W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„Gdzie jest Julia?” – recenzja

Opublikowano: 2016-04-12
Recenzja książki „Gdzie jest Julia?”.
Rzuć wszystko i zacznij podróżować – to życiowe motto autorki książki, Julii Raczko. Julia od kilku lat prowadzi swojego bloga podróżniczego, na którym dzieli się swoimi doświadczeniami i poradami.

Zanim życie wywróciło się do góry nogami, Julia miała stabilną pracę w telewizji, którą bardzo lubiła i w której się realizowała zawodowo. Dlaczego więc zdecydowała się rzucić wszystko i wyruszyć w samotną tułaczkę po świecie? Jak sama mówi: „Nie chciałam sobie niczego udowadniać, a tym bardziej nikomu innemu, nie miałam też przed czym uciekać ani nie chciałam niczego szukać… Być może byłam zmęczona tą rutyną, w którą, chcąc nie chcąc, wpada każdy z nas i ciągnęło mnie, żeby złapać haust innego powietrza?”.

Chociaż Julia opisuje swoją samotną podróż dookoła świata, to wcale ta podróż nie była samotna. W każdym miejscu spotykała niezwykłych ludzi, którzy wnieśli wiele pozytywnej energii do jej życia. Swoją przygodę zaczęła od Tajlandii, bo jak sama przyznała, to doskonałe miejsce na rozpoczęcie przygody życia. Jest tam tanio, bezpiecznie i ludzie są przyjaźnie nastawieni. Potem zabrała nas w fascynującą podróż (i opowieści) po: Malezji, Indonezji, Australii, Nowej Zelandii, Polinezji Francuskiej, Chile, Peru, Kuby i Meksyku. Na swojej drodze spotkała m.in. recepcjonistów w backpackerskich hostelach, znajomych kuzynów kolegów z pracy, blogerów-emigrantów, a nawet swoją mamę, która odwiedziła ją na Bali, a na Kubie przyjaciółka, natomiast w Australii poznała wybranka swojego serca. Jak sama przyznaje, nie spodziewała się, że w podróży dookoła świata spotka tylu swoich rodaków! Jedynym miejscem, w którym była naprawdę sama, było Peru. I właśnie tam przyznaje, że czuje się samotna, bo nie ma z kim podzielić się swoimi uczuciami spoglądając na Machu Picchu.

Oczywiście jak każdy początkowy podróżnik, również i Julia popełniła masę błędów, np. nie rezerwując hotelu w Tajlandii, a w rezultacie skończyła w obskurnym hostelu ze współlokatorami, którymi były… pluskwy! Opisuje to w tak zabawny sposób, że wprost nie można się oderwać od jej opowieści! Julia nie owija w bawełnę i wali prosto z mostu, nie przebiera w słowach i kiedy trzeba, rzuca przekleństwami. Świadczy to o tym, że opisała swoje przygody prosto z serca, nie koloryzując i słodząc.

Osobiście bardzo lubię bloga Julii, którego czytam regularnie. Przyznam szczerze, że podziwiam takich ludzi jak Julia. Mimo dobrej i satysfakcjonującej pracy, zdecydowała się ją porzucić, kupiła bilet lotniczy w jedną stronę, spakowała plecak i sama poleciała „w świat”. Ja mam wątpliwości co do samotnych podróży po Europie, a co dopiero gdzieś dalej! Wyjście z własnej strefy komfortu nie jest łatwe, sama coś wiem na ten temat. Ja osobiście wyznaję zasadę małych kroczków, ale jak widać, niektórzy od razu lubią wskakiwać na głęboką wodę, co musi być fascynującym doświadczeniem. Po każdym rozdziale znajdziemy wskazówki dotyczące podróżowania, znajdziemy adresy blogów i tytuły filmów, które mają pomóc i inspirować przyszłych podróżników do wyruszenia w drogę. W moim przypadku właśnie tak było, tylko jeszcze brakuje odwagi, żeby wyruszyć „w świat”.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

„Gdzie jest Julia?”, Julia Raczko, Wyd. Pascal, 2016




Społeczność
Reklama