„Gniazdo” Terry Goodkind - recenzja

Opublikowano: 2018-05-15
Recenzja książki „Gniazdo”.
Darknet – wydawałoby się, że ciemna strona Internetu, niedostępna dla nas, zwykłych ludzi, w ogóle nas nie dotyczy. Czy tak jest naprawdę?

Od dziecka uwielbiam kryminały. Być może moja miłość do tego typu literatury wiązała się z zainteresowaniem kryminologią i kryminalistyką, a być może po prostu wynikała z wrodzonej chęci rozwiązywania każdej sprawy, każdego problemu do samego końca. Niezależnie od tego, co mną kierowało i kieruje, trzymając w rękach książkę Terry’ego Goodkinda pod tytułem „Gniazdo” byłam pełna nadziei na fascynującą powieść. Teraz, już po skończonej lekturze, mogę z ręką na sercu powiedzieć, że ani trochę się nie zawiodłam. Powieść od początku do końca trzymała mnie w napięciu, nawet mimo faktu, iż kilka pierwszych rozdziałów zawierało jedną długą rozmowę (co z pewnością wielu osobom może przeszkadzać, ale dla mnie w żadnym wypadku nie było to wadą książki).

Kate Bishop wyjeżdża do Dallas w celach służbowych. Po raz pierwszy zostawia na tak długo swojego niepełnosprawnego brata samego. John był samodzielny, pracował w specjalnym ośrodku, jednak rzeczywistość czasami go przerastała. Tak było i tym razem. Na cmentarzu spotyka diabła – bestię w ludzkiej postaci. Takich ludzi potrafił rozpoznawać, spoglądając im w oczy. Przerażony John przykuwa mężczyznę w piwnicy. Pragnie poprosić kogoś o pomoc – swoją siostrę lub śledczą Jane, której nieoficjalnie pomagał identyfikować zabójców. Niestety nie udaje mu się nikogo zawiadomić. Diabeł uwalnia się z więzów i zabija bezbronnego Johna. Po jakimś czasie okazuje się, że Kate posiada taką samą umiejętność jak jej brat. Co więcej, z oczu mordercy potrafi wyczytać, w jaki sposób dokonał morderstwa. Główna bohaterka jest w wielkim niebezpieczeństwie, ponieważ na świecie istnieją też tacy zabójcy, którzy potrafią rozpoznawać osoby takie jak Kate czy John. Z pomocą przychodzi jej Jack Raines. Czy zdoła uchronić ją przed superdrapieżcami z darknetu?

Jak już wspomniałam na samym początku, jestem zachwycona tą książką. Nie tylko trzymała mnie w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, ale i okazała się skutecznym wyciskaczem łez. Zakończenie opowieści było dla mnie nie do przewidzenia i bardzo mnie zaskoczyło. Język książki jest wręcz mistrzowski, a takie niuanse jak chociażby ciągnący się przez kilka rozdziałów dialog dodaje jedynie realizmu, pozwalając jeszcze lepiej wczuć się w sytuację głównych bohaterów. Mrożąca krew w żyłach opowieść o darknecie z pewnością wielu z Was przypadnie do gustu. Ja po skończonej lekturze mam tylko nadzieję, że ktoś kiedyś pokusi się o wyreżyserowanie filmu na podstawie tej książki. Już dziś mogę z pewnością powiedzieć, że byłabym wielką fanką i orędowniczką takiego dzieła.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Terry Goodkind, „Gniazdo”, Dom Wydawniczy Rebis 2018




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat