“Wileńszczyzna w miniony czas” - recenzja

Opublikowano: 2018-03-14
Recenzja książki “Wileńszczyzna w miniony czas”.
“Wileńszczyzna w miniony czas” to zbiór opowiadań o rodzinie, miłości i walce. Książka, która łączy w sobie zarówno śmierć jak i życie, miłość i nienawiść, szczęście i porażkę.

Chciałoby się rzec, że to książka po prostu o życiu człowieka.

Akcja powieści rozgrywa się w dwóch wymiarach. Zaczyna się od czasów okupacji, kiedy “zmieniały się tylko mundury”, a kończy na urzędniczych absurdach sowieckiej władzy. Losy rodziny Brałowskich, ale także wszystkich Polaków żyjących w tamtych czasie, to okres, w którym nieważni byli oni jako ludzie. Fundamentalne znaczenie miała polityka, z wszystkimi z tego wynikającymi konsekwencjami - niedorzeczne przepisy, urzędnicze absurdy i paranoje osób zajmujących państwowe posady. Taka sytuacja doprowadziła między innymi do sytuacji, w której Jan Brałkowski, główny bohater pierwszej części książki, będąc Polakiem, miał rodziców i rodzeństwo pochodzenia białoruskiego. Czy jest to możliwe? Owszem, ponieważ nastąpiła zmiana granic państwa po II wojnie światowej, a wtedy w Polsce kierowano się urzędniczymi zarządzeniami zamiast zdrowym rozsądkiem.

Możliwe, że już zauważyliście, iż nazwisko głównego bohatera z pierwszej części jest identyczne z nazwiskiem autora książki. Inspiracją do napisania tej opowieści były osobiste wspomnienia autora, które zaczął odkopywać kilka lat temu, uważając, że są one największą skarbnicą wiedzy. Czerpał ją również przy okazji pisania pierwszej części, “Młodości szczęśliwa”, którą również bardzo gorąco polecam.

Kolejna część “Wileńszczyzna w miniony czas” to wspomnienia samego autora. Książka skupia się na latach 70- tych minionego wieku. Zdzisław Brałkowski opisuje między innymi swoje sielskie wakacje po ponownym połączeniu rodziny. Jak to się stało, że rodzina okazała się jednak w całości pochodzenia polskiego? Pozwólcie, że przekieruję Was do książki i nie zdradzę tej historii… Wiejskie potańcówki, spanie na sianie, całe dnie na polach i w lasach to  szczęśliwy czas, który podświadomie zapisze się w pamięci autora.

Wileńszczyzna w miniony czas” to nic innego jak fabularyzowane opowiadania, w których nie brakuje historii radosnych, rozśmieszających i przywołujących miłe wspomnienia. Pamiętajmy jednak też o pierwszej części książki, w której bohaterowie czują na swoim ramieniu wszechobecnie czającą się śmierć. Przede wszystkim odczuwa ją Jan Brałkowski, który w czasie wojny należał do Armii Krajowej, a po jej zakończeniu szukał sposobów na ukrycie się przed NKWD. Ciągła walka to ciężki czas nie tylko dla zaangażowanych w batalię z Niemcami, ale również dla osób, które na nowo układają swój świat w nowej rzeczywistości.

Wileńszczyzna w miniony czas”, oprócz samej historii rodziny Brałkowskich nasuwa też refleksję, jak często nie doceniamy dziejów własnej rodziny. Przeszłość w ustach naszych babć, dziadków, ciotek i wujków z innych miejsc Polski może być niezwykle inspirująca, a nawet dająca nam odpowiedzi co do zachowania w dzisiejszym świecie. Warto się nad tym zastanowić. Zdzisław Brałkowski, zrobił to i napisał na nowo niezwykłą historię swojej rodziny, którą czyta się jednym tchem.

Katarzyna Krawczyk
(katarzyna.krawczyk@dlalejdis.pl)

Zdzisław Brałkowski  „Wileńszczyzna w miniony czas”, Wydawnictwo Psychoskok, Konin 2017




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat