nadarzyłaby się okazja wylania swoich żali oraz choćby cień nadziei na wymierzenie sprawiedliwości tej osobie, pewnie skorzystałabym z niej. A później żałowałabym, że dałam się ponieść. Tym najbardziej prymitywnym, najpodlejszym i najgorszym zwierzęcym instynktom. I to właśnie wykorzystał Kompozytor, który gdyby istniał naprawdę, zapewne chciałby zostać głównym bohaterem powieści. Ale nie o jego losach jest ta historia.

Gerard Edling to ekscentryk o nienagannych manierach i profesjonalista w każdym calu, a także były prokurator, którego dyscyplinarnie wydalono ze służby. Mimo, że nie ma przyjaciół, a jego rodzina sypie się jak domki w Jugosławii, to nadal wierzy w swoją społeczną przydatność. Wie, że będzie potrzebny, ponieważ potrafi bezbłędnie odczytywać mowę ciała. Okazja nadarza się, kiedy zamachowiec zajmuje jedno z opolskich przedszkoli. Nie stawia żądań, ale grozi wybiciem w pień wszystkich dzieci i wychowawców. Co więcej, swoje chore poczynania transmituje na żywo w Internecie. Dlaczego? Tego nie wie nikt. Zdolności eks-prokuratora wydają się być ostatnią deską ratunku dla zdesperowanych służb…

Od tej pory rozpoczyna się krwawy taniec pomiędzy organami ściągania a zwyrodnialcem. Taniec, którego zarówno kroki jak i rytm ustala on. Jego plan wydaje się być perfekcyjny i przemyślany. Czy to wystarczy, aby wyprowadzić w pole wszystkich, włącznie z Edlingiem?

Remigiusz Mróz już od kilku dobrych lat ostrzeliwuje mnie swoimi książkami (za każdym razem celnie, jakby wiedział, co lubię czytać), ale teraz wywalił na mnie prawdziwą bombę! Na początku „Behawiorystę” definiowałam jako „odskocznię autora od Chyłki i Zordona”, ale dopiero po przeczytaniu uznałam, że należy przyznać jej swoją osobowość. Ba! Nawet palmę pierwszeństwa wśród książek, które napisał.

Powieść jest świetnym połączeniem kryminału i thrillera, w którym inteligentna i oryginalna intryga znajduje naprawdę… nietuzinkowe rozwiązanie, po którym przez dłuższy czas zbierałam z podłogi swoje zęby. Takiego obrotu sprawy naprawdę się nie spodziewałam. Do tego dochodzą wartkie, ociekające sarkazmem dialogi, które doskonale uzupełniają szybko rozwijającą się i wciągającą akcję.

Uważam, że w „BehawioryścieMróz, oprócz tego, że wykorzystał, co w jego twórczości najlepsze, poszedł krok dalej i stworzył powieść nie dość, że nawiązującą do bolączek współczesnego świata, to piekielnie dopracowaną i ciekawą. Bohaterowie z krwi i kości, intrygujące wątki (któż nie chciałby zostać mistrzem kinezyki!), psychologiczne gierki i potężna dawka emocji to niewątpliwie przepis na czytelniczy sukces. A wszystko to podane w rodzimym, znajomym sosie.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Remigiusz Mróz, „Behawiorysta”, wyd. Filia, Poznań, 2016 r.




Społeczność
Reklama