W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


DVD „Czerwony żółw” - recenzja

Opublikowano: 2018-01-07
Recenzja DVD „Czerwony żółw”.
„Czerwony żółw” w reżyserii Michaela Dudok De Wita to pełnometrażowy film animowany skierowany zarówno do małych jak i do dorosłych widzów. Jest to więc propozycja filmowa dla całej rodziny.

„Czerwony żółw” nagrodzony został między innymi na festiwalu w Cannes. Nominowany był również do Oscara, a także zwyciężył w projekcie Scope100, którego zamysł jest taki, że to widzowie sami wybierają film, który polecają innym widzom.

Na płycie znajduje się aż 78 animacji w formacie 16:9. Bardzo zaciekawił mnie fakt, iż jest to film bez dialogów. Uważam, że jest to ogromnym plusem, gdyż ćwiczymy skupianie uwagi jedynie na samym obrazie. To taka odskocznia od ciągłego zgiełku, bezsensownych dialogów i hałasu, który nas zewsząd otacza. Film wzbogacony jest natomiast w dźwięki natury, takie jak: szum morza i fal odbijających się o skały, odgłosy zwierząt czy wszelkiego rodzaju stuki, które wydobywają się w trakcie wykonywanych poszczególnych i zwyczajnych czynności jak na przykład przyrządzanie posiłków. Animacja wymusza na widzu maksymalne skupienie. Niektórych może niestety nudzić, gdyż nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej formy spędzania wolnego czasu, a na ekranach naszych telewizorów królują głównie krzyczące kolorami sceny, dynamiczne i tak jak wcześniej wspominałam - hałaśliwe obrazy. A tutaj? Tutaj mamy stonowane barwy, dźwięki przyrody i wolno rozwijającą się fabułę utworu.

„Czerwony żółw” wyreżyserowany przez Michaela Dudok De Wita powstał w japońskim studio Ghibli „Spirited Away”. Film stworzony został w 2016 roku. Firma Gutek Film, zajmująca się promowaniem światowego kina, pokusiła się o zaklasyfikowanie „Czerwonego żółwia” jako baśni. Czy się zgadzam? Cóż, tak jak wspomniałam wcześniej – animacja pozbawiona jest dialogów, a także narracji, która charakteryzuje baśń. Niewątpliwie jednak reżyser Michael Dudok De Wit wplata doń elementy typowe dla baśniowych utworów.

Film „Czerwony żółw” oglądało się… miło. Cóż, nie zachwycił mnie na tyle, abym opisywała ochy i achy, które towarzyszyły mi podczas seansu. Obejrzałam i to by było na tyle. Jak dla mnie – za długi, zbyt mozolny i męczący. Nie zrobię kolejnego podejścia. Nie mogę jednak odradzić go kategorycznie, gdyż niewątpliwie znajdą się osoby, które podejdą do oglądania inaczej, bądź które mają większe doświadczenie w studiowaniu ekranizacji tego typu.

Na koniec mojej recenzji kilka słów o akcji, która dzieje się w filmie. Głównym bohaterem jest rozbitek, który trafia na wyspę. Mężczyzna za wszelką cenę próbuje wydostać się z miejsca, które stało się miejscem jego jedynej egzystencji. Przeszkadza mu w tym … żółw. Reszty dowiecie się po obejrzeniu!

Emilia Sękowska
(emilia.sekowska@dlalejdis.pl)

Gutek Film – płyta. reżyser Michael Dudok De Wit, Czerwony żółw, 2016




Społeczność
Reklama