„Zagłada 2029” – recenzja

Opublikowano: 2016-11-16
Recenzja książki „Zagłada 2029”.
W obliczu zagrożenia życia, klęsk i wojen na świecie, ludzie stają się sobie przyjaźni, czy bardziej uwidaczniają się między nimi różnice i wrogość?

Zagłada 2029” sam tytuł tej książki brzmi złowieszczo, a już jej treść do delikatnych nie należy. Radosław Pydyś, autor tej powieści zabiera nas w rok 2029 do Ameryki, która jak cały niemal świat resztkami sił walczy o przetrwanie. Świat ma za sobą potężny konflikt zbrojny, który zdziesiątkował ludzi w różnych zakątkach globu. Na domiar złego próbując wygrać wojnę, jako wojska użyto żołnierzy zaszczepionych specjalnie stworzonymi wirusami, których skutki działania okazały się tragiczne.

Ludzie żyją w niewielkich grupach, desperacko próbując walczyć o swoje życie, wszelkimi siłami broniąc się przed hordami wygłodniałych zombie. W tym wszystkim mamy głównego bohatera, byłego rangera Toma, jego przyjaciela Harrego i grupę osób, które będąc niejako pod ich opieką, próbują przetrwać jak najdłużej.

Zagłada 2029” jak mogłam domyślić się po tytule i okładce to książka z gatunku post apokaliptycznych z dodatkiem zombie. Książka „droga”, bo bohaterowie przemierzają Amerykę w poszukiwaniu miejsca do ukrycia się na dłużej. Muszą walczyć o żywność, broń, ukrywać się przed armią żywych trupów.

Dla mnie sporym plusem tej powieści jest w ciekawy sposób i dokładnie opisany powód „upadku” znanego nam świata. Autor obmyślił wszystko z wieloma detalami, dobrze pokazując wizję tego, z czym do czynienia mają ludzie w jego 2029 roku.

Nie jest to książka dla ludzi o słabych nerwach (czy już wspominałam o wygłodniałych zombie?), nielubiących przemocy, krwi i czasami bardzo ciężkich decyzji, które muszą podjąć bohaterowie. To książka dla wielbicieli gatunku, którzy potrafią wczuć się w atmosferę post apokaliptycznego świata. Ale i dla tych, których ciekawi jak w takiej sytuacji odnajdują się ludzie, łączą się przeciw wspólnemu wrogowi, czy wręcz przeciwnie dzielą.

W „Zagładzie 2029” fabuła wzbogacona została o elementy przemyśleń autora na temat istoty życia i można powiedzieć pewną niespodziankę, ciekawostkę, której zdradzać nie chcę, bo fajnie współgra z historią opisaną w powieści, a odnosi się właśnie do historii.

Prawda jest taka, że tego typu literaturę – książki post apokaliptyczne, czy o zombie trzeba po prostu lubić. Ja, jako fanka trylogii „Metro 2033” „Załogę 2029” przeczytałam z przyjemnością i śmiało mogę polecić ją wielbicielom gatunku.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Radosław Pydyś, Zagłada 2029, Wydawnictwo Novae Res, 2016




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat