Grzeszna przyjemność

Opublikowano: 2013-08-27
Recenzja książki "Gorący rytm".
Sinnersi wiedzą co to gorąca muzyka, każdy ich koncert jest nią przepełniony, ale dopiero kiedy gasną światła na scenie rośnie temperatura rytmu ich życia ...

Dla Jace`a, bohatera książkiGorący rytm” Olivii Cunnng zespół to dosłownie wszystko, poza nim życie jest tylko dodatkiem do tego co najważniejsze - Sinnersów. Liczy się tu i teraz, reszta to rzeczywistość o jakiej najlepiej zapomnieć, ale czasem przypomina o sobie, a wtedy tylko jedno może ją zagłuszyć. Sposób życia Aggie odbiega od typowych, zresztą ona nie przejmuje się opinią innych, szczególnie, że sama daje sobie świetnie radę. Gdzie mogą skrzyżować drogi takich ludzi? Klub nocny jest świetnym miejscem do tego, pod warunkiem, że nie dochodzi do rozróby.

Dość burzliwe pierwsze spotkanie okazuje się nie ostatnim, szczególnie, iż jedno z nich wydaje umieć radzić sobie z demonami drugiej strony. Jace już nieraz był w takiej sytuacji, a dla dziewczyny to codzienność, ale oboje czują, że coś więcej ich połączyło niż mieli w planach. To, co wydawało się jednorazowym spotkaniem okazuje się mieć o wiele większy potencjał niż którekolwiek z nich się spodziewało. Żadne z nich nie szuka trwałego związku, zresztą ich styl życia i przeszłość nie daje żadnych podstaw do nawiązania głębszych więzi, jedynie przelotne doznania bez jakichkolwiek zobowiązań są dla nich akceptowalne. Co jednak gdy okazuje się, że ktoś obcy staje się o wiele bliższy niż powinien, a na dodatek zdaje się rozumieć bagaż niełatwych doświadczeń? Jace wie dużo o tym jak najskuteczniej zadać sobie ból, to on pozwala mu na krótko poczuć się wolnym, Aggie doskonale umie go zadać tak, by osiągnąć upragniony cel, czyli przyjemność. Tych dwoje jest jednocześnie swoim przeciwieństwem i doskonałym uzupełnieniem nie tylko w zaspakajaniu swoich potrzeb. Czy wspólna podróż rockandrollowca i tancerki jest możliwa?

"Gorący rytm" to kolejna część serii "Za sceną". Jej motywem przewodnim, podobnie jak w poprzednich tomach, są niełatwe związki członków zespołu Sinners. Olivia Cunning postawiła na wyraziste postacie, mające za sobą trudną, a przede wszystkim bolesną przeszłość oraz fabułę, w której ból i rozkosz splatają się nieustannie. Ostatnio literaturę spod znaku "Fifty Shades like" bardzo często można spotkać na księgarskich półkach, jej poziom jest różny, a jego ocena waha się od najwyższych not do najniższych. Zachwycać się czy potępiać historią opowiedzianą w "Gorącym rytmie"? Uznawać za kalkę czy jedynie opowieść powstałą w na fali popularności? Na pewno Olivia Cunning wykorzystała zainteresowanie czytelników, ale umiała również "sprzedać" swój pomysł, bez kopiowania innych autorów. Indywidualną kwestią jest wybór tego typu lektury lub rezygnacja z niej, a cykl "Za sceną" i "Gorący rytm" z góry trudno oceniać na „tak” lub „nie.”

Katarzyna Pessel
(katarzyna.pessel@dlalejdis.pl)

Olivia Cunning, "Gorący rytm" , Amber 2013




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat